Wysypisko na stawach w Pakoszowie czyli - jak nas widzą tak nas piszą.
Sterty śmieci różnej postaci, leżące kilkaset metrów od reprezentacyjnego miejsca Pakoszowa, jakim jest pałac z pewnością nie są dobrą jego reklamą. Stare opony, rozebrane wnętrza aut, oraz sprzęt AGD poniewierają się na granicy stawów w Pakoszowie dzielnicy Piechowic.
Problem jest na tyle poważny, że śmieci wciąż przybywa i to w nowych miejscach. Kto jest odpowiedzialny za ten stan rzeczy? Czy nie przyjemniej byłoby wyjść na spacer po stawach, nie oglądając tego typu miejsc? Jeśli stawiamy na rozwój turystyki i aktywny wypoczynek w naszym regionie, to ktoś pomylił kierunek.
Całkiem niedawno, stawy tętniły życiem. Całe rodziny spotykały się, zażywając wodnych i słonecznych kąpieli. Dzisiaj idąc na spacer, musimy uważnie patrzeć pod nogi i to nie z powodu zagrożenia zdeptaniem fauny, wręcz przeciwnie można się nieźle okaleczyć. Na szczęście, lub też nie natura próbuje ukryć to co bezmyślni tzw. ludzie wywożą na jej łono. Wysypisko z roku na rok zarasta trawą i krzakami, lecz to żadne rozwiązanie. Jeszcze bardziej intryguje fakt, że wszystko to znajduje się niedaleko obrębu ochronnego PZW – Polskiego Związku Wędkarskiego i nikomu to nie przeszkadza.
W kwietniu minął rok, od oficjalnego otwarcia Pałacu w Pakoszowie. Liczni goście, głównie z zagranicy spacerując po pobliskim terenie, oprócz pięknego widoku na Chojnik mają zafundowaną dodatkową atrakcję ekologiczną. Zawsze jest jeszcze inne wyjście – można czekać na kolejną powódź i liczyć że samo zniknie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze