Już wkrótce w Szklarskiej Porębie znikną tabliczki z nazwą ulicy Armii Czerwonej. Podczas ostatniej sesji Rady Miejskiej podjęta została uchwała o zmianie nazwy tej ulicy.
Zgodnie z wolą samych mieszkających przy ulicy Armii Czerwonej, będzie ona teraz nosić nazwę Izerska. Zmianę nazwy poprzedziły konsultacje społeczne, których efektem była petycja do władz miasta pod którą podpisały się wszystkie osoby tam mieszkające.
Propozycję zmiany nazwy ulicy na Izerska, motywujemy faktem, że jest ona ustytuowana na południowym stoku Gór Izerskich, wpisana niejako w ich pejzaż. Dlatego uwążamy, że taka nazwa będzie integralnie wpisywać się w otaczające ją Góry Izerskie.
- czytamy w petycji. Uchwałę podjęto niemal jednogłośnie. Niemal, bowiem przeciwko trybowi wprowadzenia zmiany próbował oponować radny Bohdan Ginter. Mgliście przestrzegał przed wprowadzaniem precedensu, kiedy kilka osób rząda zmiany nazwy ulicy. Zdaniem radnego powinno się w tej sprawie wypowiedzieć jakieś większe grono, skupione w jakiejś organizacji bądź stowarzyszeniach. Radny postulował wycofanie uchwały i powołanie specjalnej komisji ds. zmiany nazwy ulic. Bowiem te dwadzieścia kilka osób, które mieszkają przy tej ulicy nie powinno decydować o nazwie.
Pomysł ten jednak większość w radzie uznała chyba za nieco oderwany od rzeczywistości, bowiem idea zmiany nazwy tej ulicy wyszła właśnie od samych mieszkańców. I właśnie zmianie nazwy poświęcone były społeczne konsultacje, które odbyły się 27 września br. Radny najwyraźniej zapomniał o obowiązującej zasadzie demokracji pośredniej. Pomimo tego odosobnionego głosu sprzeciwu Szklarska Poręba pozbyła się nazwy ulicy Armii Czerwonej.
Kontrowersje wśród mieszkańców i turystów wzbudzają jeszcze iine nazwy ulic. W sporządzonym "roboczym" spisie znalazły się : Armii Ludowej, Batalionów Chłopskich, Buczka, Pstrowskiego, Waryńskiego – jako kojarzące się z wykorzystywaniem ich przez system władzy PRL do propagandy ustroju i systemu władzy tamtego okresu.
Burmistrz Mirosław Graf zwrócił się więc do Instytutu Pamięci Narodowej o wydanie opinii w sprawie obecnych nazw podlegających zmianie w trybie ustawy.
Przypomnijmy, że zdniem 2 września 2016 r. weszła w życie ustawa z dnia 1 kwietnia 2016 r. o zakazie propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego przez nazwy budowli, obiektów i urządzeń użyteczności publicznej (Dz.U. z 2016 r. , poz. 744).
Ustawa o zakazie propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego określa, że w przestrzeni publicznej nie powinny funkcjonować nazwy dróg, ulic, mostów i placów upamiętniające osoby, organizacje, wydarzenia lub daty symbolizujące komunizm lub inny ustrój totalitarny lub propagujące taki ustrój w inny sposób – chodzi o nazizm, faszyzm i komunizm. Ustawa określa, że za propagujące komunizm uważa się także nazwy odwołujące się do osób, organizacji, wydarzeń lub dat symbolizujących represyjny, autorytarny i niesuwerenny system władzy w Polsce w latach 1944–1989. Zmiany nie będą dotyczyć cmentarzy i znajdujących się tam pomników.
Samorządy mają rok na wprowadzenie zmian. Po tym terminie wojewoda z mocy ustawy będzie uchylał samorządom uchwały i w skrajnych sytuacjach będzie nadawał nowe nazwy. – W przypadku niewykonania tego obowiązku wojewoda wydaje zarządzenie zastępcze, w którym nadaje nową – zgodną z duchem ustawy – nazwę, w terminie 3 miesięcy od dnia, w którym upłynął wyżej wymieniony 12-miesięczny termin – informuje IPN w komunikacie dotyczącym zmiany nazw ulic.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Noworodki nie potrafią pisać. Błąd logiczny bejbe. Tylko idiotom trzeba tłumaczyć rzeczy oczywiste.
"pod którą podpisały się wszystkie osoby tam mieszkające." - dzieci i noworodki też?
Wielkie gratulacje dla rzetelności sekretarza miasta. Wystarczy 10 sekund, by sprawdzić, że IPN wielokrotnie wydawał już opinie ws Ludwika Waryńskiego i wielokrotnie już informował, że nie ma żadnych powodów do "dekomunizacji" ulic jego imienia. A przypadek Batalionów Chłopskich to już woła o pomstę do nieba. Domyślamy się, że sekretarz sprawdził sobie na wikipedii, że Bataliony były formacją zbrojną ruchu "ludowego", a że słowo "ludowy" kojarzy mu się z tylko z komunizmem, brawurowo zakwalifikował Bataliony na swoją roboczą listę. Aż dziw, że nie wziął przykładu z innych gigantów "dekomunizacji" i nie dopisał tam 1 Maja albo Obrońców Pokoju
Izerska dziwne , że jeszcze nie ma takiej a jest fajna i apolityczna !
Jeżeli ulice zostaną zmienne w trybie ustawy, to dokumenty mimo niezmienionych nazw zachowują swoja ważność. A w przypadku, gdy będzie następowała ich wymiana, nastąpi to nieodpłatnie.
Nie ma Koziny na zdjęciach. Artykuł nieważny
Ktoś bierze sobie koszt wymiany wszystkich dokumentów pod uwagę? Aktów notarialnych, dowodów osobistych itd? Ludzie tu nie chodzi o tabliczke, tyko o grube pieniądze wyrzucone, bo się komuś nie podoba NAZWA. P.s. Ginter nie potrafił tego uzasadnić. :)
Ulice powinien aprobować LOT z Sokolińskim który przegrał ostatnie wybory
Bataliony chłopskie to druga formacja zbrojna po AK która walczyła z okupantem nie zapominajmy o tych ludziach.Bataliony chłopskie były już w powstaniu Wielkopolskim(1794)A teraz jakiemuś niedoukowi nazwa ulicy się nie podoba żałosne,polecam poczytać trochę radnym zanim coś uradzą.
Radny Ginter powinien sam decydować o nazwie ulic
"Wincenty Pstrowski, górnik ubogi, przekroczył normę, wyciągnął nogi"
Pan Ginter nie chce zmiany nazwy ulicy Armii Czerwonej? Chyba czas usiąść wygodnie w bujanym fotelu i nie wypowiadać się w sprawach mieszkańców.
Może lepiej weżcie się za komuchów w radzie miasta i w innych urzędach-są realni,a nie jakiś kawałek metalu!!!!!!!
Pstrowski był górnikiem węgla. Rzucił hasło - kto da więcej ode mnie. Rzeczywiście wyrabiał 290% normy. Zmarł w wieku 42 lat. Czy to postać negatywna?.Dla Mnie nie. Powojenna zniszczona Polska potrzebowała b. dużo surowców.
Noworodki nie potrafią pisać. Błąd logiczny bejbe. Tylko idiotom trzeba tłumaczyć rzeczy oczywiste.
"pod którą podpisały się wszystkie osoby tam mieszkające." - dzieci i noworodki też?
Wielkie gratulacje dla rzetelności sekretarza miasta. Wystarczy 10 sekund, by sprawdzić, że IPN wielokrotnie wydawał już opinie ws Ludwika Waryńskiego i wielokrotnie już informował, że nie ma żadnych powodów do "dekomunizacji" ulic jego imienia. A przypadek Batalionów Chłopskich to już woła o pomstę do nieba. Domyślamy się, że sekretarz sprawdził sobie na wikipedii, że Bataliony były formacją zbrojną ruchu "ludowego", a że słowo "ludowy" kojarzy mu się z tylko z komunizmem, brawurowo zakwalifikował Bataliony na swoją roboczą listę. Aż dziw, że nie wziął przykładu z innych gigantów "dekomunizacji" i nie dopisał tam 1 Maja albo Obrońców Pokoju