Auta elektryczne mają już swoich gorących zwolenników jak i zagorzałych oponentów. W poniższym artykule postaramy się zwrócić uwagę na pewne mankamenty jakie zauważyliśmy w pierwszych tygodniach użytkowania redakcyjnej Tesli Y Long Range.
Od razu zastrzegamy, Nie ! nie zapaliła się. Ale temat palących się elektryków jest zawsze na czasie, bo przeciwnicy tej technologii używają go jako argumentu przeciwko akumulatorom. Tymczasem statystyki policyjne zdają się przeczyć tym teoriom. W 2022 roku spaliło się w Polsce 10 samochodów elektrycznych i 8333 samochodów spalinowych. Tak, tak elektryków jest zdecydowanie mniej, więc gdy te dane uśrednimy to na każde dziesięć tysięcy samochodów współczynnik dla aut elektrycznych wynosi 3 a spalinowych 4. W Stanach Zjednoczonych na 10 tysięcy samochodów średnio pali się 2,5 elektryka i ponad 150 spalinowych. To na razie tyle co udało się nam ustalić w kwestiach statystycznych. Na pewno jednak postaramy się wrócić do tematu przy kolejnych publikacjach.
Teraz o wadach naszej Tesli, które nam w codziennym użytkowaniu przeszkadzają. Kwestie związane z ładowaniem auta już staraliśmy się przedstawić w poprzednich publikacjach. Opinie co do zasięgu są podzielone. Zasięg realny Tesla Model Y w cyklu mieszanym (miasto i trasa) wynosi 300 - 400 km, natomiast w cyklu miejskim to 500 km i dla wielu osób jest w pełni wystarczający. Co podkreślamy po raz kolejny, dłuższe wyjazdy trzeba planować zdecydowanie bardziej dokładnie niż w przypadku aut klasycznych. Trzeba również pamiętać, że im większa prędkość auta elektrycznego, tym większe zużycie energii na 100 km. Jazda z dużą prędkością po autostradzie sprawia, że zasięg auta spada.
Problem może się pojawić kiedy nasze auto wraca z trasy z niskim poziomem baterii a po chwili występuje pilna potrzeba dalszego wyjazdu. Szybkich ładowarek w naszej okolicy jest jeszcze wciąż relatywnie niewiele a życie potrafi przecież zaskakiwać. W Jeleniej Górze baterii mocno rozładowane,j tak do 10% nie naładujemy szybciej niż w godzinę do poziomu, który umożliwiłby przejechanie nam 300 czy 400 km.
Wsiadanie do samochodu. Naszej Tesli nie otwieramy przy pomocy tradycyjnego kluczyka lub pilota tylko przy użyciu aplikacji zainstalowanej w telefonie. W praktyce wygląda to tak, że mieliśmy kilka razy do czynienia z sytuacją w której przy próbie wejścia do samochodu telefon nie połączył się z autem i potrzebny był restart połączenia ( Bluetooth). Oczywiście na wyposażeniu mamy jeszcze specjalna kartę, którą przykłada się z boku drzwi wejściowych. Wówczas nie jest potrzeba aplikacja w telefonie.
Tesla chyba trochę niepotrzebnie skomplikowała tak prozaiczną czynność jak otwieranie drzwi. Ukryte w nich klamki wysuwają się dopiero po ich naciśnięciu. Wówczas można je pociągnąć i otworzyć drzwi. My już oczywiście do sposobu otwierania naszego auta przyzwyczailiśmy się, jednak osoby, które nigdy nie miały z Teslą do czynienia mają często z tym problem.

Wewnątrz nad drzwiami brakuje nam tych klasycznych uchwytów podsufitki. To miał wcześniej chyba każdy samochód. Używane do wieszania koszul i płaszczy, zwane też łapką cykora za które wiele osób chwytało w niebezpiecznych sytuacjach. Tak naprawdę ułatwiały wysiadanie z samochodu seniorom, kobietom w ciąży czy też osobom mniej sprawnym.

Ekran z boku kierownicy. To jedna z najbardziej charakterystycznych różnic w porównaniu z tradycyjnym autem. Przyciski, pokrętła, otwory, zegary, lampki kontrolne.....tego już nie znajdziemy. Wnętrze Tesli Y cechuje minimalizm. W zasadzie wszystko co mamy do dyspozycji ....to właśnie tablet. Do jego użytkowania też się trzeba przyzwyczaić. Ponieważ na ekranie znajdują się dosłownie wszystkie funkcje - łącznie z informacją o prędkości, otwieraniem schowka czy włączeniem wycieraczek. By odnaleźć to, co nas interesuje, trzeba "przeklikać" ekran. Nam najbardziej uciążliwa wydaje się funkcja otwierania schowka. Trzeba bowiem znaleźć tą funkcję w menu co trwa dłużej niż otwieranie takiego schowka w klasycznym aucie. Otwieranie pokrywy przedniego bagażnika również odbywa się z poziomu ekranu lub aplikacji w telefonie.

Sporadycznym mankamentem okazuje się praca wycieraczek. Kilka razy bowiem zdarzyło się nam, kiedy ustawiona była funkcja automatyczna i czujnik deszczu uznał za deszcz coś co nim nie było i automatycznie włączył wycieraczki nawet podczas słonecznego dnia.
W lusterku wstecznym widać jakby trochę mniej. Kąt pod jakim jest zamontowana tylna szyba sprawia, że widok jest lekko ograniczony. Tutaj podobnie jak z klamkami w drzwiach można się do tego przyzwyczaić, jednak na początku sprawiało nam to kłopot.

Duży promień skrętu. W porównaniu z naszym poprzednim (klasycznym) autem zwraca uwagę dość duży promień skrętu co sprawia, że samochód jest nieco mniej zwrotny podczas manewru zawracania. Zwyczajnie potrzebuje trochę więcej przestrzeni. Są wybrane miejsca gdzie kiedyś zawracaliśmy "na raz" teraz niestety nie jest to możliwe.

Na koniec małe podsumowanie. W ciągu ostatnich dwóch miesięcy redakcyjna Tesla Y przejechała już ponad 6 tysięcy kilometrów, zużywając do tej pory 954 kWh, co daje zużycie na poziomie 0,152 kWh na kilometr. Jak dotąd auto nie sprawiało nam większych problemów na trasie.

Ciąg dalszy nastąpi ......
Elektrykiem pod prąd - Jakie wady ma nasza tesla
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Za to że reklama nie jest oznaczona grożą wydawcy kary finansowe
Fajny artykuł, dwie uwagi 1 nie ma czegoś takiego jak kW/h jest kW, kWh, kWh/h ale kW/h nie ma, 2 zużycie rośnie wraz ze wzrostem prędkości niezależnie czy jest to samochód z napędem elektrycznym czy spalinowym. Procentowo nawet ten wzrost jest mniejszy w EV bo zazwyczaj są lepiej zoptymalizowane pod względem oporów powietrza. I ponieważ zbliża się zima to jeszcze dodam że w spalinowym także wzrasta zużycie w zimie bo zimówki mają większe opory toczenia i zimne powietrze jest gęstrze od ciepłego więc wzrastają opory powietrza, chociaż tu procentowo jest na korzyść spalinowek bo one mają ogrzewanie "za darmo".
Kolejny z cyklu reklama bez informacji artykuł sponsorowany. Próbujecie na siłę przekonać innych do elektryków, ale to strata czasu. Ludzie w Polsce nie przekonają się do czegoś co nie tylko zostanie siłą narzucone po 2035, to jeszcze te samochody mają więcej wad niż zalet i to wyjdzie w przyszłości i UE będzie się jeszcze musiała z tego wycofywać. Cały czas powtarza się bełkot, że to auta ekologiczne, bo podczas jazdy są bezemisyjne. Ale wyprodukowanie ich nie jest wcale ekologiczne. Mają akumulatory, których utylizacja dzisiaj praktycznie nie istnieje a nawet jeśli to na pewno nie będzie neutralna dla środowiska naturalnego. Jeśli chodzi o koszty, to sama ich wymiana będzie praktycznie nieopłacalna, bo nie będzie kilkaset pln jak przy standardowym akumulatorze. Teraz ładowanie. Załóżmy, że w Polsce gdzie większość mieszka w blokach to gdzie ludzie mają ładować swój samochód, a nawet żeby postawić stacje ładowania to pomijając koszta ich postawienia to w jakim stopniu zapewnią zapotrzebowanie w stosunku do ilości samochodów. Do tego koszty. Ceny energii elektrycznej będą coraz wyższe, a więc ładowanie samochodu coraz droższe. Ale skupmy się na tym cytacie. "Zasięg realny Tesla Model Y w cyklu mieszanym (miasto i trasa) wynosi 300 - 400 km, natomiast w cyklu miejskim to 500 km i dla wielu osób jest w pełni wystarczający." To jest bardzo nie rzetelne dane. Operacie się na nowym aucie. Ale nie trzeba mieć większej wiedzy, że sprawność, a tym samym zasięg jest uzależniony od wieku akumulatorów oraz warunków pogodowych. Dlatego sprawdźcie zasięg przy kilkuletnim aucie i w warunkach jesienno zimowych. Wtedy z 300 - 400 zrobi się powiedzmy 200 i to przy dobrych wiatrach. Im będą starsze tym zasięg będzie mniejszy. Porównując do auta z silnikiem spalinowym, zasięg nie jest uzależniony od wieku, jedynie od temperatury ale nie są to jakieś większe różnice. Tak więc co ma przekonać do zmiany na auto elektryczne? Nic.
Nie znam się, więc się wypowiem?
Artykuł nie jest sponsorowany. Dzielimy się wrażeniami wyłącznie odnośnie auta którym jeździmy. Skupiamy się tylko i wyłącznie na modelu Tesla Y Longe Range.
RobKot72, tylko testujecie? To czemu co jakiś czas komentarze, z których wynika że przeciwnicy aut elektrycznych piszą bzdury? Pierwszy z brzegu cytat z wcześniejszego artykułu: "Warto też rozważyć możliwość ładowania auta elektrycznego z wykorzystaniem paneli fotowoltaicznych. Przeciwnicy samochodów elektrycznych próbują wykazać, że nie są one ekologicznym środkiem lokomocji. Do najczęściej podnoszonych argumentów należy prawdziwy zarzut, że do ładowania akumulatorów „zielonych” pojazdów używa się często energii wyprodukowanej w wyniku spalania węgla. Ładowanie samochodu elektrycznego z fotowoltaiki sprawia, że samochody elektryczne nie tylko nie produkują spalin, lecz nie korzystają też z „brudnej” energii." Serio? A ile energii w Polsce pochodzi z paneli fotowoltaicznych, a ile ze spalania paliw kopalnych? I co wy Was przeciwnicy nie mają tutaj racji??? Żarty sobie robicie? Może skupcie się tylko na testowaniu, a nie powtarzaniu również ekopropagandy. A wracając do samego testowania, jeśli ma być ono rzetetelne to trzeba było to robić na kilkuletnim aucie, bo takie będzie w realnym zasięgu większej ilości chętnych osób. Takie auto będzie miało realne przebiegi, a nie nowe auto. Jeszcze jedna kwestia, cały czas kwestionujecie ryzyko pożaru aut elektrycznych, że zdarzają się one sporadycznie i o wiele mniej niż aut tradycyjnych, tylko ile aut elektrycznych jeździ obecnie w Polsce??? Poza tym pożar auta elektrycznego jest o wiele bardziej niebezpieczny, utrudniony i praktycznie niemożliwy do ugaszenia. Może odpowiedz na pytanie, dlaczego np. coraz więcej galerii handlowych z garażami podziemnymi w kraju zakazuje wjazdu elektryków właśnie z tego powodu? Podsumowując, musicie bardziej rzetelnie podejść do tematu, bo oprócz danych technicznych dużo też propagandy i zaprzeczanie faktom.
80 k , równo 3 lata . Zero zużycia baterii. Kombinuj dalej kolego. I komu te konie przeszkadzały? Owsa mamy pod dostatkiem !
Ma pełno wad, a wy na siłę promujecie to coś. Za 20 lat to mogą być dobre auta, a do tego czasu powinien być wybór to czy normalne auto.
Biorąc pod uwagę ilość płonących samochód elektrycznych na ich ilość na drogach to wychodzi że częściej płoną elektryczne niż spalinowe
Za to że reklama nie jest oznaczona grożą wydawcy kary finansowe
Fajny artykuł, dwie uwagi 1 nie ma czegoś takiego jak kW/h jest kW, kWh, kWh/h ale kW/h nie ma, 2 zużycie rośnie wraz ze wzrostem prędkości niezależnie czy jest to samochód z napędem elektrycznym czy spalinowym. Procentowo nawet ten wzrost jest mniejszy w EV bo zazwyczaj są lepiej zoptymalizowane pod względem oporów powietrza. I ponieważ zbliża się zima to jeszcze dodam że w spalinowym także wzrasta zużycie w zimie bo zimówki mają większe opory toczenia i zimne powietrze jest gęstrze od ciepłego więc wzrastają opory powietrza, chociaż tu procentowo jest na korzyść spalinowek bo one mają ogrzewanie "za darmo".
Kolejny z cyklu reklama bez informacji artykuł sponsorowany. Próbujecie na siłę przekonać innych do elektryków, ale to strata czasu. Ludzie w Polsce nie przekonają się do czegoś co nie tylko zostanie siłą narzucone po 2035, to jeszcze te samochody mają więcej wad niż zalet i to wyjdzie w przyszłości i UE będzie się jeszcze musiała z tego wycofywać. Cały czas powtarza się bełkot, że to auta ekologiczne, bo podczas jazdy są bezemisyjne. Ale wyprodukowanie ich nie jest wcale ekologiczne. Mają akumulatory, których utylizacja dzisiaj praktycznie nie istnieje a nawet jeśli to na pewno nie będzie neutralna dla środowiska naturalnego. Jeśli chodzi o koszty, to sama ich wymiana będzie praktycznie nieopłacalna, bo nie będzie kilkaset pln jak przy standardowym akumulatorze. Teraz ładowanie. Załóżmy, że w Polsce gdzie większość mieszka w blokach to gdzie ludzie mają ładować swój samochód, a nawet żeby postawić stacje ładowania to pomijając koszta ich postawienia to w jakim stopniu zapewnią zapotrzebowanie w stosunku do ilości samochodów. Do tego koszty. Ceny energii elektrycznej będą coraz wyższe, a więc ładowanie samochodu coraz droższe. Ale skupmy się na tym cytacie. "Zasięg realny Tesla Model Y w cyklu mieszanym (miasto i trasa) wynosi 300 - 400 km, natomiast w cyklu miejskim to 500 km i dla wielu osób jest w pełni wystarczający." To jest bardzo nie rzetelne dane. Operacie się na nowym aucie. Ale nie trzeba mieć większej wiedzy, że sprawność, a tym samym zasięg jest uzależniony od wieku akumulatorów oraz warunków pogodowych. Dlatego sprawdźcie zasięg przy kilkuletnim aucie i w warunkach jesienno zimowych. Wtedy z 300 - 400 zrobi się powiedzmy 200 i to przy dobrych wiatrach. Im będą starsze tym zasięg będzie mniejszy. Porównując do auta z silnikiem spalinowym, zasięg nie jest uzależniony od wieku, jedynie od temperatury ale nie są to jakieś większe różnice. Tak więc co ma przekonać do zmiany na auto elektryczne? Nic.