Kilka dni temu na budowie nowego marketu w Cieplicach ruszyły prace budowlane. Na placu budowy ustawiono dźwig i zgromadzono więźbę dachową. Znów nie udało się nam ustalić w jakiej sieci będzie działał sklep.
Jak już informowaliśmy, najprawdopodobniej wkrótce Cieplice wzbogacą się o nowy sklep. Placówkę usytuowano pomiędzy istniejącymi zabudowaniami tuż koło przystanku MZK koło powstającego Aquaparku. Do niedawna, o czym pisaliśmy na tej budowie nic się nie działo. Kilka dni temu jednak zwieziono na plac budowy elementy konstrukcyjne dachu i ustawiono dźwig. Robotnicy montują konstrukcję dachu. Prace idą bardzo szybko. Dziś jest już gotowa konstrukcja dachu.
Niestety w dalszym ciągu nie udało się nam skontaktować z inwestorem. Nie udzielili nam też żadnych informacji pracownicy firmy montującej dach. W związku z powyższym dalej nie jesteśmy podać jakichkolwiek informacji, kiedy ten sklep zostanie otwarty i w jakiej będzie działał sieci. To tajemnica ! Podobno ma to być sklep sieci Dino.
Coraz częściej przy okazji powstawania nowych tego typu placówek nasuwa się pytanie o opłacalności tego typu przedsięwzięć. Kto na tym straci, a kto zarobi? Czy kolejny sieciowy sklep ma szansę się utrzymać? Ile lokalnych małych sklepów przy okazji ogłosi upadłość ? Rodzimi handlowcy, a szczególnie właściciele małych sklepów obawiają się konkurencji. Ale czy słusznie? Każda konkurencja ma przecież swoje granice. W Jeleniej Górze można odnieść wrażenie, że nikt procesu powstawania sklepów nie kontroluje. Sklepy sieciowe buduje się po prostu wszędzie, wciska między budynki, nie dbając nawet o miejsca parkingowe dla klientów. Tak jest właśnie w tym przypadku. Nikt też nie martwi się o los małych istniejących od „zawsze” okolicznych sklepików. Nic więc dziwnego, że coraz częściej słychać opinie, że przy tak dużym nasyceniu sklepów wielkopowierzchniowych w końcu właśnie tym sklepom zacznie brakować klientów. Mam tu na myśli pewne minimum gwarantujące rentowność placówki. Nie da się bowiem ukryć, że samo utrzymanie takiej placówki jest bardzo kosztowne i długotrwały spadek ilości klientów w takim sklepie może grozić bankructwem. Zwolnienie z płacenia podatków, reguła w przypadku sieciówek sieci zagranicznych, dyskryminująca rodzimych handlowców może w takim przypadku nie wystarczyć Oczywiście bankructwo jest tu pojęciem umownym, ponieważ dotyczy tylko pojedynczych sklepów, a nie całej sieci.
Oby tylko nie odbyło się to kosztem rodzimych handlowców, no i konsumentów, nas wszystkich, którzy w takich sytuacjach magą być najbardziej poszkodowani.
Zachęcamy Szanownych Czytelników do dyskusji na ten temat.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
sklep Dino
sklep Dino