Mieszkańcy ulicy Sobieszowskiej alarmują o coraz częstszej obecności dzików w pobliżu domów i obiektów noclegowych. Zwierzęta mają regularnie pojawiać się na terenach zabudowanych w poszukiwaniu pożywienia, budząc niepokój wśród mieszkańców.
Jak relacjonują świadkowie, we wtorkowy wieczór (23.06) około godziny 21:45 zauważono maciorę prowadzącą młode. Zdjęcie, które publikujemy w artykule pokazuje zwierzęta przemieszczające się w pobliżu zabudowań. Stworzenia wbiegały na jezdnię pod pędzące samochody.
Według mieszkańców problem nie jest nowy. Dziki od dłuższego czasu mają odwiedzać okolice jednego z kompleksów noclegowych, gdzie szukają resztek jedzenia w pojemnikach na odpady. Niejednokrotnie wchodzą również na prywatne posesje, przekopując teren w poszukiwaniu pokarmu.
Szczególne obawy budzi obecność lochy z młodymi. Takie zwierzę może reagować bardzo agresywnie, jeśli uzna, że jej potomstwo jest zagrożone. Mieszkańcy przyznają, że po zmroku coraz rzadziej decydują się na spacery w okolicy, obawiając się bezpośredniego spotkania z dzikami.
Specjaliści przypominają, że w przypadku zauważenia dzika nie należy próbować go płoszyć ani zbliżać się do młodych. Najbezpieczniej zachować spokój, zwiększyć dystans i pozwolić zwierzętom oddalić się w naturalny sposób.
Rosnąca liczba dzików w rejonach zamieszkałych pokazuje, że problem obecności dzikiej zwierzyny w mieście staje się coraz bardziej odczuwalny dla mieszkańców.
# Dziki przy Sobieszowskiej. Ludzie boją się tamtędy spacerować
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
A gdzie mają chodzić? Postawcie więcej domków, kolejną galerię na polu, zamiast wykorzystać istniejące obiekty, kolejny cudowny resort, wyglądający jak chów klatkowy, to zwierzęta na pewno nie będą wychodzić z lasów/ pól.. na pewno..
Wtorek po południu mały warchlaczek wyskoczył mi prosto pod koła roweru, z piskiem szybko uciekł a ja też z piskiem szybko w drugą stronę
odstrzelic i po klopocie
siebie masz na myśli?
A gdzie mają chodzić? Postawcie więcej domków, kolejną galerię na polu, zamiast wykorzystać istniejące obiekty, kolejny cudowny resort, wyglądający jak chów klatkowy, to zwierzęta na pewno nie będą wychodzić z lasów/ pól.. na pewno..
Wtorek po południu mały warchlaczek wyskoczył mi prosto pod koła roweru, z piskiem szybko uciekł a ja też z piskiem szybko w drugą stronę
odstrzelic i po klopocie