Idąc za ciosem po „Juventurze” postanowiłem zajrzeć na „Rakownicę”. A tu - bez zmian. Były wielkie plany, co do sprywatyzowania terenu. Było kilku chętnych do wydzierżawienia i nic ogólny marazm. Teren z roku na rok coraz bardziej zarasta. O istnieniu ośrodka przypomina jedynie tablica pamiątkowa zamontowana przed wejściem, bo to, co tu widzimy w środku trudno zakwalifikować do czegokolwiek.
Ośrodek Wypoczynku Świątecznego Rakownica wybudowany został przez społeczeństwo Jeleniej Góry na XXX lecie PRL-u w 1974 r. Taka informacja widnieje na tablicy. Do lat 90-tych był najczęściej odwiedzanym miejscem rekreacyjnym w okolicy. Dwie niecki, zaplecze techniczne, zielony teren do opalania – to wszystko sprawiało, że na Rakownicę podczas wakacji przyjeżdżały tłumy letników. Potem nagle okazało się, że woda w nieckach nie nadaje się do użytku. Zaczęły powstawać problemy z wymianą wody i remontem zasilania. Generalnie za dostarczenie wody odpowiadał leśny strumyk i to on jak się okazało został zanieczyszczony. (A może woda zawsze była taka sama, tylko wtedy nikt tak o nasze zdrowie nie dbał jak dzisiaj). Mimo wszystko fakt jest faktem, przez 16 lat tętnił życiem, a teraz stoi odłogiem. Podczas kampanii wyborczych temat Rakownicy był bardzo modny. Obiecywano zbudowanie na tym terenie amfiteatr dla mieszkańców lubiących imprezy plenerowe. No cóż, w 2011r ogłoszono przetarg i co? Minęły 2 lata, zaraz zacznie się trzeci rok bez konkretów.
–„ Ogłoszenie przetargowe będzie kierowane do wszystkich zainteresowanych, ale wiemy, że kilku z nich ma już swoje sprecyzowane pomysły – powiedział Marcin Zawiła, prezydent Jeleniej Góry. – Warunki dla przedsiębiorców będą precyzyjnie opisane, ale już teraz mogę powiedzieć, że czynsz dzierżawny będzie symboliczny, okres dzierżawy – relatywnie długi, niemniej czas, w jakim należy uruchomić działalność – krótki. Chcemy, by przedsiębiorca mógł godziwie zarobić, ale przystąpił do pracy bez żadnej zwłoki”.
Spacerując tam dzisiaj zastanawiałem się, dlaczego nie przystąpiono do naprawy zasilania? Przecież bilety na basen szły jak ciepłe bułeczki? Nie wierzę, że to się nie opłacało. Atrakcyjny teren, dookoła drzewa, praktycznie w centrum, a jednocześnie na uboczu cisza i spokój. (TERAZ JUŻ CHYBA NA WIEKI). Jestem może trochę czepliwy, ale ile można czekać na konkrety? Czas nie jest łaskawy dla takich niezabezpieczonych terenów. Wraz z nową reformą śmieciową, teren może się stać idealnym nowym wysypiskiem śmieci.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Wszystko fajnie, ale pomysł chyba tylko dla finansowego samobójcy.Bo co nagle to po diable.Niszczeje przez tyle pokoleń a teraz ma ktoś robić na łeb i szyję.Z daleka czuć swąd tej inwestycji.A pamiętam czasy jak mój ojciec zakładał tam instalację elektryczną,na całym obiekcie.Że nikt do tej pory nie został powołany do odpowiedzialności za tę ruinę?Jak można było do tego dopuścić?
dobry artykuł
Wszystko fajnie, ale pomysł chyba tylko dla finansowego samobójcy.Bo co nagle to po diable.Niszczeje przez tyle pokoleń a teraz ma ktoś robić na łeb i szyję.Z daleka czuć swąd tej inwestycji.A pamiętam czasy jak mój ojciec zakładał tam instalację elektryczną,na całym obiekcie.Że nikt do tej pory nie został powołany do odpowiedzialności za tę ruinę?Jak można było do tego dopuścić?
dobry artykuł