Trudny orzech do zgryzienia czeka Burmistrza i Radnych. Zapowiadają się protesty. W sieci już pojawiła się petycja. Mieszkańcy zbierają podpisy. Jak zwykle chodzi o pieniądze i ich przeznaczenie.
W dniu 25 grudnia w internecie, pojawiła się petycja „ Nie dla skrócenia Izerskiej Gali!”. Autorami petycji są anonimowe osoby podpisujące się „Mieszkańcy miasta i gminy Mirsk”. W petycji czytamy:
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Niezła ta RuDa po lewej.
... i to w 21 wieku ... w zasadzie to gmina ma obowiązek zapewnić zaopatrzenie w wodę, odprowadzenie ścieków, zasadniczo na to składają sie podatki mieszkańców ... zrozumiałbym, gdyby propozycja radnego brzmiała: z racji, iż gmina nie wywiązuje się z obowiązków z racji braku środków, każdy, kto zapewnia sobie "wodę w kranie" we własnym zakresie, nie płaci podatku od nieruchomości ... oczywiście do czasu "amortyzacji" inwestycji w studnię ... do łunii weszliśmy po to m.in aby się rozwijać, na rewitalizację gmin są pieniążki do wzięcia, ale trzeba umieć je wziąć, a do tego potrzeba kompetentnych ludzi. "obcinanie" wydatków zamiast poszukiwania wpływów przypomina, jakże typowe i znane, stawianie ograniczeń prędkości zamiast łatania dziur w drogach: łata kosztuje, znak także, może trochę mniej, ale przecież mieszkańcy sobie poradzą, a i z mandatów zawsze to dodatkowe wpływy ... ech, taka to cygańska "zupa na gwoździu" ...
Niezła ta RuDa po lewej.
... i to w 21 wieku ... w zasadzie to gmina ma obowiązek zapewnić zaopatrzenie w wodę, odprowadzenie ścieków, zasadniczo na to składają sie podatki mieszkańców ... zrozumiałbym, gdyby propozycja radnego brzmiała: z racji, iż gmina nie wywiązuje się z obowiązków z racji braku środków, każdy, kto zapewnia sobie "wodę w kranie" we własnym zakresie, nie płaci podatku od nieruchomości ... oczywiście do czasu "amortyzacji" inwestycji w studnię ... do łunii weszliśmy po to m.in aby się rozwijać, na rewitalizację gmin są pieniążki do wzięcia, ale trzeba umieć je wziąć, a do tego potrzeba kompetentnych ludzi. "obcinanie" wydatków zamiast poszukiwania wpływów przypomina, jakże typowe i znane, stawianie ograniczeń prędkości zamiast łatania dziur w drogach: łata kosztuje, znak także, może trochę mniej, ale przecież mieszkańcy sobie poradzą, a i z mandatów zawsze to dodatkowe wpływy ... ech, taka to cygańska "zupa na gwoździu" ...