64-latek trzykrotnie uszkodził samochód swojego sąsiada, bo twierdził, że ten parkuje na jego miejscu. Usłyszał zarzuty.
Na przestrzeni kilku miesięcy 64-latek trzykrotnie uszkodził samochód swojego sąsiada, ponieważ twierdził on, że sąsiad parkuje na jego miejscu. Sytuacja miała miejsce na jednym z parkingów w centrum Jeleniej Góry. 64-latka rozwścieczył fakt, że jego sąsiad zaparkował na - jak twierdził sprawca zniszczeń - jego miejscu parkingowym.
Pomiędzy mężczyznami doszło do kłótni, a 64-latek swoją złość wyładował na samochodzie pokrzywdzonego. Kopał w pojazd i uszkodził jego powłokę lakierniczą. Swoim zachowaniem spowodował straty na łączną kwotę 3000 zł.
Został zatrzymany i usłyszał już zarzuty. Grozi mu nawet 5 lat więzienia.

# Uszkodził samochód sąsiada, bo twierdził, że ten staje na jego miejscu
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Z prawnego punktu widzenia trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, czy faktycznie stawał na jego miejscu.
To wina patodeweloperów którzy oferują conajwyżej jedno miejsce w parkingu podziemnym ale tylko dla tych co wyłożą na to 60.000 -90.000 złotych. Wiadomo że na gospodarstwo domowe często przypada 2 i 3 samochody a innym szkoda zapłacić tyle kasy. Dlatego nowi mieszkańcy parkują gdzie popadnie i jak najbliżej domu. Efekt taki że parkingów nie ma dla wszystkich i dochodzi często do wyzywania konkurentów czy nawet bójek o miejsce parkingowe.
Z artykułu nic nie wynika?! Bądźcie bardziej rzetelni. To w końcu parkował na jego miejscu czy nie parkował, bo to by wiele wyjaśniało, a tak to dalej nie wiadomo o co chodzi.....
Nie ma się co dziwić. Jacy pismacy, taki niusy
To miejsce ma wykupione czy co??? Bo właśnie się już spotkałam z taką sytuacją że dają sobie znaki czy pachołek że miejsce zajęte. Szok
Dla przykładu na Zabobrzu spotkałem się z tym, że miejsce parkingowe jest przypisane dla danego samochodu, tj. jest tablica informacyjna z podanym numerem rejestracyjnym danego samochodu.
krzepki dziadzio, jego miejsce w centrum miasta?
dlaczego usuneliscie komemtarze pod artykółem o włamaniu do jubilera .. bardzo nie ładnie .
stawiał samochód ,,zwyczajowo" w jednym miejscu i pewnie uważał ,że to jest ,,jego" miejsce - sąd powinień go uświadomić, że tak nie jest i żeby tę naukę na długo zapamiętał( chyba że miał rzeczywiście wykupione i oznaczone to miejsce).Starzy ludzie żyją w ,,swoim świecie" i pewne prawdy do nich nie docierają- np. tłumaczenie w razie kolizji-panie władzo ja dłużej jeżdżę, niż on ma lat i nigdy nie miałem kolizji, -chociaż ewidentnie to jest jego wina.
Pewnie że zachowanie dziadka jest naganne ale weźmy też pod uwagę że czasami mieszkańcy parkują na tzw swoich miejscach od lat i każdy wie gdzie jego miejsce, każdy z każdym się dogaduje i problemu nie ma dopóki nie wprowadzi się ktoś nowy i zaczyna stawiać gdzie popadnie. Wtedy mamy konflikt gotowy. Czasami wystarczy odrobina zrozumienia i życzliwosci dla drugiego człowieka i można uniknąć takich sytuacji jak opisana w artykule.
Dokładnie tak jak piszesz , ludzie są teraz tak chamscy ci ''nowi lokatorzy'' mają swoje zasady i nie patrzą na to co było tylko są panami bo zamieszkali i ci na wynajmie i ci którzy kupili mieszkanie .Dramat jakiś ogólnie, chamstwo buractwo i prostactwo mam też taki przykład w budynku.
Tzw. swoje miejsce można wykupić, jest odpowiednio oznakowane. Tylko większość użytkowników aut niestety, skąpi na 3 zł na płatny parking, a co dopiero na miejce. Koło Promedu można sobie takie miejsce wykupić za 150zł miesięcznie. Tylko po co? Mam auto to wszystko powinno być za darmo.
To można sobie takie miejsce wykupić. Oznaczyć i no problem. Tylko to nie po polsku. Trzeba trochę zapłacić za ten przywilej. A właściciele drogich aut to przecież nie mają pieniędzy.
jeszcze jeden szeryf patafianin
Przy ul. Pijarskiej, przed wjazdem na Górną, w "zatoce" TBS też jest jeden taki, co nawet rezerwuje miejsce trójkątem ostrzegawczym. Aż dziwne, że Straż Miejska nic z tym nie robi
Nic dziwnego, że krasnal może 3 kadencje kierować tym państwem.
Z prawnego punktu widzenia trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, czy faktycznie stawał na jego miejscu.
To wina patodeweloperów którzy oferują conajwyżej jedno miejsce w parkingu podziemnym ale tylko dla tych co wyłożą na to 60.000 -90.000 złotych. Wiadomo że na gospodarstwo domowe często przypada 2 i 3 samochody a innym szkoda zapłacić tyle kasy. Dlatego nowi mieszkańcy parkują gdzie popadnie i jak najbliżej domu. Efekt taki że parkingów nie ma dla wszystkich i dochodzi często do wyzywania konkurentów czy nawet bójek o miejsce parkingowe.
Z artykułu nic nie wynika?! Bądźcie bardziej rzetelni. To w końcu parkował na jego miejscu czy nie parkował, bo to by wiele wyjaśniało, a tak to dalej nie wiadomo o co chodzi.....