Reklama

Wyrok w sprawie brutalnego ataku na taksówkarza

28/05/2014 13:24

W jeleniogórskim sądzie zapadł wyrok w głośnej sprawie brutalnego ataku na taksówkarza, którego dopuścił się młody mieszkaniec powiatu lwóweckiego.

 

O Arturze C. usłyszeliśmy w listopadzie 2013 r. wówczas to 20-latek z gminy Wleń, udał się do swojej dziewczyny mieszkającej w Jeleniej Górze. Nie była to niestety miła wizyta, gdyż młodzi się pokłócili. Tuż przed północą Artur wyszedł z domu. Jak przyznaje w śledztwie - Był po paru piwach, a dla poprawy nastroju zażył również amfetaminę. Chodził po mieście bez celu. Zastanawiał się skąd wziąć pieniądze. Wówczas wymyślił, że napadnie na taksówkarza i go okradnie.   Nie zastanawiał się ile pieniędzy będzie miał przy sobie taksówkarz, nie myślał o wyrządzonej mu krzywdzie ani o konsekwencjach swego czynu.   - Plan by taki, żeby zamówić kurs z Jeleniej Góry do Pilchowic i po dojechaniu na miejsce pobić taksówkarza, ogłuszyć go, zabrać mu pieniądze i uciec do znajdującego się kilka kilometrów dalej domu – mówił w śledztwie Artur i dodawał - Trenowałem sztuki walki i wiedziałem jak to zrobić.   Było już po północy, kiedy chłopak podszedł do jednej z taksówek stojących w centrum Jeleniej Góry. Nie miał przy sobie pieniędzy, więc zapytał kierowcę, czy zawiezie go do Pilchowic a po dojechaniu na miejsce on weźmie z domu pieniądze i ureguluje rachunek? Taksówkarz nie zgodził się. Więc Artur zamówił kurs na jedną z „ciemnych” ulic Jeleniej Góry. Po drodze mężczyźni rozmawiali i taksówkarz sam zaproponował, że jak chłopak da mu w zastaw dowód osobisty, to on zawiezie go do tych Pilchowic. Artur zgodził się i dał taksówkarzowi cały portfel. Mężczyźni ustalili wówczas cenę kursu na 80 złotych.   Taksówkarz - Roman Z. przyznaje, iż przez całą drogę rozmawiali. Nie wyczuł on zapachu alkoholu od swojego pasażera, ani jakichkolwiek oznak pobudzenia czy agresji. Do ostatniej chwili nic nie zapowiadało dramatycznych zdarzeń.   Taksówka po kilku minutach dojechała do Pilchowic, na pytanie kierowcy, gdzie się zatrzymać, pasażer odpowiadał, jeszcze kawałek, jeszcze kawałek, pokazując kierowcy drogę do Radomic. Roman bez wahania jechał dalej, jego czujności nie wzbudziła nawet tablica kończąca miejscowość, czy długi przejazd przez las pomiędzy wsiami.   Po dojechaniu do Radomic Artur wskazał dom, w którym to rzekomo mieszka. Poprosił o zatrzymanie się. Miał wysiąść i po chwili wrócić z umówionymi pieniędzmi. Tak się jednak nie stało. Miła rozmowa z sympatycznym taksówkarzem nie zmąciła misternego planu napadu.   Artur C. zaatakował taksówkarza. Używając niebezpiecznego przedmiotu w postaci stłuczonej butelki po napoju FRUGO ugodził w szyję Romana Z.Mężczyźni przez chwilę walczyli w samochodzie, jednak napastnik szybko uznał, że dalsza szarpanina nie ma sensu. Wówczas wysiadł z samochodu i pod osłoną nocy udał się do domu. Zraniony taksówkarz pojechał do szpitala do Lwówka Śląskiego, gdzie został opatrzony. Tam też zgłosił napaść policji.   Lwóweccy policjanci rozpoczęli poszukiwania tajemniczego pasażera, który w tym czasie już smacznie spał w rodzinnym domu. Rano wstał i pojechał autobusem do swojej ukochanej, która była wówczas w piątym miesiącu ciąży. Po dotarciu do domu opowiedział dziewczynie co zrobił. Jak przyznaje w śledztwie, ona kazała mu zgłosić się na policję. On sam też miał taki zamiar. Nie zdążył. Do drzwi jeleniogórskiego mieszkania zapukała policja.   Artur został zatrzymany. Prokurator Rejonowy w Lwówku Śląskim postawił mu zarzuty z art.13§1 i art.280§2 kodeksu karnego, krótko mówiąc usiłowanie rozboju z użyciem niebezpiecznego narzędzia. Wobec oskarżonego został zastosowany również areszt tymczasowy.   Artur już podczas pierwszego przesłuchania przyznał się do winy. W toku postępowania złożył też dość obszerne zeznania, w których m.in. wyraził skruchę: żałuję tego co zrobiłem, jest mi przykro. Nie wiem, dlaczego tak zrobiłem. Czasu się nie cofnie, choć chętnie bym to zrobił. Chciałem przeprosić tego taksówkarza– mówił oskarżony.   Lwówecka prokuratura zasięgnęła opinii biegłych z zakresu medycyny, którzy mieli wypowiedzieć się co do poczytalności oskarżonego, jego świadomości w chwili popełnienia przestępstwa oraz wpływu na jego zachowanie rzekomo spożywanego wcześniej alkoholu i narkotyków.   W opinii biegłych postępowanie chłopaka nie było wynikiem gwałtownego zachowania, szału, tylko zostało wcześniej dokładnie zaplanowane. W chwili jego popełnienia był on poczytalny i świadomy tego co robi. Atak „tulipanem” spowodował u ofiary obrażenia w postaci rany ciętej szyi a tym samym był bezpośrednim zagrożeniem życia kierowcy.   Biegli mieli ocenić także uszczerbek na zdrowiu taksówkarza, który dzięki skutecznej obronie okazał się niewielki. Mężczyzna po opatrzeniu w szpitalu wyszedł do domu.   Po zapoznaniu się z opiniami biegłych Prokurator zmienił kwalifikację czynów i do art.280§2 oraz 13§1 dołożył art.148§2 oraz art.11§2. Mówiąc w skrócie usiłowanie  zabójstwa – za co kodeks karny przewiduje karę od 12 lat pozbawienia wolności !   W mowie końcowej Jerzy Szkapiak - Prokurator Rejonowy w Lwówku Śląskim, uzasadniał konieczność zmiany kwalifikacji czynu mówiąc, iż oskarżony zaplanował całą sytuację i od samego początku nosił się z zamiarem użycia stłuczonej butelki, która miała mu zapewnić szybkie i skuteczne obezwładnienie kierowcy. Prokurator podkreślił, iż jest to czyn o znacznej społecznej szkodliwości a jego skutkiem mogła być śmierć pokrzywdzonego.   W ocenie oskarżyciela na korzyść oskarżonego świadczyć może to, iż taksówkarz nie odniósł większych obrażeń. Dodatkowo może świadczyć również jego bardzo młody wiek, brak przeszłości kryminalnej, trudna sytuacja rodzinna oraz przyznanie się do winy i wyrażenie skruchy. Przy tej kwalifikacji czynu Prokurator zawnioskował o najniższy wymiar kary, czyli 12 lat pozbawienia wolności, przy czym po wzięciu pod uwagę okoliczności łagodzących dał również pod rozwagę Sądu możliwość nadzwyczajnego jej złagodzenia.   W ocenie obrony oskarżony dopuścił się jedynie rozboju a nie usiłowania zabójstwa. Mecenas Edyta Gajewska daje pod rozwagę sądu kwalifikację czynu, przy czym w przypadku uwzględnienia przez Sąd czynu z art. 148 kk wnosi o karę maksymalnie 4 lat pozbawienia wolności.   W dniu wczorajszym Sąd Okręgowy w Jeleniej Górze wydał wyrok w imieniu Rzeczpospolitej Polskiej uznając Artura Ch. winnym usiłowania zabójstwa i wymierzył mu karę 8 lat pozbawienia wolności oraz zapłaty zadośćuczynienia poszkodowanemu taksówkarzowi. Wyrok jest nieprawomocny.   Mecenas Gajewska po rozprawie mówi, iż nie zgadza się z taką kwalifikacją i w imieniu oskarżonego wniesie apelację.
 
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    n/n - niezalogowany 2014-05-28 22:08:47

    to ciekawe jak pani mecenas Gajewska wnioskowałaby kiedy jej mąż luk ktoś z rodziny zostałby tak potraktowany....

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo 24jgora.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości