Jeden z naszych czytelników, zaprzyjaźniony fotograf interweniuje w sprawie zaśmiecania lasów i obszarów górskich przez turystów.
Sytuacja miała miejsce na Rozdrożu pod Działem Izerskim.
- Wczoraj wybrałem się z rodziną do Jakuszyc, by przejść się do schroniska ORLE. Po drodze napotkaliśmy urokliwą drewnianą chatkę, w której chcieliśmy zrobić sobie przerwę na krótki piknik. Niestety po wejściu do środka chatki na podłodze ukazał się przed nami dywan śmieci, powtarzam dywan śmieci! - pisze nasz czytelnik.
Małe wysypisko śmieci, które powstało w tym miejscu to efekt licznych odwiedzin turystów.
- Podobno narciarze, turyści to kultura, ale jednak chyba nie. Chciałbym przypomnieć, że w górach nie ma śmietników po to, by wiatr nie rozdmuchał śmieci po lesie, by zwierzyna nie roznosiła śmieci, by np. niedźwiedź nie zrobił sobie z tego miejsca stołówki i nie zjadł waszych pociech. Zasada jest prosta to co przynosimy zabieramy ze sobą. Jeśli potrafiliśmy przynieść pełną flaszkę, to pusta jest o wiele lżejsza - apeluje nasz czytelnik.
Dołączając się do apelu przypominamy - za zaśmiecanie lasu może być nałożona grzywna w drodze mandatu karnego w wysokości 500 zł, a 1000 zł za więcej niż jedno przewinienie (art. 96 Kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia). Jeżeli sprawa zostanie skierowana do sądu, to może być wymierzona grzywna w wysokości od 20 do 5000 zł (art. 24 Kodeksu wykroczeń).
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
I co z tego że będzie monitoring? Powstrzyma, to może 10% bractwa... Jak do tego, będą egzekwowane kary? Jak znaleźć takich smiecacych delikwentów kiedy już się oddala? Lepiej postawić tam strażnika miejskiego! Pierwszy raz by się na coś przydali ...
A jaki problem zainstalować w takich miejscach monitoring?
Wiadomo, że wieśniaki z Warszawy rzucają u sibie pod nogi śmieci, bo tam co chwile jeżdżą służby porządkowe i sprzątają za nich. Tak samo czują się w górach. Uważają, że mogą śmiecić jak chcą, bo ktoś inny jest od tego, żeby posprzątać. Debilizm i lenistwo takie przynosi skutki. Oni myślą, że skoro jest wiata, to musi być tam śmietnik, jak na przystanku autobusowym w Warszawce. Dramat !!!!
to jest zjawisko powszechne,niestety Prymitywni nie myślą.Snieg skrywał te tony śmieci wszędzie.Teraz wyjdzie to, wraz z słońcem, na wierzch.Jedyne rozwiązanie sprawy to:skup opakowań plastikowych ,nawet za grosze.Rezygnacja z opakowań z folii. Akcje uświadamiające w TV i radio. Surowe karanie brudasów i śmieciarzy.
Ech... Niestety :-( Ilość osób o nikłej kulturze osobistej oraz smiecacych gdzie popadnie stwarzając rośnie... Szczególnie to smutny widok na górskich szlakach....
Niepublikowane Prawo Archimedesa mówi, że "puste opakowanie jest dwa razy cięższe, od opakowania pełnego".
I co z tego że będzie monitoring? Powstrzyma, to może 10% bractwa... Jak do tego, będą egzekwowane kary? Jak znaleźć takich smiecacych delikwentów kiedy już się oddala? Lepiej postawić tam strażnika miejskiego! Pierwszy raz by się na coś przydali ...
A jaki problem zainstalować w takich miejscach monitoring?
Wiadomo, że wieśniaki z Warszawy rzucają u sibie pod nogi śmieci, bo tam co chwile jeżdżą służby porządkowe i sprzątają za nich. Tak samo czują się w górach. Uważają, że mogą śmiecić jak chcą, bo ktoś inny jest od tego, żeby posprzątać. Debilizm i lenistwo takie przynosi skutki. Oni myślą, że skoro jest wiata, to musi być tam śmietnik, jak na przystanku autobusowym w Warszawce. Dramat !!!!