Prace rozbiórkowe dawnego ośrodka wypoczynkowego Horyzont (Syrena) w Piechowicach przebiegają bardzo szybko. Po okazałym niegdyś budynku pozostała już tylko kupa gruzu.
Przez przeszło 120 lat swego istnienia, budynek stał się niezwykle charakterystycznym i rozpoznawalnym fragmentem krajobrazu. Idealnie wkomponowany w zbocze Czarnej Góry, na granicy Szklarskiej Poręby Dolnej i Piechowic, przykuwał wzrok podróżnych zmierzających w stronę Szklarskiej Poręby.
Dziś na miejscu prac pojawiają się jeszcze spontanicznie mieszkańcy okolic z sentymentem wspominających miejsce swojej młodości i pracy. Choć ośrodek został wyburzony, dla starszych mieszkańców pozostał żywą częścią ich wspomnień i historii. Z łezką w oku żegnali miejsce, które na zawsze pozostanie w ich sercach. Miejsce, gdzie przeżyli niezapomniane chwile, nawiązywali przyjaźnie, pracowali z pasją i z radością witali każdy nowy dzień.
Pani Maria, była recepcjonistka, z ciepłym uśmiechem na twarzy opowiadała o ludziach, którzy przyjeżdżali z różnych zakątków kraju. „Pamiętam zwłaszcza te dni kiedy recepcja tętniła życiem. Goście przyjeżdżali całymi rodzinami, a ja witałam ich z uśmiechem. Znaliśmy się z nimi po imieniu, bo często tu wracali” – mówiła, wzruszając się na myśl o serdecznych relacjach z tamtych czasów.
Pan Jan, dawny konserwator, wspominał prace nad utrzymaniem ośrodka. „Każdy zakątek tego miejsca znałem jak własną kieszeń. Dbaliśmy o wszystko, od naprawy kranów po przycinanie żywopłotów. Było to dla nas coś więcej niż tylko praca – to było nasze życie” – opowiadał z nostalgią, patrząc na ruiny budynku, który kiedyś były jego dumą.
Pani Krystyna, była pokojowa, opowiadała o swoim pierwszym dniu pracy. „Byłam młoda, nieśmiała i bardzo się denerwowałam. Ale starsze koleżanki od razu wzięły mnie pod swoje skrzydła. Pamiętam, jak pani Halina pokazała mi, jak idealnie układać pościel i robić ozdobne zakładki z ręczników. Każdy pokój traktowałyśmy jak nasz własny dom, dbając o najmniejsze detale, by goście czuli się wyjątkowo” – mówiła z uśmiechem, wspominając tamte chwile.
Pan Tomasz, który przez krótki czas pracował jako dozorca, wspominał wieczory pełne spokoju i ciszy. „Nocą ośrodek miał zupełnie inny urok. Wszystko cichło, a ja krążyłem po alejkach, słuchając szumu drzew i śpiewu ptaków. Było w tym coś magicznego."
Niektóre imiona osób z którymi rozmawialiśmy zostały na ich prośbę zmienione.
O historii ośrodka przeczytacie również tutaj:
Po dawnej Syrenie w Piechowicach pozostała już tylko sterta gruzu
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
To nie powinno się stać g
a co powstanie w tym miejscu?! bo wróbelki donoszą że kolejny deweloperski apartamentowiec :-((((
Pan Tomasz sluchał nocami ptaków śpiew pewnie i morza szum.Bylo minęło,jakby to podlegało pod kościoł na pewno by nie rozebrali,taką mamy rzeczywistośc.
Nareszcie ten malowniczy górski krajobraz nie będzie oszpecany tą ruiną, zwierzęta też będą szczęśliwsze, no może z wyjątkiem szczurów które tam mieszkały.
Zwierzęta nie będą szczęśliwe , bo powstanie kolejny patoapartamentowiec...
a pani Krysia po skończonej zmianie(była noc) szła jak zwykle przez las na stację PKP. Usłyszała kroki i zobaczyła mężczyznę idącą za nią.Przyśpieszyła,on też .Kiedy nie miała już siły krzyknęła do niego:pier....l ale nie zabijaj!On jej na to:pier....l się pani sama bo ja się śpieszę na pociąg....
Nowa władza i radni bezradni
A teraz powstanie tam kolejny cholerny apartamentowiec. Włodarzy gmin karkonoskich już do reszty chciwość popierd....liła. ile w łape dostajecie za stawianie wszędzie tego gówna???????
O taake Polskę oni walczyli i się nie źle dorobili.
Nikt nie jest odcięty, obok przebiega droga gminna. Zapewne powstanie szkaradzeństwo typu szkło plus blacha czyli czarna rozpacz, patron ulicy Tytys Chałubiński w grobie sie przewraca.
Mieszkańców nie można legalnie odciąć od drogi. Posesja musi mieć zapewniony dojazd chociażby na wypadek pożaru czy innych zjawisk losowych. Zawiadomienie do prokuratury, nagłośnienie sprawy w internecie/telewizji i szybko takiemu rurka zmięknie jak się opinia posypie.
To nie powinno się stać g
a co powstanie w tym miejscu?! bo wróbelki donoszą że kolejny deweloperski apartamentowiec :-((((
Pan Tomasz sluchał nocami ptaków śpiew pewnie i morza szum.Bylo minęło,jakby to podlegało pod kościoł na pewno by nie rozebrali,taką mamy rzeczywistośc.