Minął rok od wielkiej powodzi, która w 2024 opanowała Jelenią Górę. Przyszedł czas na przykre wspomnienie tych dramatycznych chwil.
Zaczęło się od tego, że ostrzegliśmy mieszkańców Jeleniej Góry przed nadchodzącymi ulewnymi deszczami, które prognozowane były w regionie. Pisaliśmy o tym 11. września 2024 roku.
Prognozy były niezwykle alarmujące. Organizatorzy Cieplickiego Jarmarku Pszczelarskiego zdecydowali się na odwołanie wydarzenia. Podobnie było w przypadku Festiwalu Świateł.
Jeleniogórzanie w piątek 13. września jednoczyli się, by wspólnie zabezpieczyć swoje majątki, ale również mienie miasta. Spółki szykowały się na najgorsze, a pracownicy byli gotowi do działania.
Kiedy rzeki osiągnęły stany alarmowe, wiadomo było już, że to nie są żarty. Miasto ogłosiło alarm przeciwpowodziowy.
Woda wylała z koryt rzek. Miasto było powoli zalewane. Ulicami i chodnikami trudno było już przejechać. Sytuacja w regionie była coraz bardziej dramatyczna. Zamykano kolejne ulice.
Woda szalała w całym regionie, również na górskich szlakach. Zaczęła się heroiczna walka o górskie ujęcia wody, a KPN podjął decyzję o zamknięciu wszystkich szlaków turystycznych.
Mieszkańcy wiedzieli już, że muszą szykować się na najgorsze. Zbiorniki przeciwpowodziowe za wałami cieplickimi i sobieszowskimi przepełniały się. Już wtedy istniało zagrożenie, że jeśli nie przestanie padać, tamy przeleją, a woda zaleje Cieplice.
Nasz region mierzył się z zalanymi posesjami i ulicami. Cała woda płynęła jednak dalej w dół korytami rzek. Zbierała się w Jeziorze Pilchowickim, gdzie już planowano kaskadowy zrzut wody z tamy przy elektrowni.
Alarmy, ostrzeżenia i syreny. To kojarzy się z powodzią w 2024 roku. Woda nie miała litości i zalewała wszystko.
Dolny Śląsk musiał zmierzyć się z paraliżem komunikacyjnym. Oprócz nieprzejezdnych dróg, wstrzymano również kursy pociągów.
Miasto potrzebowało pomocy mieszkańców. Ręce do pracy były wtedy cenniejsze niż diament. Trzeba było pakować piasek do worków i dostarczać je tam, gdzie najbardziej były potrzebne.
Dramatyczne wspomnienia sprawiają, że przez skórę przechodzą dreszcze. Tak wygladała zalana Jelenia Góra widziana z lotu ptaka.
To był weekend, który jeleniogórzanie zapamiętają na długo. Wielki kryzys, heroiczna walka i poczucie niepewności.
Usuwanie skutków zeszłorocznej powodzi wciąż trwa. Przy wspomnieniu zeszłorocznej powodzi trzeba również napisać o pracownikach spółki Wodnik. To oni uratowali ujęcie górskie. Dzięki nim jeleniogórzanie wciąż mogli korzystać z wody, a firma uniknęła wielomilionowych strat. - 24jgora.pl/artykul/ujecia-wody-uratowane
# Wrzesień 2024 - wielka powódź w Jeleniej Górze. Minął rok od tego dramatu
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Plucie jadem w komentarzach , za 3....2...1... start !
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Przed powodzią popełnili wielki błąd bo się nie przygotowali i zignorowali ostrzeżenia meterologiczne, worki z piaskiem powinny być wydawane na miejscu gdzie rzeka może wylać. W czasie powodzi ludzie praktycznie zostali pozbawieni pomocy ( jedynie należą się podziękowania osobom które ewakuowały Osiedle Robotnicze na łodziach). Teraz minął rok od powodzi i nie ruszyli palcem co szokuje i potwierdza że ta bierność przed i w czasie powodzi to nie przypadek czy nie wiedzą.
Od powodzi minął niemal rok a do tej pory zrobiono NIC, tak działa korupcja w polskich urzędach. Liczy się tylko kasa i czysty zysk, cała reszta umiera.
Nie wiem co jest gorsze ...zeszłoroczna powódź czy to że do dzisiaj koryta rzek straszą a brzegi i wały jeszcze nie zostały przebudowane i wzmocnione.
Rok minęło od powodzi proszę mi powiedzieć co zostało zrobione żeby się niepowtorzylo
" W Bobrze wzdłuż Osiedla Robotniczego sytuacja wydawała się stabilna aż do momentu kiedy ogłoszono że spuszczają wodę z zbiornika w Bukówce za Lubawką około 50 km od Jeleniej Góry. I właśnie wtedy miasto Jelenia Góra ogłosiło ewakuację budynków przy Osiedlu Robotniczym tak jakby już mieli informację że po spuszczeniu tej wody z tego zbiornika poziom podniesie się na tyle że zaleje kilka ulic. I tak rzeczywiście było, kilka godzin później Osiedle Robotnicze, ulica Rodzinna, Bohaterów Westerplatte, Pijarską były pod wodą. Czy spuszczenie wody było konieczne? I czy nie było możliwości spuszczać mniejsze ilości wody? To są pytania do ludzi którzy wydawali te polecenia."
Redakcjo dziękuję za obszerny artykuł. Tak mija rok a ludzie którzy ucierpieli obawiają się następnych powodzi dlatgo że stan brzegów, koryt, wałów powodziowych i zbiorników retencyjnych w kotlinie jeleniogórskiej jest tragiczny. Zbiorniki retencyjne są wyłączone na czas remontów ale rzek nikt nie zabezpieczył . Jedni zwalają winę na innych. Władze miasta Jeleniej Góry oskarżają Wody Polskie o bierność a Wody Polskie oskarżają Rząd że dali znikome pieniądze i nie wystarczają na znikome potrzeby. Jest gorzej niż przed wrześniową powodzią i gdyby doszło do podobnych ulew to powódź byłaby tragiczniejsza w skutkach. Ludzie są w szoku gdy widzą taką bierność ale nie pozostaje im nic innego jak apel. Ulica Osiedle Robotnicze w Jeleniej Górze jest jednym miejscem które ma szczególne znaczenie gdyż tam Bóbr wylał w 1997 i w 2024 niszcząc przy tym oczyszczalnię ścieków i setki domostw.
OK Polanscy , ile razy była powódź w Jeleniej Gorze ? Co do tej pory zrobiono, żeby jej nie było ? POLACY hahahahahahah. ...... Łuzniak hahahahhahahahahahahahhahahaha oddaj łyżkę
Szkoda ze włodarze i Wody Polskie zawsze budzą się z ręką w nocniku. A mieszkańcy cierpią. Dlaczego nikt nie pogłębia rzek, nie czyści ich z zarośli drzew które rosną w korytach rzek takich jak Bóbr ? Obudźcie się!!!
"Powódź w Jeleniej Górze ma ogromną skalę. Wielu mieszkańców, którzy pamiętają tę słynną powódź z 1997 roku twierdzi, że dzisiejsza sytuacja jest jeszcze gorsza niż wtedy. Wielka woda, która zalała Jelenią Górą wyrządziła potężne szkody, których wyliczanie tak naprawdę dopiero wkrótce się zacznie. Miasto zostało sparaliżowane komunikacyjnie. Wiele strategicznych elementów infrastruktury drogowej zostało zalanych. Dziesiątki ulic zamknięto." Oby następna powódź nie było gorszą.
Plucie jadem w komentarzach , za 3....2...1... start !
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Przed powodzią popełnili wielki błąd bo się nie przygotowali i zignorowali ostrzeżenia meterologiczne, worki z piaskiem powinny być wydawane na miejscu gdzie rzeka może wylać. W czasie powodzi ludzie praktycznie zostali pozbawieni pomocy ( jedynie należą się podziękowania osobom które ewakuowały Osiedle Robotnicze na łodziach). Teraz minął rok od powodzi i nie ruszyli palcem co szokuje i potwierdza że ta bierność przed i w czasie powodzi to nie przypadek czy nie wiedzą.