Sytuacja jest groźna, lecz właściciele kotów nie powinni panikować. Zobacz jak uchronić pupila przed zakażeniem.
W ogólnopolskich mediach głośno zrobiło się o wirusie, który rzekomo zabija koty. Na 11 próbek pobranych od padłych kotów, dziewięć dało wynik pozytywny pod względem obecności ptasiej grypy.
Lekarz weterynarii Dorota Węglińska apeluje, aby nie panikować. To nie jest epidemia!
Na dzień dzisiejszy nie ma żadnego przypadku potwierdzonego laboratoryjnie w regionie jeleniogórskim, natomiast mamy około pięciu przypadków podejrzenia tej choroby, lecz nie są one potwierdzone. - mówiła dr. Dorota Węglińska.
Reklama
Obecnie - bez badań laboratoryjnych - stwierdzenie o możliwości zakażenia ptasią grypą u badanych w jeleniogórskich klinikach kotów jest jedynie domniemaniem. Sytuacja ma charakter rozwojowy.
Nie ma jeszcze badań, które potwierdzałyby jak się roznosi ten wirus. Przypuszczamy, że może to być spożycie padłych ptaków, więc najlepiej byłoby zapobiegać kontaktowi naszych kotów ze zwierzętami dzikimi i dzikim ptactwem. - dodała dr. Dorota Węglińska.
Nikt nie potwierdził, że człowiek może zarazić się od kota. Koty tego wirusa sieją przez około trzy doby od zarażenia, natomiast nie stwierdzono w warunkach laboratoryjnych, aby koty zarażały się nawzajem od siebie. - mówiła doktor Węglińska.
Reklama
Do wystosowania odpowiedzi na to pytanie konieczne są badania laboratoryjne. Bez nich wszystkie tezy wydają się bezpodstawne.
Najczęściej występujące objawy to te z układu oddechowego, czyli duszność, oddychanie przez pysk, praca tłoczni brzusznej, wysoka gorączka, czasami jest też zwężenie źrenic. Do tego dochodzą objawy neurologiczna: zataczanie się, zachowania padaczko podobne. Jeżeli widzimy takie objawy u naszego kota, musimy działać natychmiast, ponieważ jest to choroba wysoce zjadliwa i śmiertelność występuje w ciagu pierwszej doby od zarażenia. - podsumowała doktor Dorota Węgliniec z kliniki „Duże i małe” w Jeżowie Sudeckim.
Reklama

# Wirus groźny dla kotów. Lekarz weterynarii z Jeleniej Góry uspokaja - to nie jest epidemia
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Zacząć warto od tego, że wolnobiegające koty to szkodniki. Trzeba redukować ich populację. Nie powinno się kotów dokarmiać, a własnych wypuszczać bez smyczy, luzem.
Szkodniki to są szczury, których populacja rośnie kiedy brakuje dzikich kotów.
Koty szkodnikami? Rozwiń temat,bo nic mi nie wiadomo o kotach szkodnikach- to jakiś nowy gatunek???
Z tym dokarmianiem to 100% prawda. Sam z litości dokarmiam takie bezpańskie koty. Takie koty to nie łapią żadnych szczurów. Jak się najedzą to wylegują się i śpią pod krzakami. Ĵeżeli już coś upolują to dla zabawy.
Ok. 631 mln ssaków i niemal 144 mln ptaków pada w Polsce co roku ofiarą kotów - szacują naukowcy. Podkreślają, że aktywność tych drapieżników w skali kraju negatywnie wpływa na bioróżnorodność, np. na zagrożone gatunki ptaków. Oszacowania, dotyczące liczby zwierząt padających ofiarą kotów na terenach wiejskich na terenie Polski, przeprowadzili: dr Dagny Krauze-Gryz ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego (SGGW) w Warszawie, dr Jakub Gryz z Instytutu Badawczego Leśnictwa w Raszynie i dr Michał Żmihorski z Instytutu Biologii Ssaków PAN. Wyniki badań przedstawili na łamach "Global Ecology and Conservation". Z ich obliczeń wynika, że wiejskie koty przynoszą do domów około 48,1 mln drobnych ssaków (ich faktyczna liczba mieści się w przedziale od 41,2-55,4 mln) oraz 8,9 miliona ptaków (pomiędzy 6,7 a 10,9 mln) każdego roku. Jeszcze więcej zwierząt koty zjadają. Szacunki dotyczące liczby ich ofiar mówią o 583,4 mln ssaków (ich liczba znajduje się w przedziale 505,3-667 mln) oraz 135,7 milionach ptaków (103,9–171,3 mln) w skali roku. W przypadku ptaków ofiarą kotów padają najczęściej popularne gatunki, które gniazdują w pobliżu ludzkich osiedli. Są to np. wróble, mazurki czy szpaki - gatunki, których liczebność generalnie w Polsce maleje. Na atak kotów narażone są też ptaki zakładające gniazda na ziemi, np. pliszka żółta, skowronek czy pokląskwa. Prowadzone w Anglii badania wskazują, że koty mogą odpowiadać nawet za 30 proc. przypadków śmierci w tamtejszej populacji wróbla. Koty mogą też wpływać na ptaki pośrednio. Badania amerykańskie dowodzą np., że stres wywołany ich obecnością może zmniejszać płodność u ptaków.
"Wiadomo było, że koty zabijają dużo, ale prezentowane przez nas estymacje nawet nas zaskakują. Zawsze w takich sytuacjach jest problem z precyzją oszacowań, ale dane, które mamy, wskazują na takie właśnie liczby" - komentuje dr Michał Żmihorski z IBS PAN. Dr Dagny Krauze-Gryz z SGGW zauważa, że o problemie drapieżnictwa kotów mówi się i pisze coraz więcej. Wynika to z faktu, że kotów przybywa - ich liczba jest skorelowana z liczbą ludzi i jednocześnie nie zależy ona od liczby ich ofiar. Badaczka zaznacza zarazem, że tereny rolnicze Polski stanowią ważną ostoję (również w skali Europy) ptaków związanych z krajobrazem rolniczym. Ich liczebność jednak spada, głównie za sprawą zmian zachodzących w gospodarce rolnej. "Nasze badania pokazały, że koty na wsi są kolejnym czynnikiem, mogącym zagrażać ptakom i innym kręgowcom tych terenów" - podkreśliła badaczka. Autorzy publikacji przypominają, że w Polsce żyje około 94 mln par lęgowych ptaków (jest to łączna liczba wszystkich gatunków). Wykazali, że koty na wsiach mogą zabijać bardzo duży odsetek z tej liczby. Najwięcej ptaków koty zabijają na wiosnę (apogeum łowów przypada w marcu), a najmniej w listopadzie. To pozwala sądzić, że ofiarami kotów padają ptaki młode, co może ograniczyć produktywność ptasich populacji. Ssaki - głównie gryzonie - padają ofiarą kotów najczęściej jesienią, bo wtedy właśnie jest ich w przyrodzie najwięcej. Dr Krauze-Gryz zwraca uwagę, że koty na wsi nie są traktowane jak domowe pupile - trzyma się je głównie po to, aby łapały myszy. "Pewnie dlatego są bardzo słabo karmione - a czasem wcale, resztkami niezaspokajającymi ich potrzeb pokarmowych, co zmusza je do polowania" - mówi. Ekspertka dodaje, że na świecie podejmuje się działania, mające uświadomić ludziom negatywny wpływ ich kotów na faunę. Zwraca się też uwagę na zagrożenia, na jakie narażone są koty wychodzące na dwór, np. na ryzyko wypadków na drogach. "Jednak w przypadku Polski trudno o skuteczne działania, skoro dbałość wielu właścicieli kotów o ich dobrostan jest bardzo ograniczona" - mówi naukowiec z SGGW.
Tu jest reszta https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C32614%2Cnaukowcy-co-roku-koty-zabijaja-w-polsce-miliony-ssakow-i-ptakow.html
A tu ciekawostka. https://www.rmf24.pl/ciekawostki/newsamp-godzina-policyjna-dla-kotow-nawet-50-tys-euro-za-zlamanie-za,nId,6607613
Sam jesteś szkodnikiem większym od kotow
Czuć się niebezpiecznie, to nie być humanitarne chorować ;(
walić koty, zabijają więcej ptaków niż jakakolwiek ptasia grypa walić koty
Sam się wal w łeb
generalnie wychodzi na to ze wetsi ch***ja wiedzo
Co sie w tej ponurej Polsce dzieje ? Ludzie dziargaja sie na potege , zacofanie i wiocha okrutna ! Tatuaze w cywilizowanych krajach oczywiscie istnieja ale posiadaja je szumowiny , bezdomni , alkoholicy i zlodzieje , NORMLNI ludzie nie maja tatuazy do POTRAFIA zyc i imponowac SOBA , swoja wiedza , osiagnieciami a nie kogos pomyslem na tatuaz , trzeba miec naprawede sieczke we lbie zeby sobie tatuaz zrobic i jeszcze za to zaplacic ? HAHAHAH . Nie ma wytlumaczenia na posiadanie tatuazy poza tym , ze POSIADAJA go ludzie o NISKIEJ samoocenie bo jedynie tatuaz odroznia ich od plebsu !
Tatuaże, te fajne, są sexi. Inna sprawa, że jakiś de.bil ksiądz grzmiał niedawno z ambony, że to pakt z diabłem. Stąd ten głupi komentarz jakiejś niemoty.
Kazdy tatuaz jest dowodem na NISKA SAMOOCENE posiadacza , end of story , niemoty maja tatuaze zeby zaistniec , normalni ludzie sa na tyle normalni ze nie potrzebuja tatuazy zeby istniec , czy tu KLAUNIE to rozumiesz ?
Idąc takim torem "myślenia", wszystkich trzeba by było golić na łyso i ubierać w drelichy. Po co ludzie mają się wyrażać fryzurą lub stylem ubioru...
Ludzie już tez zaczęli chorować,niestety !
...do Janusz z bloku ....ty albo masz 15 lat trolu albo nie rozumiesz, nikt nikogo nie goli , nie wsadza w drelichy...tobie sie musial sufil na glowe wywrocic . Tatuaze przeciez sa wyborem a nie przymusem a zatem do wola posiadacza czy ma widoczny dowod na niska samoocene czy nie .Pewnie masz jakis tatuaz za 10 zlotych , ktorego masz dosyc i wstydzisz sie go nawet sam ale to twoja wola , Tatuaz jest dowodem na niska samoocene , nie jest przymusem trolu jak ktos ma , fajnie ale za czynami ida konsekwencje czynu , tak samo jak ktos ma tatuaz ja mam prawo do krytykowac , dlaczego ? Bo tak jest i trzeba sie z tym pogodzic .
Prawie żaden gatunek w świecie zwierząt nie jest szkodnikiem. Prawie. Jest jeden. Człowiek zwany Homo Sapiens Sapiens. W tym przypadku określenie szkodnik jest bardzo słabo brzmiące. Na szczęście ten gatunek też będzie miał swój kres i to już niedługo. A Ziemia nadal będzie wirować wokół swojej osi.
Zacząć warto od tego, że wolnobiegające koty to szkodniki. Trzeba redukować ich populację. Nie powinno się kotów dokarmiać, a własnych wypuszczać bez smyczy, luzem.
Szkodniki to są szczury, których populacja rośnie kiedy brakuje dzikich kotów.
Koty szkodnikami? Rozwiń temat,bo nic mi nie wiadomo o kotach szkodnikach- to jakiś nowy gatunek???