Reklama

Jeleniogórscy policjanci jako pierwsi zauważyli ogień w budynku, z którego wyprowadzili 5 osób. Policjanci uratowali również chomiki.

01/03/2021 12:31

Jeleniogórscy policjanci w trakcie patrolu w Karpnikach przejeżdżając obok jednego z budynków zauważyli dym i ogień wydobywający się z poddasza. Bez wahania, ruszyli na pomoc mieszkańcom. W budynku przebywało 5 osób, które policjanci wyprowadzili na zewnątrz oraz uratowali z płonącego mieszkania klatkę z chomikami. Na szczęście nikt nie odniósł obrażeń.

26 lutego 2021 roku, około godziny 9.00 policjanci Wydziału Prewencji Komendy Miejskiej Policji w Jeleniej Górze w trakcie patrolu w Karpnikach zauważyli ścianę dymu i ogień wydobywający się z budynku. Funkcjonariusze powiadomili o zdarzeniu dyżurnego Komendy Miejskiej Policji w Jeleniej Górze, a sami udali się do budynku, aby sprawdzić czy ktoś nie potrzebuje pomocy. Okazało się, że przebywało w nim 5 osób, które funkcjonariusze bezpiecznie z niego wyprowadzili. Wśród tych osób była dziewczynka, która płakała, gdyż w jej mieszkaniu została klatka z chomikami. Policjanci, gdy to usłyszeli ponownie weszli do budynku i uratowali zwierzęta, co wywołało radość dziecka. Na miejsce wezwano Straż Pożarną, a policjanci do czasu trwania akcji gaśniczej zabezpieczali miejsce zdarzenia.

Obecnie funkcjonariusze wyjaśniają szczegółowo wszystkie okoliczności tego zdarzenia.

Reklama

podinspektor Edyta Bagrowska

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    KrostyWypryskowe - niezalogowany 2021-03-01 12:42:28

    Pieczone chomiczęta.... mmmm... Smakowe...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    LOVECRAFT - niezalogowany 2021-03-01 13:02:41

    W KOŃCU JAKIŚ POZYTYW O PSIARSKICH

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Paulina - niezalogowany 2021-03-01 13:23:23

    Cześć, ja może sprostuję artykuł. W tym budynku mieszkali moi rodzice oraz druga rodzina. Byłam na miejscu. Po pierwsze, wszystko wydarzyło się 27 lutego, a nie 26, jak podano w artykule. Po drugie, płomienie zauważyła moja mama, którą zaniepokoiły hałasy na strychu, i to ona krzyczała, by uciekać. Siostra zadzwoniła po straż pożarną dokładnie o 8:17, a zachowanie dyspozytora to w ogóle temat na oddzielny artykuł... po trzecie, policja pojawiła się dopiero razem z wozami strażackimi, czyli jakieś 10-15 minut od telefonu. I po czwarte, chomiki zostały wyniesione przez strażaka PSP, który sprawdził także, czy w mieszkaniu moich rodziców nie zostały koty. Proszę nie wystawiać fałszywych laurek policji, bazując na czyimś nieszczęściu. Z góry dziękuję.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo 24jgora.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości