Serdecznie zapraszam do Artystycznej Galerii Izerskiej na kolejny wernisaż, który odbędzie się już 23 sierpnia o godz. 19. Swoje prace zaprezentują przed Państwem Agata Kowal-Ruschil i Jagoda Czudiak. Pierwsza z nich zajmuje się tworzeniem różnych przedmiotów z wełny owcy wrzosówki, druga projektuje i szyje według autorskich pomysłów lniane ubiory i nakrycia głowy. Galeria wypełni się pięknymi, użytkowymi przedmiotami, a goście wernisazu będą mogli zobaczyć niemal od podstaw, jak powstają te przedmioty oraz skosztować pysznych potraw.
Żadna z pań nie nazywa siebie artystką, jednak to, co tworzą to urzekające swym pięknem i prostotą przedmioty, które otaczają nas na co dzień.
Spod rąk Pani Agaty Kowal-Ruschil wychodzą filcaki – czyli przedmioty użytkowe i ozdobne tworzone z wełny owcy wrzosówki. Wrzosówka to rzadko już dziś spotykana rasa owiec, której hodowlą już od 10 lat zajmuje się pani Agata wraz z mężem Rolandem. Z ich wełny wyczarowuje torebki, różnorodne etui, postacie zwierząt i wiele innych rzeczy. Wszystkie czarują oglądających harmonią i delikatnym pięknem. Wełna tych owiec to wdzięczny materiał do pracy.
Gdybyśmy jednak pokazali tę sztukę w oderwaniu od całokształtu życia obraz nie byłby pełen, dlatego też podczas wernisażu będziecie Państwo mieli okazję zobaczyć między innymi film, który opowiada o prowadzonym przez panią Agatę wraz z mężem gospodarstwie „Kowalowe Skały”, będzie też można zobaczyć pokaz gręplowania wełny czy… spróbować smakołyków, które wyrabia się z mięsa tej rasy.
- Chcę pokazać pewien styl życia – opowiada pani Agata. Jaki to styl można wyczuć już po kilku minutach rozmowy z autorką wystawy. Jest pełna spokoju, radości i pomysłów. Do tego z wielką pasją opowiada o gospodarstwie
i sztuce, którą się zajmuje.
Spokój emanuje też od pani Jagody Czudiak, która jest drugą bohaterką najbliższego wernisażu. Podobnie, jak pani Agata, jest amatorką w tym, co robi, co nie oznacza jednak, że jej prace są gorsze niż wykształconych artystów. – W zasadzie tym, co robię zajmuję się całe życie – opowiada pani Jagoda. – Pamiętam, jak dawno temu ludzie na ulicy często dziwili się, skąd mam takie ładne buty, a jak mówiłam, że sama je uszyłam to dziwili się jeszcze bardziej – śmieje się wspominając dawne czasy.
Jej znak rozpoznawczy to proste kroje, pięknie dobrane kolorystycznie, naturalne. Bluzki, narzuty, niebanalne nakrycia głowy czy buty – to część z rzeczy, które potrafi wyczarować pani Jagoda. Warto zaznaczyć, że jej wysmakowany zmysł estetyczny pozwala niemal ze wszystkiego wyczarować coś pięknego. Przeróbki starych rzeczy i łączenie różnych faktur to jej konik. Natura, prostota, brak pośpiechu, umiar i piękno – pod tym hasłami odbędzie się sierpniowy wernisaż. Zapewniam, że będzie uroczo, ciepło i smacznie.
Wstęp wolny.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze