Reklama

Po dawnej Syrenie w Piechowicach pozostała już tylko sterta gruzu

17/05/2024 11:46

Prace rozbiórkowe dawnego ośrodka wypoczynkowego Horyzont (Syrena) w Piechowicach przebiegają bardzo szybko. Po okazałym niegdyś budynku pozostała już tylko kupa gruzu.

Przez przeszło 120 lat swego istnienia, budynek stał się niezwykle charakterystycznym i rozpoznawalnym fragmentem krajobrazu. Idealnie wkomponowany w zbocze Czarnej Góry, na granicy Szklarskiej Poręby Dolnej i Piechowic, przykuwał wzrok podróżnych zmierzających w stronę Szklarskiej Poręby.

Dziś na miejscu prac pojawiają się jeszcze spontanicznie mieszkańcy okolic z sentymentem wspominających miejsce swojej młodości i pracy. Choć ośrodek został wyburzony, dla starszych mieszkańców pozostał żywą częścią ich wspomnień i historii. Z łezką w oku żegnali miejsce, które na zawsze pozostanie w ich sercach. Miejsce, gdzie przeżyli niezapomniane chwile, nawiązywali przyjaźnie, pracowali z pasją i z radością witali każdy nowy dzień.

Reklama

Pani Maria, była recepcjonistka, z ciepłym uśmiechem na twarzy opowiadała o ludziach, którzy przyjeżdżali z różnych zakątków kraju. „Pamiętam zwłaszcza te dni kiedy recepcja tętniła życiem. Goście przyjeżdżali całymi rodzinami, a ja witałam ich z uśmiechem. Znaliśmy się z nimi po imieniu, bo często tu wracali” – mówiła, wzruszając się na myśl o serdecznych relacjach z tamtych czasów.

Pan Jan, dawny konserwator, wspominał prace nad utrzymaniem ośrodka. „Każdy zakątek tego miejsca znałem jak własną kieszeń. Dbaliśmy o wszystko, od naprawy kranów po przycinanie żywopłotów. Było to dla nas coś więcej niż tylko praca – to było nasze życie” – opowiadał z nostalgią, patrząc na ruiny budynku, który kiedyś były jego dumą.

Reklama

Pani Krystyna, była pokojowa, opowiadała o swoim pierwszym dniu pracy. „Byłam młoda, nieśmiała i bardzo się denerwowałam. Ale starsze koleżanki od razu wzięły mnie pod swoje skrzydła. Pamiętam, jak pani Halina pokazała mi, jak idealnie układać pościel i robić ozdobne zakładki z ręczników. Każdy pokój traktowałyśmy jak nasz własny dom, dbając o najmniejsze detale, by goście czuli się wyjątkowo” – mówiła z uśmiechem, wspominając tamte chwile.

Pan Tomasz, który przez krótki czas pracował jako dozorca, wspominał wieczory pełne spokoju i ciszy. „Nocą ośrodek miał zupełnie inny urok. Wszystko cichło, a ja krążyłem po alejkach, słuchając szumu drzew i śpiewu ptaków. Było w  tym coś magicznego."

Reklama

Niektóre imiona osób z którymi rozmawialiśmy zostały na ich prośbę zmienione.

O historii ośrodka przeczytacie również tutaj:

Po dawnej Syrenie w Piechowicach pozostała już tylko sterta gruzu

 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Maja - niezalogowany 2024-05-17 12:05:18

    To nie powinno się stać g

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    ja - niezalogowany 2024-05-17 12:17:57

    a co powstanie w tym miejscu?! bo wróbelki donoszą że kolejny deweloperski apartamentowiec :-((((

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Janek - niezalogowany 2024-05-17 12:21:18

    Pan Tomasz sluchał nocami ptaków śpiew pewnie i morza szum.Bylo minęło,jakby to podlegało pod kościoł na pewno by nie rozebrali,taką mamy rzeczywistośc.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo 24jgora.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości