Rafał Trzaskowski przegrał wybory nie tyle z kontrkandydatem, ile z własnym zapleczem politycznym, które w decydującym momencie postanowiło odlecieć w polityczne science fiction. Jeśli ta kampania coś pokazała, to nie siłę demokracji, lecz słabość tych, którzy mieli ją reprezentować.
To miał być wielki triumf Rafała Trzaskowskiego. Miało być święto demokracji, powrót do „europejskich standardów” i wyższość „rozsądku nad populizmem”. Skończyło się jak zwykle: na drugiej z rzędu porażce. Ale nie z powodu geniuszu przeciwnika. Kampania była długa, chaotyczna, i od początku brudna. Karol Nawrocki był do ogrania – z bagażem kawalerki, z przeszłością kibica, z łatką człowieka z obrzeży mainstreamu. I mimo to nie dał się pokonać. Ale Trzaskowski nie przegrał sam. Przegrało przede wszystkim jego otoczenie. Przegrał sztab. Przegrała polityka spod znaku informacyjnej bańki i pogardy dla przeciwnika.
Kandydat Koalicji Obywatelskiej przegrał z kimś, kto niósł na plecach całą torbę wizerunkowych bomb. Ale Koalicja potykała się o własne nogi. Niemrawo rozegrano sprawę słynnej kawalerki, która miała być polityczną miną — okazała się co najwyżej petardą bez lontu. Później wyszły na jaw kibicowskie ustawki z przeszłości kandydata PiS-u, ale i tu sztab KO nie potrafił wykorzystać sytuacji. Przeszkodził Donald Tusk — i jego wspomnienia o własnych kibicowskich przygodach z młodości. Więc cała konstrukcja legła w gruzach. Nie pierwszy raz, nie ostatni.
Kulminacją wyborczego błota była próba zrobienia z Nawrockiego… sutenera. I to nie na podstawie akt prokuratury, tylko na słowo Jacka Murańskiego – człowieka-instytucji upadku, który ostatnio występował częściej na sali sądowej niż w oktagonie. Sztab Trzaskowskiego – i co jeszcze gorzej, sam premier Donald Tusk – uznali te wynurzenia za oręż w kampanii. Tusk zaatakował z pasją ale zupełnie bez finezji. Liczył na efekt nokautu. Na zniszczenie przeciwnika. Był efekt... odwrotny. Zniszczył doszczętnie swoją wiarygodność i zjednoczył prawicowe środowiska przeciwko Trzaskowskiemu. No i wkurzył Zorro.
Bo kiedy premier demokratycznego państwa stawia wyżej słowo freak-fightera niż ustalenia własnych służb, to nie tylko opozycja łapie się za głowę. To już nie polityka – to rozpacz. I pogarda wobec wyborców. Bo przecież to właśnie ci „zwykli ludzie”, których Koalicja rzekomo reprezentuje, widzieli w tym wszystkim tanie aktorstwo. Widzieli polityków, którzy myślą, że można jeszcze kogoś zamknąć w informacyjnej bańce i rozgrywać kampanię jak serial Netflixa.
A wszystko dlatego, że po pierwszej turze Koalicja wpadła w panikę. Wynik Mentzena, a nawet Brauna, przestraszył ich bardziej niż procent głosów samego Nawrockiego. Zaczęli sięgać po desperackie środki: Murański, tik-tokowe virale, „ziemniaki” Kingi Gajewskiej. Całość przypominała kabaret, tyle że bez puenty. Tę przyniósł dopiero wieczór wyborczy.
Trzaskowski został prezydentem na dwie godziny. Dosłownie. Tyle trwała euforia po pierwszym sondażu. Potem przyszedł Late Poll, potem przyszła rzeczywistość. I nastroje, niczym korki po źle otwartym szampanie, trzeba było wkładać z powrotem do butelki.
To nie był triumf politycznego barbarzyńcy nad człowiekiem Zachodu. To był upadek politycznego kabaretu, który uwierzył we własną propagandę. Trzaskowski mógł wygrać. Ale nie z takim sztabem, nie z taką strategią, nie z taką wiarą w wyborczą naiwność. Nie można wygrać kiedy zamiast spójnej narracji — są strzały na oślep. Zamiast planu — nerwowe reakcje. Ale tej kampanii nie przegrał tylko Trzaskowski jako kandydat. Przegrało jego otoczenie — Sztab bez politycznego instynktu, bez zdolności adaptacyjnych, oderwany od rzeczywistości i od ludzi. Zespół, który wierzył, że da się zamknąć całą Polskę w jednej bańce informacyjnej oddanych sprawie mediów.
Nawrocki był do ogrania. I to powinien być dla Koalicji nie powód do gniewu, tylko do refleksji. Bo jeśli po tylu błędach rywala i tak się przegrywa — to znaczy, że coś głęboko zawiodło. I z pewnością nie był to wyborca. Au revoir.
Potrzaskana Koalicja. Czyli jak przegrać wybory prezydenckie
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Przestanę czytać ta stronę. Widzę w jaką narrację idzie . 370 tyś głosów to nie wiele. Bardziej wolę zwrócić uwagę na to jak społeczeństwo jest podzielone. I zaczeło się to od momentu kiedy PiS zaczął rządzić. Tak dosłownie na pół ,a tak rozbite państwo jest bardzo łatwo podbić. Tylko dla tego że jeden człowiek ma w sobie tyle nienawiści. Mówię tu o Kaczyńskim.
Tak, ale nie tylko Kaczyński podzielił to społeczeństwo. Trzaskowski przegrał też przez hipokryzję KO, tych wszystkich Soków z buraka i innych hejterskich portali. Tak ośmieszali i wyzywali wyborców Brauna i Mentzena, że wielu z nich oddało głos nie na Nawrockiego, tylko przeciw Trzaskowskiemu. I to jest też duży problem, ludzie głosują nie na kogoś, tylko przeciwko komuś. Społeczeństwo podzielone, łatwiej nim rządzić. Więc rządzą, na zmianę KO i PiS. Dopóki to się nie zmieni, to będzie jak jest.
Nienawiść i pogardę ma obecny premier. Jeszcze się nie zdarzyło by premier rządu nie pogratulował wygranej prezydentowi. Gdzie tutaj szacunek, uczciwość i kultura ? Dobitnie to świadczy kto skłóca naród i podsyca wojenkę w kraju. Na marginesie, moze "pomoc "premiera była udzielona z premedytacją. Trzaskowski zdobywał popularność, zbyt dużą i zagrażał premierowi.
Społeczenstwo zostało podzielone po kampanii prezydenckiej w 2005riku. Po przegranej Tuska w wyborach prezydenckich. Kto potem majaczył o moherowych beretach o zabieraniu babci dowodu. Kto zaczął mówić o Kaczyńskich " kaczory", gdy sam jest "kaczorem" Donaldem. Kto kazał jeść mirabelki i szczaw. Na pewno nie PiS. Pełnia podziału ukazała się po katastrofie smoleńskiej. Przemysł pogardy to niestety robota Tuska i popleczników. Potem już poleciało. Niestety.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Prawda boli
Podaj przykład propaganda w Republice,boli że media reżimowe leżą i kwiczą.Gdzie kasa zamiast na TVP na onkologię dziecięcą?!
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
W imieniu sztabu wyborczego K. Nawrockiego - składam serdeczne podziękowania dla instytucji i osób wspierających kampanię wyborczą . Szczególne podziękowania dla : Donala Tuska , Jacka Mutlrańskiego, Kingi Grajewskiej , Witolda Zembaczynskiego , Tomasza Lisa , Romana Giertycha, Onetu , TVN , TVP i wielu innych skutecznie wspierających sztab wyborczy K. Nawrockiego. Gdyby nie wasze skuteczne działania - ciężko by było osiągnąć tak spektakularny sukces wyborczy. KochamyWas i liczymy na podobne wsparcie przy wyborach parlamentarnych . Wdzięczny sztab wyborczy.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Wreszcie nadejdzie czas dobrobytu, a zacznie się od taniego prądu.
Przestanę czytać ta stronę. Widzę w jaką narrację idzie . 370 tyś głosów to nie wiele. Bardziej wolę zwrócić uwagę na to jak społeczeństwo jest podzielone. I zaczeło się to od momentu kiedy PiS zaczął rządzić. Tak dosłownie na pół ,a tak rozbite państwo jest bardzo łatwo podbić. Tylko dla tego że jeden człowiek ma w sobie tyle nienawiści. Mówię tu o Kaczyńskim.
Tak, ale nie tylko Kaczyński podzielił to społeczeństwo. Trzaskowski przegrał też przez hipokryzję KO, tych wszystkich Soków z buraka i innych hejterskich portali. Tak ośmieszali i wyzywali wyborców Brauna i Mentzena, że wielu z nich oddało głos nie na Nawrockiego, tylko przeciw Trzaskowskiemu. I to jest też duży problem, ludzie głosują nie na kogoś, tylko przeciwko komuś. Społeczeństwo podzielone, łatwiej nim rządzić. Więc rządzą, na zmianę KO i PiS. Dopóki to się nie zmieni, to będzie jak jest.
Nienawiść i pogardę ma obecny premier. Jeszcze się nie zdarzyło by premier rządu nie pogratulował wygranej prezydentowi. Gdzie tutaj szacunek, uczciwość i kultura ? Dobitnie to świadczy kto skłóca naród i podsyca wojenkę w kraju. Na marginesie, moze "pomoc "premiera była udzielona z premedytacją. Trzaskowski zdobywał popularność, zbyt dużą i zagrażał premierowi.