Rozpoczęły się wakacje, więc przewidywano tłumy turystów. Tak nad morzem, jak i w górach. Okazuje się, że wakacyjny bum nie jest tak intensywny jak w latach ubiegłych.
Przedsiębiorcy w Karkonoszach liczą na dwa miesiące pełnego obłożenia w obiektach noclegowych. Restauracje szykują się na wzmożony ruch przez dwa miesiące, a rzeczywistość okazuje się bezlitosna, bowiem turystów nie ma tak dużo jak przewidywano. Dlaczego tak jest?
Odpowiedź jest bardzo prosta, jednak wymaga rozłożenia na pewne aspekty, które w połączeniu sprawiają, że turyści coraz rzadziej wybierają polskie destynacje na spędzenie swobodnego urlopu.
Planując urlop nad polskim morzem z pewnością zwracamy uwagę na prognozy pogody. Te są bardzo niepewne. Zdarza się, że w ciagu tygodnia jest tylko jeden słoneczny dzień. Podobnie jest w górach. Eksplorowanie górskich szlaków w deszczowej aurze nie należy do najprzyjemniejszych wakacyjnych czynności.
Polacy wybierają wakacje za granicą z wielu powodów. Po pierwsze, mogą liczyć na pewną pogodę, dużo lepszą niż w Polsce. Po drugie, często otrzymują więcej w tej samej lub nawet niższej cenie. Po trzecie, jadą poznawać świat i inną kulturę, co również kształtuje charakter. Polskie miejscowości stały się raczej miejscem na szybki, weekendowy wypad, a nie dwutygodniowy wypoczynek.
Ten schemat może wynikać z pewnej psychologii naszego narodu. Próbujemy wykorzystywać okazje, by zarobić jak najwięcej. Przeciętna rodzina nie może sobie pozwolić na dwutygodniowy urlop w Polsce z wyżywieniem na mieście i korzystaniem z licznych atrakcji turystycznych. Chyba, że taka rodzina wzięłaby kredyt na wakacje, co może okazać się działaniem dość nieodpowiedzialnym.
Na przestrzeni kilku ostatnich lat powstało mnóstwo miejsc noclegowych. Trend budowania nowoczesnych apartamentowców widoczny jest zarówno w górach, jak i nad morzem. Współczesne obiekty noclegowe oferują tyle możliwości, że turysta nie musi wychodzić poza granice posesji tego obiektu, bowiem wszystko ma na miejscu. Basen, strefę spa, teren zielony, plac zabaw, restaurację, kawiarnię i wiele innych. Dlatego właśnie na ulicach miast nie widać aż tylu turystów, mimo tego, że wakacje już trwają.
Szczególnie ci mniejsi, lokalni przedsiębiorcy działający w branży turystycznej, znajdują się obecnie w dość trudnej sytuacji. Obiekty noclegowe bez działu marketingowego muszą rywalizować z wielkimi obiektami noclegowymi reklamującymi się wszędzie tam, gdzie tylko się da. Lokalne dobro zanika na rzecz nowoczesnego „instagramowego” trendu. Widać to zarówno w hotelach, jak i restauracjach.
Trudna sytuacja finansowa Polek i Polaków sprawia, że wakacyjny wyjazd nie jest już priorytetem podczas planowania rocznych wydatków. Wszechobecna drożyzna i brak perspektyw na poprawę jakości życia sprawiają, że Polacy planują raczej zabezpieczenie budżetu domowego na nieoczekiwane wydatki i podwyżki, zamiast na spożytkowanie ich na wakacyjny wyjazd.
Warto mimo wszystko wspomnieć, że to dopiero początek wakacji. Szczyt turystycznego oblężenia prognozowany jest na przełom lipca i sierpnia.
# Prognozowano turystyczne oblężenie. Gdzie podziali się turyści?
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ceny w polskich restauracjach i ośrodkach wypoczynkowych (hotele itp) już dawno odjechały, a jak doda się brak stabilnej pogody, to nie jest dziwne, że ludzie wybierają zagraniczne kierunki
Wolę Morze Bałtyckie niż wasze góry i waszą Śnieżkę pełną brudu i od lat jest nieczynna.Napewno do was już nie przyjade,do tych dziurawych ulic w Jeleniej Górze.Cena za parking w Szklarskiej czy Karpaczu za godzinę postoju sięga od 20 do 40 zł ---- to jakiś dobry wałek,który państwo powinno ukrucic.
Ceny w polskich restauracjach i ośrodkach wypoczynkowych (hotele itp) już dawno odjechały, a jak doda się brak stabilnej pogody, to nie jest dziwne, że ludzie wybierają zagraniczne kierunki
Wolę Morze Bałtyckie niż wasze góry i waszą Śnieżkę pełną brudu i od lat jest nieczynna.Napewno do was już nie przyjade,do tych dziurawych ulic w Jeleniej Górze.Cena za parking w Szklarskiej czy Karpaczu za godzinę postoju sięga od 20 do 40 zł ---- to jakiś dobry wałek,który państwo powinno ukrucic.