Historia zagłodzonego przez właściciela i walczącego o życie psa niestety kończy się. Nico odszedł. Przegrał z nowotworem.
Komunikat na stronie Mondo Cane :
Kochani...nie mamy dobrych wiadomości. W dniu dzisiejszym Nico odszedł za tęczowy most. (*)
Wyniki badań pokazały, że Chłopak miał guza w samym środku głowy, w okolicach przysadki mózgowej. Zmiana nowotworowa była duża i na tyle rozległa, że zmieniła strukturę innych części mózgu psa (m.in. odpowiedzialnych za wzrok).Podejrzewa się, że ten guz to gruczolak lub gruczolorak. Ale nawet, gdyby był to oponiak - operacja nie byłaby możliwa, ze względu na jego umiejscowienie. Podobn o w Holandii jest klinika, która mogłaby podjąć próbę, nie dając żadnej gwarancji. Koszt operacji wyniósłby ok.20 000zł, ale pomijając pieniądze - sam transport chorego Nikusia byłby dla Niego męczarnią. Badanie również wykazało bardzo wysokie ciśnienie śródczaszkowe, które mogło powodować ból i migreny. Sterydy, które Mu podawaliśmy obnizały to cisnienie ale z kazdym, kolejnym zastrzykiem czas ich działania się skracał. Wtedy Nikuś chodził w kółko, nie mógł się połozyć, uderzał o przedmioty a np. wczoraj nie był w stanie się podnieść, po tym jak przewracał się. Psia Kuźnia wie doskonale, o czym mówimy. ... To była bardzo trudna decyzja, bo wszystkim nam zależało aby dać Mu najlepsze życie, jakiego nie miał u Właściciela. Ale niestety, nie było nam to dane. Trzymanie Go na siłę przy życiu nie byłoby humanitarne z naszej strony. Dlatego po konsultacjach ze specjalistami w tej dziedzinie oraz po wyczerpujących badaniach, podjęliśmy decyzję o eutanazji Nika ...
Mamy nadzieję Chłopaku, że tam, gdzie teraz jesteś, jest Ci lepiej…Że jesteś w końcu szczęśliwy. (*)
________________________________________
Z tego miejsca - z całego serca dziękuję Nikoli za wszystkie nieprzespane noce, za czuwanie przy Psiaku, za podstawianie Mu miski z wodą, kramienie z ręki x razy dziennie, za wyjeżdżone kilometry i dziesiątki konsultacji, za okrywanie, ubieranie, dokumentowanie... - wszystko to robione bez mrugnięcia okiem, po prostu od serca. Nico miał najlepszą opiekę pod słońcem, miał DOM. Dziękuję!
----------------------------------------------------------------
W kolejnych dniach rozliczymy się przed Państwem ze wszystkich wpłat na Pieska oraz poniesionych wydatków.
Dziękujemy za wsparcie rzeczowe i duchowe. To dzięki Wam mogliśmy o Niego walczyć...
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
..........jest mu tam dobrze, bo odszedł kochany mimo swego psiego losu. Nie dane mu jednak było skonać, tak jak tysiące psiaków traktowanych przez złych ludzi jak przedmiot...anonimowych Burków na półmetrowych łańcuchach stojących w tak w błocie jak i w skwarze, lub śniegu mając do dyspozycji jedynie budę i miskę z zepsutym żarciem oraz pana, któremu nikt nie uświadomił, że pies też czuje cierpi i choruje. Mam Amstafa, którego oddano do schroniska dla bezdomnych zwierząt. Był bity tylko za to, że nie jest czystej rasy. Ale i tak miał szczęście, że znalazł normalny dom, ludzi którzy potrafili przez blisko 3 lata wyleczyć stres i dać zwierzęciu nowe szczęśliwe życie.........wybaczyć zniszczone meble, podłogi... Dziś zwierzak odwdzięcza się za daną mu dobroć..A ja chylę czoła przed ludźmi, którzy pokochali nieuleczalnie chore stworzenie i pozwolili mu godnie odejść. Pozdrawiam całą Redakcję
Rozpłakałam się. Dziękuję Wam za wszystko co dla niego zrobiliście.
Nie wierzę, siedzę i wyję jak dziecko (: Po prostu brak mi słów. Mam nadzieję, że mu tam dobrze. Szacunek dla Wszystkich, którzy o niego walczyli.
chociaż przez chwile zaznał dobra a takiego właściciela tylko..... a dla Was co go ratowaliscie szacunek!
Odszedł w rękach ludzi dobrych, z pewnością zrobiliście wszystko, żeby jego śmierć była spokojna bez niepotrzebnej męki.Przez te kilka tygodni zaznał więcej dobra niż przez całe życie.
..........jest mu tam dobrze, bo odszedł kochany mimo swego psiego losu. Nie dane mu jednak było skonać, tak jak tysiące psiaków traktowanych przez złych ludzi jak przedmiot...anonimowych Burków na półmetrowych łańcuchach stojących w tak w błocie jak i w skwarze, lub śniegu mając do dyspozycji jedynie budę i miskę z zepsutym żarciem oraz pana, któremu nikt nie uświadomił, że pies też czuje cierpi i choruje. Mam Amstafa, którego oddano do schroniska dla bezdomnych zwierząt. Był bity tylko za to, że nie jest czystej rasy. Ale i tak miał szczęście, że znalazł normalny dom, ludzi którzy potrafili przez blisko 3 lata wyleczyć stres i dać zwierzęciu nowe szczęśliwe życie.........wybaczyć zniszczone meble, podłogi... Dziś zwierzak odwdzięcza się za daną mu dobroć..A ja chylę czoła przed ludźmi, którzy pokochali nieuleczalnie chore stworzenie i pozwolili mu godnie odejść. Pozdrawiam całą Redakcję
Rozpłakałam się. Dziękuję Wam za wszystko co dla niego zrobiliście.
Nie wierzę, siedzę i wyję jak dziecko (: Po prostu brak mi słów. Mam nadzieję, że mu tam dobrze. Szacunek dla Wszystkich, którzy o niego walczyli.