Komuś przeszkadzało, że młody, przedsiębiorczy chłopiec sprzedaje na ulicy lemoniadę. Do straży miejskiej wpłynęło zgłoszenie, więc musieli pojechać na interwencję. Finał tej historii jest przepiękny! Wielkie brawa dla strażników.
Ta sytuacja miała miejsce w Bogatyni. Jest to miejscowość oddalona o kilkadziesiąt kilometrów od Jeleniej Góry, jednak postanowiliśmy ten temat poruszyć na stronie 24jgora.pl, ponieważ historia pokazuje, że ludzkie podejście ma szansę sprawić, że przyszłość będzie lepsza.
W środę (17.06) do dyżurnego straży miejskiej w Bogatyni wpłynęło zgłoszenie od „zaniepokojonego mieszkańca”, któremu przeszkadzało, że młody chłopiec sprzedaje na ulicy lemoniadę. Zadzwonił na numer straży miejskiej i poinformował o „nielegalnym” procederze, który ma miejsce nieopodal jego miejsca zamieszkania.
Strażnicy z racji faktu, że otrzymali zgłoszenie, musieli pojechać na miejsce i podjąć interwencję. Oczywiście zgłoszenie potwierdzili. Po przeprowadzeniu niezbędnych czynności służbowych, mundurowi podjęli decyzję o zabezpieczeniu towaru…
Forma tego „zabezpieczenia” była o tyle wyjątkowa, że aż wraca wiarę w ludzi. Strażnicy podejmujący interwencję wykupili cały zapas oferowanej przez młodego przedsiębiorcę lemoniady.
Towar został skonsumowany, a jego jakość oceniono bardzo wysoko. - czytamy na profilu straży miejskiej z Bogatyni.
Reklama
Ta sytuacja sprawia, że momentalnie inaczej postrzega się instytucję straży miejskiej. Serdeczne gratulacje i podziękowania dla straży miejskiej z Bogatyni. Gratulujemy również młodemu przedsiębiorcy, który od najmłodszych lat stara się osiągnąć sukces czynami, a nie tylko słowami. Brawo!

fot. Straż Miejska Bogatynia
# Młody chłopiec sprzedawał lemoniadę, a sąsiad zadzwonił po straż miejską…
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Pewnie jakiś kapuśniak były ORMO-wiec albo milicjant z emeryturą 8 tys. zł doniósł w ramach obywatelskiego obowiązku.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Pewnie jakiś kapuśniak były ORMO-wiec albo milicjant z emeryturą 8 tys. zł doniósł w ramach obywatelskiego obowiązku.