15 września 2013 roku - na ten dzień wyznaczony został mecz pomiędzy Potokiem Karpniki a Pub Golem Jelenia Góra. Przeciwnik ten w ostatnim czasie bardzo "leży" Karpniczanom, którzy - zwłaszcza na swoim boisku - potrafią zaaplikować im sporo bramek. Tym razem również się na to zanosiło biorąc pod uwagę fakt, iż goście przyjechali w 10-ciu, do tego z nie w pełni sprawnym bramkarzem. W zespole gospodarzy natomiast zabrakło lidera - Michała Śmietany - który zmaga się z kontuzją żeber. Jego powrót na boisko przewidziany jest za około 2 tygodnie.
Od pierwszych minut Potok rzucił się do ataku. Swojej pierwszej bramki szukał Piotr Marek, który przed sezonem zasilił Karpniki właśnie z ... Pub Gola. Widać było w nim sporą ochotę do gry, pojawiał się niemal w każdym sektorze boiska.
Przyniosło to efekt w 10 minucie. Piotrek zagrywa piękną krzyżową piłkę do Tomasza Woźniczki a ten wychodząc sam na sam z bramkarzem nie miał problemów z umieszczeniem futbolówki w siatce. Kolejne minuty to popis nieporadności pod bramką "Pubowiczów" wszystkich chyba ofensywnych piłkarzy Potoku.
Swoje sytuacje marnują kolejno Patryk Koko, Tomasz Woźniczka i Mateusz Toczyński. Bardzo szybko mogło się to zemścić bowiem bo faulu Marcina Olecha, goście mieli rzut wolny z 18 metra - który mogli zamienić na gola- gdyby nie dobra interwencja w bramce Andrzeja Kępińskiego.
21 minuta - Piotr Marek wypuszcza w bój Mateusza Toczyńskiego. Ten popisuje się dobrym panowaniem nad piłką, mija 4 obrońców i strzela na 2:0. Minute później - niewidoczny dziś Michał Pelichowski - decyduje się na rajd z piłką, ogrywa 3 zawodników ale zbyt daleko wypuszcza sobie piłkę, którą łapie bramkarz.
Jednak co nie udało się w poprzedniej akcji, udało się w następnej. Po raz kolejny w roli głównej Piotrek Marek. 40-metrowy cross do Michała Pelichowskiego, ten odgrywa Tomaszowi Woźniczce, który z powrotem wykłada piłkę na pustą bramkę Michałowi Pelichowskiemu. Jest 3:0 i zdawałoby się po meczu.
Nic jednak bardziej mylnego. Między 30 a 35 minutą spotkanie goście zadają dwa ciosy. Najpierw błąd przy wybiciu piłki popełnia Andrzej Kępiński i Michał Fedorowicz strzela do pustej bramki. Następnie kapitalny strzał z rzutu wolnego Mariusza Walczaka ściąga pajęczynę z bramki Karpniczan i goście łapią kontakt.
To jednak podrażniło tylko miejscowych. Futbolówka po strzale Tomasza Woźniczki wychodzi na rzut rożny. Wrzuca Mateusz Toczyński a najlepiej w polu karnym zachowuje się Patryk Koko, który z 5 metra pakuje piłkę pod poprzeczkę.
Przed przerwą gospodarze mogli ustrzelić jeszcze dwie bramki ale najpierw przy próbie lobowania bramkarza pomylił się Piotrek Marek a chwile później przy szybkim kontrataku 5 na 1 Mateusz Toczyński zagrał zbyt egoistycznie i bramkarz wyłapał jego strzał.
W przerwie spotkania następują dwie zmiany. Za zmęczonego Piotrka Marka wchodzi Sebastian Milinowicz, a na bramce melduje się Sławek Guzowski. Pierwsze 15 minut drugiej połowy to w dalszym ci ągu popis nieporadności pod bramką Pub Gola i ... błędy liniowych.
W całym spotkaniu pokazali bowiem oni około 20 spalonych z czego przynajmniej połowę niesłusznie. W 60 minucie następuje przełamanie. Dobrze dysponowany dzisiaj Tomasz Woźniczka podaje do bohatera zeszłotygodniowego spotkania z Miłkowem - Tomasza Gregolińskiego. Ten pociągnął z piłką kilka metrów i z rogu 16-stki - płaskim strzałem pokonuje bramkarza.
Chwile później Patryk Koko zostaje zmieniony przez Marcina Wawrzyniaka. Moment po wejściu na boisko mógł on wpisać się na listę strzelców po świetnym podaniu Sebastiana Milinowicza, jednak przegrał pojedynek biegowy z bramkarzem. Na ostatnie 20 minut szanse dostaje Kamil Dołowy, zastępując Olecha.
W 71 minucie na przebojową akcje decyduje sie Szymon Kodzis. Przebiega z piłką 50 metrów i daje się sfaulować tuż przed polem karnych. Do rzutu wolnego podchodzi Tomasz Woźniczka i strzałem z lewej nogi zdobywa 6 bramkę dla Potoku w tym spotkaniu. Gospodarzom jakby było mało. Szybka klepka przed polem karnym przyjezdnych między Tomaszem Woźniczką i Michałem Pelichowskim. Ten drugi decyduje sie na strzał z około 20 metra i piłka tuż przy słupku wpada do bramki.
Obrona Pubowiczów rozsypała się kompletnie czego dowodem fakt, że w kolejnej akcji znowu pada bramka. Najlepszy dziś na boisku Tomek Woźniczka ustrzela hat-tricka po ładnym prostopadłym podaniu od Michała Bednarza. Na kwadrans przed końcem trener dokonuje ostatniej zmiany i na boisko wchodzi Mateusz Woś.
Ataki gospodarzy nie ustają. Na 5 minut przed końcem akcje rozkręca dwóch rezerwowych. Kamil Dołowy zagrywa prostopadłą piłkę do Mateusza Wosia, ten przyjmuje piętą ale przegrywa pojedynek sam na sam z bramkarzem. W doliczonym czasie gry akcje spotkania mógł przeprowadzić Michał Pelichowski. Przejął on piłkę pod swoim polem karnym, ruszył sprintem na bramkę rywali mijając po drodze 4 zawodników Pub Gola ale zamiast strzelać, chciał obsłużyć jeszcze podaniem Tomasza Woźniczke, który umiejętnie został przyblokowany.
Chwile później sędzie zagwizdał po raz ostatni.
Wnioski po meczu są takie, iż na pewno cieszą pierwsze 3 punkty na własnym boisku w tym sezonie. Martwi jednak styl. Zawodnicy Potoku podeszli do tego spotkania za bardzo na luzie i zamiast grać zespołowo silili się na indywidualne akcje.
Dodatkowo mecz z kontuzją zakończył Michał Pelichowski i w najgorszym wypadku jego przerwa może potrwać nawet do 4 tygodni. Zawodnikiem spotkania jednogłośnie uznajemy Tomka Woźniczkę za jego 3 bramki i dwie asysty !!
A już za tydzień bardzo ciężki mecz z LZS Kostrzycą. W spotkaniach z tą drużyną kości zawsze trzeszczą i nikt nogi nie odstawia.
Niemniej jednak zapraszamy wszystkich kibiców do wspierania swojej drużyny w niedziele 22 września o godzinie 11.00 na boisku w Kostrzycy.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze