Jedna z gryfowskich firm od kilku miesięcy ma problemy, które ewidentnie odbijają się na kieszeniach jej pracowników. Wynagrodzenia są płacone na raty i z dużym opóźnieniem. Pracownicy firmy i ich rodziny od dłuższego czasu skarżą się na zaistniałą sytuację. Kilkanaście dni temu otrzymaliśmy list od poirytowanego czytelnika, który przez kłopoty firmy sam boryka się z poważnymi trudnościami finansowymi.
- Wszyscy się boją i cicho siedzą, ale to, co się wyprawia to ludzkie pojęcie przechodzi. Od września nie ma wypłat. W sumie to normalnych wypłat to nie ma od maja. Bo od maja do września płacili wypłatę w 2 ratach. A od września płacą jak chcą. W październiku wypłacili połowę wypłaty a w listopadzie wypłacili taką sumę, że są to kwoty wzięte skąd to nikt nie wie. Nie ma nadal połowy wypłaty z września ani reszty kasy z października. Ludzie się nic nie odzywają w zakładzie, bo się boją, że zabiorą im premie, ale i tak już im powiedzieli, że pensje będą bez premii. Co tydzień mamy zebrania i szef obiecuje, że zaległe pieniądze zostaną wypłacone do końca następnego tygodnia. I tak mijają kolejne tygodnie. Ludzie siedzą cicho w zakładzie i nikt się nie odzywa. Wypłat nie ma a są tylko obietnice bez pokrycia. Już dłużej tak nie można funkcjonować. Wszyscy się boja a szefostwo milczy.
- Idą święta. A my żyjemy jak na bombie w wielkiej niepewności i niewiedzy. Cały czas z obietnicami bez pokrycia. A oni mają to wszystko w du*** i robią, co chcą, bo wiedzą, że ludzie się boją o pracę.
Nieco inaczej sprawę widzi właściciel gryfowskiej firmy. Przyznaje on, że w firmie wystąpiły przejściowe problemy i że wynagrodzenia pracowników nie były płacone regularnie, ale jak podkreśla miał dwa wyjścia: albo zwolnić połowę załogi, albo płacić wynagrodzenia na raty.
- Mogłem zwolnić połowę załogi, wtedy by dostali wszyscy wypłatę, ale chciałem utrzymać wszystkie miejsca pracy, bo wiedziałem, że prędzej czy później to z tych problemów wyjdziemy, no i dlatego tak się stało - mówi nam Pan Tadeusz, współwłaściciel gryfowskiej firmy, który podkreśla jednocześnie, że przez cały czas wyjaśniał pracownikom sytuację w jakiej znalazła się firma i co spowodowało przejściowe kłopoty. - Chciałem utrzymać wszystkie stanowiska pracy, bo mamy zamówień bardzo dużo, w tej chwili mnóstwo zamówień – wyjaśnia właściciel.
Ponadto, jak zapewnia, w dniu dzisiejszym (23.12) jest finalizowana umowa z nowym bankiem i część zaległych wynagrodzeń wyjdzie jeszcze dzisiaj.
Nie po raz pierwszy czytelnicy zwracają się do nas z prośbą o pomoc, o pokierowanie, co w podobnych sytuacjach robić. Takie sprawy nie są łatwe, ale najważniejsze w ich rozwiązywaniu są wzajemne, uczciwe rozmowy. Obie strony – pracownicy i pracodawcy – muszą z sobą rozmawiać i muszą wiedzieć w jakiej sytuacji się znajdują.
To, że bezwzględnie należy rozmawiać podkreśla także pan Arkadiusz Kłos, Zastępca Okręgowego Inspektora Pracy we Wrocławiu ds. nadzoru. Jednak jeżeli rozmów nie ma, lub nie przynoszą one efektu, każdy pracownik może złożyć w Państwowej Inspekcji Pracy skargę na pracodawcę.
- Wówczas, my zaraz tam pojedziemy na kontrolę i zobaczymy, zbadamy tę kwestię. Jeżeli pracownicy pracują na umowy o pracę, to pracodawca ma obowiązek terminowo wypłacać wynagrodzenie zgodnie z umową o pracę. Jeżeli to nie jest przestrzegane, raz że jest to wykroczenie, drugi raz, że my w takich sytuacjach wszczynamy egzekucję od razu. Najpierw wydajemy nakaz płacowy a potem wszczynamy egzekucję.
Natomiast, jeżeli to nie poskutkuje to pracownicy mogą także złożyć pozew do Sądu Pracy i tam egzekucja jest wtedy sądowa- komornicza. - wyjaśnia Arkadiusz Kłos z Panstwowej Inspekcji Pracy.
Zgłoszenie o łamaniu praw pracowniczych można złożyć do Inspekcji Pracy w Jeleniej Górze - osobiście lub listownie. Zgłoszenie można złożyć podpisując się pod nim, można także zastrzec anonimowość, wówczas nasze dane osobowe będą ściśle chronione, można też złożyć skargę anonimowo, jednak w takim przypadku – co jest oczywiste - Inspekcja nie poinformuje nas o wynikach zakończonej kontroli.
Kolejnym problemem kryzysu w firmie, z którego pracownicy mogą nie zdawać sobie sprawy często jest zaleganie z płatnościami składek ZUS. Dlatego warto, aby każdy z pracowników zainteresował się czy jego składki są odprowadzane.
Emilia Nowakowska, Rzecznik prasowy ZUS w Legnicy
- Każdy ubezpieczony może sprawdzić zapisy na swoim koncie w ZUS, zarówno bezpośrednio - w jednostkach terenowych Zakładu, jak i elektronicznie - logując się na swoje konto na Platformie Usług Elektronicznych ZUS (PUE).
Wszelkie stwierdzone nieprawidłowości, niezależnie jakiego okresu dotyczą, ubezpieczony w pierwszej kolejności powinien wyjaśnić ze swoim pracodawcą. Kolejnym krokiem jest złożenie w ZUS reklamacji. Przepisy nie narzucają konkretnego wzoru reklamacji, jednak ZUS, wychodząc naprzeciw oczekiwaniom klientów, przygotował taki dokument. Wzór reklamacji dostępny jest zarówno w każdej placówce terenowej Zakładu, jak i na stronie internetowej www.zus.pl lub w serwisie www.pue.zus.pl.
Pracodawcy, którzy nie opłacają składek za swoich pracowników, muszą liczyć się z faktem, iż będą wobec nich prowadzone działania egzekucyjne. ZUS dochodzi składek zarówno na drodze postępowania administracyjnego, jak i kieruje zadłużenie na drogę postępowania sądowego. Po odzyskaniu należności wraz z należnymi odsetkami, pieniądze trafiają na konta ubezpieczonych.
Zadłużeni pracodawcy mogą starać się o rozłożenie należności na raty. Opłacone przez pracodawców należności trafią na konta ubezpieczonych.
źródło - www.lwowecki.info
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze