Remont ważnego odcinka dawnej drogi wojewódzkiej 366, który miał poprawić dojazd do Karpacza i odciążyć lokalny ruch, utknął w impasie. Firma URBIT zeszła z placu budowy po sporze o metodę wykonania podbudowy, a Powiat Karkonoski rozwiązał z nią umowę. W efekcie zamiast sprawnej inwestycji mamy rozkopane fragmenty drogi, wahadłowy ruch i nowe postępowanie przetargowe.
Spór technologiczny zaczął się po zdjęciu starej nawierzchni. URBIT zaproponował podejście oszczędnościowe: nie wywozić całego urobku, lecz pozostawić część materiału na miejscu i poddać go stabilizacji wymieszaniem z dowiezionym kruszywem/cementem. Wykonawca powoływał się na własne badania geotechniczne i na ekspertyzy, które — w jego ocenie — wskazywały, że takie rozwiązanie zapewni wystarczającą nośność. W pismach firmy pojawiła się też opinia eksperta akademickiego, profesora Mackiewicza, którą URBIT wykorzystuje, by podważyć jednoznaczność zapisów projektowych.
Powiat i inspektorzy nadzoru przyjęli stanowisko odmienne: dokumentacja projektowa i specyfikacje przetargowe jednoznacznie przewidywały pełne wybranie dotychczasowej konstrukcji i wymianę podbudowy. Starosta podkreślił, że dopuszczenie „miejscowych oszczędności” bez formalnej zmiany dokumentacji i zgody projektanta byłoby złamaniem procedur i podważałoby trwałość inwestycji. Co więcej, w procedurach zamówień publicznych musi być zachowana równość uczestników: jeśli zmiana technologii była realną, tańszą opcją, to powinna była znaleźć się w dokumentacji i w kalkulacjach wszystkich oferentów już na etapie przetargu — a nie być wprowadzana jednostronnie w trakcie realizacji przez wykonawcę, który wygrał kontrakt.
Na etapie przetargu kwestia stabilizacji była zresztą poruszana. Inni oferenci zadawali pytania o możliwość użycia materiału z istniejącej podbudowy — powiat odpowiedział, że można go wykorzystać, ale wyłącznie do wykonania poboczy, nie w samej konstrukcji drogi.
Wobec braku reakcji firmy na wezwania do powrotu na plac budowy, powiat odstąpił od umowy, uznając, że przyczyna leży po stronie wykonawcy. Zgodnie z zapisami kontraktu naliczono karę umowną w wysokości około 2 mln zł — co odpowiada 5% wartości umowy (kontrakt opiewał na 52 mln zł). Dodatkowo firmie przesłano notę w związku z naliczeniem tych opłat karnych. URBIT w odpowiedzi wystosował wezwanie do zapłaty niemal 488 tys. zł za wykonane roboty oraz żąda odszkodowania przekraczającego 3,6 mln zł z tytułu utraconych korzyści. W swoich pismach spółka powołuje się m.in. na niejednoznaczności dokumentacji jako źródło sporu o metodę wykonania podbudowy.
Wydaje się jednak, przynajmniej na razie, że formalnie i praktycznie powiat ma silniejszą pozycję. Po pierwsze: umowa i zatwierdzony projekt to podstawa realizacji zamówienia publicznego — wykonawca akceptując przetarg zobowiązał się do działania zgodnego z dokumentacją. Po drugie: otwieranie furtki do jednostronnych zmian technologicznych w trakcie realizacji podważałoby zasadę uczciwej konkurencji — wykonawca, który wprowadza „oszczędności” już po wygranym przetargu, zyskuje konkurencyjną przewagę nad oferentami, którzy wyceniali prace zgodnie z projektem. Po trzecie: rolą inwestora publicznego jest zabezpieczenie jakości i trwałości inwestycji — gdyby w przyszłości pojawiły się usterki wynikające z takiego półśrodka, to politycznie i finansowo reperkusje obciążyłyby powiat.
Z punktu widzenia zamówień publicznych powiat nie miał wyboru – musiał egzekwować warunki umowy, bo takie odstępstwo mogłoby oznaczać uprzywilejowanie wykonawcy. Również w kontekście trwałości inwestycji konsekwencja była obowiązkiem – dlatego decyzja o zerwaniu kontraktu jest niestety wypadkową zdarzeń.
Powiat ogłosił nowe postępowanie przetargowe na dokończenie remontu blisko 20-kilometrowego odcinka dawnej DW 366; najpilniejszym zadaniem będzie uprzątnięcie i profesjonalne dokończenie spornych fragmentów w Marczycach i Podgórzynie. Z prawnego punktu widzenia możemy spodziewać się sporów sądowych: URBIT już zgłosił roszczenia, a powiat będzie domagał się egzekucji kar umownych i rozliczenia kosztów dokończenia zamówienia przez innego wykonawcę.
W świetle dokumentów i zachowania stron przewagę wydaje się zyskiwać powiat: jego decyzja była zgodna z umową, z zasadami zamówień publicznych oraz z obowiązkiem zapewnienia trwałości i bezpieczeństwa inwestycji. URBIT ma argumenty merytoryczne i ekspertyzy po swojej stronie, łącznie z opinią, że dla dobra środowiska można wykorzystać materiał że starej podbudowy po stosownych badaniach, ale na to wszystko musi być zgoda projektanta a takiej nie było. Ponadto zejście z placu budowy znacząco osłabia pozycję procesową spółki. Spór prawdopodobnie rozstrzygnie sąd, ale dziś priorytetem dla mieszkańców i administracji powinno być dokończenie prac przez nowego wykonawcę — i to bez półśrodków.
Remont drogi w Podgórzynie. Będzie spór o miliony złotych.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
nieźle
Ile Wiśniewski zapłacił za publikację tego artykułu ?
Tyle ile twoja matka bierze za usługi oralne
A kto cierpi na tym wszystkim najbardziej? My kierowcy, którzy pokonują ten odcinek do i z pracy.
Rozumiem , że za tą kolejną kompromitacje , Wiśniewski zwany Starostą, honorowo poda się do dymisji ? Prawda ? Bo ma honor ?
A niby dlaczego p.Wiśniewski miałby podawać się do dymisji.Reguły przetargu były jasne dla wszystkich składających oferty przetargowe.Wygrywający przetarg na remont tej drogi ma dwie możliwości.Zrezygnować i stracić wadium lub podjąć się wykonania zadania po podpisaniu umowy.Prawdopodobnie wykonawca zorientował się że wykonanie tych prac nie będzie dla niego korzystne i może popłynąć , więc zaczął kombinować na oszczędnym procesie remontu.Myślał że władze powiatu łykną temat jak czapla rybę i zgodzą się na jego propozycję.Przekombinował - widziały gały w czym startowały.Bardzo dobrze się stało że władze zrezygnowały z tego wykonawcy i rozpisano nowy przetarg .Kombinator poniesie konsekwencje finansowe i wizerunkowe .Niestety - konsekwencje tego zamieszania poniosą użytkownicy tej drogi.Przypomina mi się zamieszanie z remontem ul. Sobieskiego w Jelenie Górze.Tam remont tej drogi dokończył wykonawca wyłoniony w drugim przetargu.
Zapomnieli dodać że artykuł sponsorowany przez Wiśniewskiego za pieniądze podatników
Skandal z drogą na pewno skończy się wyrokiem sądowym.Firma URBIT powinna wnioskować o przeniesienie sprawy poza region.Zarzuty Bustowskiego publiczne w stosunku do Wiśniewskiego bez odpowiedzi.Ciekawe jak długo PO będzie w stanie utrzymywać na stanowisku starostę?Jakie będą koszty polityczne?
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Tak tak Zbysiu ty pierwszy pójdziesz siedzieć w jednej celi z Wiśniewskim i wiaderkiem wazeliny
Kółko rolnicze z Siedlęcina prowadzi działalność więcej lat niż ma komentujący.Przetrwało wiele zawirowań gospodarczych i politycznych w Polsce - i ma się dobrze.Daje ludziom pracę , płaci podatki , startuje w wielu przetargach i uczciwą pracą zyskuje szacunek na lokalnym tak trudnym rynku pracy.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Co jeśli dokumentacja projektowa była zrobiona bez sprawdzenia w terenie ? Jezeli podbudowa wg projektu miała być o grubości 0,5 m a była 0,3 m ?
po co wam drogi przeciez jest pociag do karpacza...
No dobrze, a teraz proszę napisać prawdę bo ciężko uwierzyć w te brednie.
Prawdy nie nie napiszą bo są opłacani przez Wiśniewskiego
Mało wiarygodny ten artykuł, ja słyszałem całkiem co innego. Pan inspektor który również wystartował w przetargu, lecz go nie wygrał po tygodniu prac i pierwszej inspekcji po prostu zabronił kontynuowania prac i zaczął się cały galimatias.
nieźle
Ile Wiśniewski zapłacił za publikację tego artykułu ?
Tyle ile twoja matka bierze za usługi oralne