Jeśli ktoś oglądał transmisję z obrad sesji Rady Miejskiej w Szklarskiej Porębie w ostatni czwartek, mógł czuć się lekko skonsternowany i zdezorientowany sytuacją jaka miała miejsce w punkcie obrad przeznaczonym na wnioski i zapytania mieszkańców. Postanowiliśmy więc sprawdzić o co poszło.
"Wnioski i zapytania mieszkańców" to obligatoryjny punkt obrad organów samorządu terytorialnego. Podstawową regulacją z tego zakresu w polskim systemie prawnym jest art. 61 Konstytucji RP. Zgodnie z tą normą obywatel ma prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne. Prawo to obejmuje dostęp do dokumentów oraz wstęp na posiedzenia kolegialnych organów władzy publicznej pochodzących z powszechnych wyborów, z możliwością rejestracji dźwięku lub obrazu.
Na ostatniej sesji Rady Miejskiej w Szklarskiej Porębie z tego prawa postanowił skorzystać Pan Piotr Bielańczyk, przedsiębiorca prowadzący działalność gospodarczą w mieście pod Szrenicą. To okazuje się kolejna odsłona niemal brazylijskiego już serialu, dotyczącego ścięcia trzech drzew rosnących prawie na granicy działki prywatnej z działką miejską. Zdarzenie miało miejsce w marcu tego roku. Pan Bielańczyk z kolei w czerwcu br zwrócił się do władz miasta o odszkodowanie i naprawienie szkód wyrządzonych mu w jego ocenie przez miasto, kwestionując zarówno decyzję uzasadniającą wycięcie drzew jak i ich usytuowanie, twierdząc, że rosły na jego terenie a ich stan biologiczny nie wymagał podjęcia tak radykalnego kroku jak ich ścięcie.
W sprawie, choć już po fakcie, rozpoczęły się wielowątkowe postępowania wyjaśniające prowadzone z jednej strony przez Prokuraturę Rejonową. Ponadto wewnętrzne czynności wyjaśniające prowadzi też Urząd Miejski oraz Komisja Rewizyjna Rady Miejskiej. 6 października odbyło się m.in urzędowe okazanie granic działek. Na razie niczego nie udało się jednoznacznie rozstrzygnąć, również dlatego, że po drzewach nie ma już śladu. Pniaki zostały usunięte i sfrezowane na zlecenie Pana Bielańczyka. W tej chwili więc jedynym dowodem w sprawie są mapy i dokumentacje fotograficzne.
Pan Piotr podczas ostatniej sesji próbował uzyskać informacje od burmistrza odnośnie wykonanych czynności, przede wszystkim wspomnianego okazania granic działek. Burmistrz miasta Mirosław Graf, najwyraźniej nie miał ochoty wdawać się w dłuższe dyskusje, więc odpowiedział zdawkowo, że odpowiedź na pytanie zostanie udzielona na piśmie. To z kolei nie spodobało się Panu Bielańczykowi, który odebrał to jako arogancję ze strony władzy samorządowej. Przypomnieć jednak należy, że zgodnie z obowiązującymi przepisami załatwienie sprawy wymagającej postępowania wyjaśniającego powinno nastąpić nie później niż w ciągu miesiąca, a sprawy szczególnie skomplikowanej - nie później niż w ciągu dwóch miesięcy.
Drugie pytanie dotyczyło zawiadomienia jakie miasto złożyło do Przedsiębiorstwa Wody Polskie odnośnie niezgłoszonego wcześniej odprowadzania wód opadowych z restauracji Państwa Bielańczyków. Pan Piotr sprawę nazywa donosem. Burmistrz odpowiada, że było to zawiadomienie do którego miasto jest zobligowane. Pan Bielańczyk już od pewnego czasu uważa, że miasto w ten sposób się na nim odgrywa. Miasto twierdzi, że rzecz nie leży w nakładaniu kar ale w uregulowaniu tej sprawy, bowiem takie instalacje odprowadzające wody do gruntu powinny działać na podstawie zgłoszenia.
Na sesji tych kwestii nie udało się rozstrzygnąć. Przedłużającą się wymianę uszczypliwości przerwał Przewodniczący Rady, zwracając uwagę, że sesja to nie jest miejsce do "gry w dwa ognie"
Pan Bielańczyk zarzucił z kolei radnemu Krzysztofowi Jahn rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji, wśród których znaleźć się miały także pomówienia. Radny zdecydowanie temu zaprzeczył, wyjaśniając, że jeśli na ten temat się wypowiada to wyłącznie na posiedzeniach Komisji Rewizyjnej, która prowadzi kontrolę w tej sprawie. - "Jeśli jest Pan także dobrze poinformowany, o przebiegu obrad Komisji to proszę to skonsultować, z radnymi którzy o obradach komisji Pana informują czy Panu donoszą" - mówił Krzysztof Jahn.
Przewodniczący Komisji Rewizyjnej prowadzącej kontrolę w tej sprawie, radny Robert Kotecki głosu w tej wymianie zdań nie zabierał. Zapytaliśmy się więc po sesji o szczegóły tej sprawy :
W tej chwili trudno jeszcze mówić o konkretach, kontrola zlecona Komisji Rewizyjnej przez Radę Miejską jest w toku i dopóki nie zostanie zakończona nie można mówić o jednoznacznych opiniach czy wnioskach. Jesteśmy na etapie weryfikowania dokumentacji zgromadzonej w tej sprawie zarówno w Urzędzie jak i przez Pana Bielańczyka. Sprawę dodatkowo komplikuje fakt, że po drzewach we wskazanych miejscach nie został już ślad. Kluczowym więc aspektem w tej sprawie może się okazać, na przykład ustalenie marginesu błędu w jakim mieściło się umiejscowienie drzew na mapach. Trzeba mieć jednak świadomość, że w grę będą wchodzić wartości mierzone nie w metrach a raczej w centymetrach. Oczywiście staramy się też zrozumieć emocjonalny stosunek z jakim podchodzi do sprawy Pan Piotr, ale trzeba pamiętać, że posiedzenia Komisji Rewizyjnej mają charakter posiedzeń roboczych, na których radni wymieniają się swoimi opiniami, spostrzeżeniami i informacjami jakie posiadają. I trudno aby się teraz mieli tłumaczyć z każdego zdania tam wypowiedzianego . Na formułowanie oficjalnego stanowiska przyjdzie czas po zakończeniu kontroli.
- mówił Przewodniczący Komisji Rewizyjnej
Do sprawy z pewnością wrócimy
Sprzeczka i wzajemne uszczypliwości na Sesji Rady Miejskiej w Szklarskiej Porębie
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
super artykuł-transkrypcja...
Sesję na YouTubie obejrzałem, ale szopkę odstawiają urzędnicy, nawet poprawnie nie potrafią odpowiedzieć na proste pytania. Na Google Maps bardzo dokładnie widać w którym miejscu rosły te trzy wycięte drzewa. Można to bardzo dokładnie też policzyć na komputerze co do centymetra na Geoportalu od brzegu rzeki, tam jest murek do końca działki a potem te pomiary zrobić w terenie. W węższym miejscu od brzegu rzeki do końca działki są trzy metry i czterdzieści pięć centymetrów, w innym miejscu szerokość działki wychodzi ok. 5 metrów. . Z Google maps widać z mostu że tam wcześniej idzie zielony płot z siatki który przed tarasem się urywa i jeśli on idzie centralnie po granicy obu działek to ewidentnie widać że drzewa rosły po stronie pana restauratora Piotra. Może też być tak a jak wiadomo drzewa z wiekiem się pogrubiają i może być tak że drzewa rosły już na granicy po obu działkach, więc urzędnicy bez konsultacji z osobą, sąsiadem drugiej działki, drzewa nie powinni wycinać. Moim zdaniem urzędnicy kłamią jak z nut. Nie wiem jakie oni szkoły pokończyli że odstawiają takie szopki z podstawową niewiedzą geografii i matematyki, wstyd.
Ta sytuacja doskonale pokazuje chamstwo , hipokryzje, bute i arogancję marnego burmistrza 4f i całej rady miejskiej ! To zwykła banda która potrafi zgnoić zwykłego mieszkańca, a patodeveloperom lizać tyłki !!! Wstyd na całą Polskę !
Sprawa zaczyna się kończyć w urzędzie. Prokurator prowadzi śledztwo, komisja rewizyjna zakończyła pracę i na BIP Szklarska Poręba ukazał się protokół. Zachęcam do lektury. https://szklarskaporeba-api.bip.net.pl/api/attachments/21093
super artykuł-transkrypcja...
Sesję na YouTubie obejrzałem, ale szopkę odstawiają urzędnicy, nawet poprawnie nie potrafią odpowiedzieć na proste pytania. Na Google Maps bardzo dokładnie widać w którym miejscu rosły te trzy wycięte drzewa. Można to bardzo dokładnie też policzyć na komputerze co do centymetra na Geoportalu od brzegu rzeki, tam jest murek do końca działki a potem te pomiary zrobić w terenie. W węższym miejscu od brzegu rzeki do końca działki są trzy metry i czterdzieści pięć centymetrów, w innym miejscu szerokość działki wychodzi ok. 5 metrów. . Z Google maps widać z mostu że tam wcześniej idzie zielony płot z siatki który przed tarasem się urywa i jeśli on idzie centralnie po granicy obu działek to ewidentnie widać że drzewa rosły po stronie pana restauratora Piotra. Może też być tak a jak wiadomo drzewa z wiekiem się pogrubiają i może być tak że drzewa rosły już na granicy po obu działkach, więc urzędnicy bez konsultacji z osobą, sąsiadem drugiej działki, drzewa nie powinni wycinać. Moim zdaniem urzędnicy kłamią jak z nut. Nie wiem jakie oni szkoły pokończyli że odstawiają takie szopki z podstawową niewiedzą geografii i matematyki, wstyd.
Ta sytuacja doskonale pokazuje chamstwo , hipokryzje, bute i arogancję marnego burmistrza 4f i całej rady miejskiej ! To zwykła banda która potrafi zgnoić zwykłego mieszkańca, a patodeveloperom lizać tyłki !!! Wstyd na całą Polskę !