Reklama

Elektrykiem pod prąd. Przesiadamy się na samochód elektryczny.

28/09/2023 08:11

Na polskich drogach pojawia się coraz więcej samochodów elektrycznych. Redakcja portalu 24jgora.pl również postanowiła sprawdzić zalety takiego samochodu i jednocześnie zmierzyć się ze wszystkimi obawami, które ich dotyczą.

Zapraszamy więc na cykl reportaży i felietonów w których będziemy się z Wami dzielić naszymi wrażeniami z jazdy i z codziennego użytkowania samochodu elektrycznego. Jedno słowo wyjaśnienia - nie będzie to cykl artykułów sponsorowanych ani reklamowych. Nikogo do zakupu samochodu elektrycznego nie będziemy ani namawiać ani zniechęcać. Sami chcemy się zmierzyć ze wszystkimi obawami dotyczącymi elektryków zarówno w kwestii wszechstronności jak i bezpieczeństwa.

Samochody elektryczne wciąż budzą wiele obaw w kwestii wszechstronności. Chociaż w ruchu miejskim wydaje się, że mają sporą przewagę nad pojazdami spalinowymi, to zarzuca się im m.in. ograniczoną przestrzeń bagażową, pozbawioną charakteru nowoczesność, brak emocji z jazdy, a przede wszystkim ograniczenia wynikające z zasięgu.

Reklama

 

Wiele obaw budzą też kwestie bezpieczeństwa. Otóż samochody elektryczne w dość powszechnej opinii często ulegają pożarom. Do tej pory co prawda pisaliśmy zwykle o pożarach aut o konwencjonalnym napędzie, które zwykle zapalały się podczas jazdy, ale możecie być pewni, że jeśli nasze auto elektryczne się zapali to pierwsi się o tym dowiecie.

Co nas skłoniło do tego żeby spróbować codziennej jazdy samochodem elektrycznym? Wszystko wskazuje na to, że już przed elektromobilnością nie da się uciec. Według dyrektywy Unii Europejskiej od 2035 r. wszystkie nowe samochody, które pojawią się na rynku, nie będą mogły emitować dwutlenku węgla. Oczywiście  nowe przepisy nie znaczą, że do 2035 r. wszystkie samochody na drogach nie będą emitować CO2. Te przepisy nie obejmują istniejących samochodów. Jeśli teraz kupimy nowy samochód, możemy nim jeździć do końca okresu eksploatacji. Jednak tak czy owak motoryzacyjna rzeczywistość zacznie się zmieniać. Więc zanim będzie to wynikać z unijnych nakazów i zakazów postanowiliśmy spróbować ektromobilności sami, bez żadnego przymusu, którego też nie lubimy.

Reklama

Zanim jednak usiedliśmy za kierownicą tesli Y, nie brakowało takich zwykłych i chyba naturalnych obaw. Po przeszło trzydziestu latach spędzonych "za kółkiem" aut benzynowych, świadomość, że to nowe auto już nie będzie takie same, nie będzie podobne sprawiała, że można poczuć się trochę nieswojo. A samochód elektryczny wydaje się taki trochę obcy. Nie słychać pracy silnika, tego chyba podczas pierwszych kilometrów brakuje najbardziej. Ale po kilkunastu minutach jazdy te pierwsze poczucie "obcości" zaczyna mijać. Samochód elektryczny prowadzi się przecież prawie tak samo jak normalne auto.

Reklama

Indywidualną kwestią pozostaje też jak szybko przyzwyczaimy się do nowego wnętrza samochodu. Przyciski, pokrętła, otwory, zegary, lampki kontrolne.....tego już nie znajdziemy. Wnętrze Tesli Y cechuje minimalizm. W zasadzie wszystko co mamy do dyspozycji ....to tablet.

Spory, 15-calowy wyświetlacz znajdzie się w centralnej części, zaraz obok kierownicy. To na nim pojawią się wszystkie kluczowe informacje (włączając w to aktualną prędkość i stan naładowania, jak również dodatkowe opcje, takie jak ustawienia świateł, klimatyzacji czy fotela. To również dostęp do nawigacji i odtwarzacza muzycznego. Ktoś powie, że taka ergonomiczność niesie ze sobą ryzyko. Padnie tablet i wtedy kierowcy zostaje kierownica. No cóż, nikt jeszcze nie wymyślił technologii o nieskończonej żywotności.

Reklama

Na razie po przejechaniu 5 tysięcy kilometrów, możemy powiedzieć, że pierwsze obawy minęły. Auto jeździ płynnie, jest niesamowicie ciche, ma dużą moc startową - można rozpoczynać jazdę z maksymalnym momentem obrotowym. Jazda miejska rzeczywiście jest przewagą auta elektrycznego. Jazda na autostradzie - najbardziej ekonomiczna to taka z prędkością 110 - 120 km/h, wówczas zużycie energii oscyluje wokół 15 kW/h. Jazda na dłuższe trasy, powyżej 500 km wymaga dokładniejszego planowania (określenia punktów ładowania). Tu jednak z pomocą przychodzi nawigacja, która wynajduje dostępne punkty ładowania, planuje czas przejazdu i zasięg w zależności od poziomu naładowania baterii. Trzeba jednak tej kwestii pilnować.

O pierwszych problemach z ładowaniem auta napiszemy w kolejnym odcinku.

Reklama

Zobacz wszystkie nasze artykuły z serii "Elektrykiem pod prąd" - kliknij tutaj

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Wiesio - niezalogowany 2023-09-18 00:32:01

    ... na jaki kur*a prad ??? w Polsce nie ma elektrowni atomowej znaczy , ze auta tzw. elektryczne jezdza na wegiel ... auta na prad ? pewnie , w waszych glowach ...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • GośćJG - niezalogowany 2023-09-18 10:47:36

    Ale wiesz drogi kolego, że paliwo "konwencjonalne" też wymaga energii elektrycznej? Na przejechanie 100km pojazd z napędem spalinowym "zużywa" pośrednio tyle co pojazd elektryczny bezpośrednio. Dla mnie póki co to wadą jest stosunkowo niski zasięg, słabo rozwinięta sieć ładowania, cena, waga pojazdu no i sentyment do ładnego brzmienia silnika :)

    • Zgłoś wpis
  • Katolik - niezalogowany 2023-09-18 11:11:15

    Dobrze prawisz..:) Próbuja nan na siłe wmówić że to ekologia ,tylko w tym kraju ekologia to tylko słowo. Polski rząd nic nie robi w kierunku ekologii (wolą walczyć między sobą ) Ludzie muszą wiedziec że auto elektryczne jest autem zużywającym węgiel!!!!!!! ale bardziej politycznie i ładnie brzmi auto elektryczne . dziennikarze motorowi sami mówia że to nie auta i będziemy załować głupich decyzji UE.

    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo 24jgora.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości