Jeleniogórscy policjanci w trakcie patrolu w Karpnikach przejeżdżając obok jednego z budynków zauważyli dym i ogień wydobywający się z poddasza. Bez wahania, ruszyli na pomoc mieszkańcom. W budynku przebywało 5 osób, które policjanci wyprowadzili na zewnątrz oraz uratowali z płonącego mieszkania klatkę z chomikami. Na szczęście nikt nie odniósł obrażeń.
26 lutego 2021 roku, około godziny 9.00 policjanci Wydziału Prewencji Komendy Miejskiej Policji w Jeleniej Górze w trakcie patrolu w Karpnikach zauważyli ścianę dymu i ogień wydobywający się z budynku. Funkcjonariusze powiadomili o zdarzeniu dyżurnego Komendy Miejskiej Policji w Jeleniej Górze, a sami udali się do budynku, aby sprawdzić czy ktoś nie potrzebuje pomocy. Okazało się, że przebywało w nim 5 osób, które funkcjonariusze bezpiecznie z niego wyprowadzili. Wśród tych osób była dziewczynka, która płakała, gdyż w jej mieszkaniu została klatka z chomikami. Policjanci, gdy to usłyszeli ponownie weszli do budynku i uratowali zwierzęta, co wywołało radość dziecka. Na miejsce wezwano Straż Pożarną, a policjanci do czasu trwania akcji gaśniczej zabezpieczali miejsce zdarzenia.
Obecnie funkcjonariusze wyjaśniają szczegółowo wszystkie okoliczności tego zdarzenia.
podinspektor Edyta Bagrowska
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Pieczone chomiczęta.... mmmm... Smakowe...
W KOŃCU JAKIŚ POZYTYW O PSIARSKICH
Cześć, ja może sprostuję artykuł. W tym budynku mieszkali moi rodzice oraz druga rodzina. Byłam na miejscu. Po pierwsze, wszystko wydarzyło się 27 lutego, a nie 26, jak podano w artykule. Po drugie, płomienie zauważyła moja mama, którą zaniepokoiły hałasy na strychu, i to ona krzyczała, by uciekać. Siostra zadzwoniła po straż pożarną dokładnie o 8:17, a zachowanie dyspozytora to w ogóle temat na oddzielny artykuł... po trzecie, policja pojawiła się dopiero razem z wozami strażackimi, czyli jakieś 10-15 minut od telefonu. I po czwarte, chomiki zostały wyniesione przez strażaka PSP, który sprawdził także, czy w mieszkaniu moich rodziców nie zostały koty. Proszę nie wystawiać fałszywych laurek policji, bazując na czyimś nieszczęściu. Z góry dziękuję.
Pierwsza informacja do PSP dotarła o godz. 8.12 (bezpośrednio do straży), a po 12 minutach samochody gaśnicze z Jeleniej i Kowar były na miejscu, OSP Łomnica chwilę później (OSP Karpniki 3 minuty wcześniej). Jeśli chodzi o dyspozytora to numer 112 obsługuje stanowisko CPR we Wrocławiu i zgłoszenie rzeczywiście czasem trwa nawet kilka minut!
Pozamiatane!Jak zwykle nj 24 bazuje na swoich mało rzetelnych informacjach ???? Brawo !
Paulino, na FB piszesz, że mama zadzwoniła po straż DOKŁADNIE o godz. 8:09, więc może w końcu się zdecyduj, bo opowiadanie fałszywych informacji to się fachowo zniesławieniem nazywa.
Dostałam informację od siostry, że pomyliłam godzinę, ale nie mogę edytować komentarza na tym jakże rzetelnym portalu. Nie było mnie w mieszkaniu rodziców, gdy rozpoczął się pożar - przybiegłam na miejsce, gdy z okien miejsca pracy zobaczyłam płomienie. Wybacz, że wolę pomóc rodzinie po tragedii niż napisać Ci przeprosiny, bo pomyliłam godzinę. My naprawdę jesteśmy w stresie i po wielkiej traumie, a takie gówniane artykuły i czepiający się w komentarzach ludzie wcale nam nie pomagają. Skoro chcemy być już tak dokładni, to na Facebooku w moim komentarzu pojawiła się także informacja, że z mieszkania sąsiadki zostały wyniesione szczury, a nie chomiki - sprostowała to sama sąsiadka, ja jej zwierzaków nie znam, liczyłam na to, że chociaż ta informacja jest podana rzetelnie - niestety, przeliczyłam się. Jeszcze raz powtórzę: mamy na głowie ważniejsze rzeczy niż sprawdzanie w każdym miejscu, czy aby na pewno się nie pomyliłam, weź poprawkę na sytuację, w jakiej się znajdujemy. Bądźmy ludźmi. Dzięki.
Skoro masz na głowie ważniejsze rzeczy, to co tutaj robisz? Czy śledzenie "jakże rzetelnych" portali włączając w to FB i informacja o tym, że to Twoja mama jako pierwsza zobaczyła ogień jest w tej sytuacji aż tak istotna?
Szwagier kilka lat temu zobaczył złodziei z charakterystycznym towarem wlokących się na skup złomu, jechał za nimi i zadzwonił na policję. Później artykuły w internecie opisywał, jak policjanci po bezpośrednim pościgu ujęli sprawców.
Portal policyjny tylko wychowała policje
Policja wyniosła i ewakulowala ha ha
bo kretyn który wymyślił nr 112 powinien zostać rozstrzelany - jak dzwonisz po pogotowie to potrafią 5 razy oddzwaniać i pytać o miejscowość i już w ogólnopolskich mediach o tym było że wysyłali karetki nie pod ten adres co powinni - jak działały normalne numery to ludzie którzy tam pracowali byli miejscowi i mieli bardzo dobrą orientację w terenie kotliny jeleniogórskiej i nie działy się cuda z pomyleniem adresu - jak zwykle brawo dla strażaków za szybkość jako jedyni potrafią przyjechać na akcje/miejsce w najkrótszym czasie i robią swoją robotę - bo państwo hrabiostwo z pogotowia to szeroki temat - brawo dla strażaków !!
Tu popieram 112 to jest jakaś tragedia, przywrócić stary system!
112 to dramat co za dzban to wymyślił nieraz liczą się sekundy A tam traci się spore minuty
Osobiście zgłaszałem na 112 w czasie powrotu samochodem znad morza niebezpieczną jazdę poprzedzającego mnie auta. Jechał nie zwracając uwagi na linie ciągłe to ścinał zakręt to go wyrzucało dwoma kołami na pobocze i niemal nie spowodował czołowego zderzenia co przesądziło iż zdecydowałem się powiadomić policję. Już zjechałem z autostrady kierując się na Strzegom i gdy się dodzwoniłem na 112 zostałem zapytany dokładnie gdzie jestem i na terenie jakiego komisariatu policji. Tego nie wiedziałem tłumacząc że zjechałem z autostrady w kierunku Strzegomia, że jechałem od Wrocławia. Następne pytanie że słuchawki było: -Jaki to powiat? Odniosłem wrażenie że tam ktoś z łapanki odebrał telefon. A widząc interwencję na stacji paliw jak dwaj policjanci całkowicie bezradni, nie mają pojęcia jak zareagować, a o ich dziewictwie świadczyły podskoki z nogi na nogę dokładnie jak dziewczynki przez skakankę czy kiedyś przez gumę. Czego można oczekiwać od tej formacji? Jestem pobłażliwy ale też zdegustowany.
Brawo dla Was chłopaki! Zawsze znajdą się tacy co wiedzą lepiej od Was jak było!
dobrze że nasza policja jest taka dzielna
Pieczone chomiczęta.... mmmm... Smakowe...
W KOŃCU JAKIŚ POZYTYW O PSIARSKICH
Cześć, ja może sprostuję artykuł. W tym budynku mieszkali moi rodzice oraz druga rodzina. Byłam na miejscu. Po pierwsze, wszystko wydarzyło się 27 lutego, a nie 26, jak podano w artykule. Po drugie, płomienie zauważyła moja mama, którą zaniepokoiły hałasy na strychu, i to ona krzyczała, by uciekać. Siostra zadzwoniła po straż pożarną dokładnie o 8:17, a zachowanie dyspozytora to w ogóle temat na oddzielny artykuł... po trzecie, policja pojawiła się dopiero razem z wozami strażackimi, czyli jakieś 10-15 minut od telefonu. I po czwarte, chomiki zostały wyniesione przez strażaka PSP, który sprawdził także, czy w mieszkaniu moich rodziców nie zostały koty. Proszę nie wystawiać fałszywych laurek policji, bazując na czyimś nieszczęściu. Z góry dziękuję.