Gryf znowu nie zachwycił na własnym boisku - tym razem z trzema punktami wyjechali z Gryfowa piłkarze Hutnika Pieńsk, którzy w końcówce spotkania zapewnili sobie zwycięstwo.
Z uwagi na dość nietypową porę (środowe popołudnie) tego spotkania, po kadrze Gryfa widać było, że brakuje kilku graczy, m.in.: Chlabicza, Króla, Gandurskiego, A.Roskowińskiego i Skwary. Gryfowianie rozpoczęli mecz w następującym ustawieniu: bramka: Nowosielski, obrona: Traube, Rewers, Wójcikowski, Koko, pomoc: Rodziewicz, Marzec, Herman, Baszak, Koman, atak: Ślusarczyk. Już w ósmej minucie spotkania mocnym uderzeniem pod poprzeczkę wynik meczu otworzył Bartosz Herman. Jednak minutę później szybką akcję na bramkę Gryfa przeprowadzili goście, a niepewnie interweniujący Nowosielski dał szansę Dominikowi Szydlarskiemu , której ten nie zmarnował. Dwie minuty później w wyniku nieporozumienia między bramkarzem a obrońcą GKS-u niezawodny Dariusz Kowal umieścił piłkę w siatce. Od tego momentu mecz był dosyć otwarty, obie drużyny często przeprowadzały akcje, jednak to Gryf chciał częściej zagrozić bramce gości. Piłkarze z Pieńska nie oszczędzali m.in. Krzysztofa Marca czy Roberta Rodziewicza. Swoje umiejętności pokazał Mateusz Baszak , który do przerwy dał Gryfowi jednobramkowe prowadzenie - gol po asyście Pawła Ślusarczyka , oraz uderzenie z woleja ustawiły wynik na 3:2. Po zmianie stron gryfowianie chcieli bezpiecznie podwyższyć rezultat na 4:2, jednak zmarnowali kilka dobrych sytuacji, m.in. Ślusarczyk.Swoich sił próbował również Bartek Herman, Sebastian Koman, Tomek Traube i Mateusz Baszak . Ktoś powiedział na trybunach: niewykorzystane sytuacje lubią się mścić - wysoko ustawieni gospodarze co jakiś czas odsłaniali tyły, a Hutnik konsekwentnie po kontrach rozrywał defensywę Gryfa - w 83 minucie na 3:3 podwyższył Szydlarski , a później dwa gole dołożył Dariusz Kowal - 3:5. Mimo nieprzyjaznej aury, dzisiaj (ale nie tylko) widać było, że gryfowianie chętnie przychodzą oglądać swoich reprezentantów w piłce nożnej - cieszy zwłaszcza obecność coraz większej ekipy dopingującej. Kolejny mecz, który był wyrównany i który graliśmy na swoim terenie okazał się porażką żółto-niebieskich . O ile Lotnik był solidnym rywalem, to ze Lwówkiem czy choćby dzisiaj mogliśmy wygrać. W weekend postaramy się pokonać Leśną na ich terenie - szczegóły spotkania wkrótce.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze