Wczoraj około godz. 23.00 kierowca potrącił samochodem sarnę.
Ranne zwierzę przewiózł w bagażniku do Straży Miejskiej. Strażnicy poprosili telefonicznie o pomoc schronisko dla małych zwierząt. Usłyszeli, jak twierdzą, że weterynarz zjawi się w schronisku dopiero rano. Ranna sarna przewieziona została przez nich do schroniska i pozostawiona w nim. Lekarz nie przyjechał w nocy na miejsce, tak jak powinien, ponieważ nie został o wypadku poinformowany. Zwierze, którego stan wydawał się początkowo stabilny, po przybyciu lekarza wterynarii po godz.7.00 musiało zostać uśpione.
- Natychmiast podjęliśmy działania, mające na celu ustalenie przyczyny zaistniałej, karygodnej, sytuacji. Wiemy już, że najprawdopodobniej zawinił dyżurujący w nocy w schronisku pielęgniarz, który nie powiadomił o zdarzeniu lekarza weterynarii. Jeśli się to potwierdzi, pielęgniarz zostanie ukarany. Podobne zdarzenie nie powinno mieć miejsca nigdy więcej - oświaczył Zbigniew Rzońca z MPGK
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Do "Nor"... Czy kłamie, czy nie, to się okaże, bo sprawa w Warszawie dotarła do poważnych ludzi(nie chwaląc się, jam to uczynił) i ten pan weterynarz oraz jego działalność będzie "dłubana" przez odpowiednich ludzi... Skończyło się babci sranie...
A weterynarz nie powinien dyżurować całą noc w takich przypadkach? Pewnie miał wyłączony telefon albo powiedział, że nie przyjedzie. I co w takim wypadku miał zrobić pielęgniarz? A straż miejska też dobra, przywiozła sarnę i wg, nich sprawa załatwiona. A weterynarz ze schroniska to tylko usypiać umie, nic więcej - tak mi kota leczył, że potem i tak biedaka trzeba było uśpić.
@Stivi: Uważaj, co piszesz. Jeśli widziałeś to, o czym napisałeś i nie powiadomiłeś policji, jesteś współwinny. Jeśli kłamiesz, możesz mieć problemy w sądzie za oczernianie.
Miałem w tym "schronisku" praktyki znam je od zaplecza i wcale nie dziwi mnie zaistniała sytuacja... Jak to redaktor napisał pielęgniarze w owym "schronisku" są ludźmi którzy traktują zwierzęta jak przedmioty, psy się boją nie mają możliwości resocjalizacji są straszone. Pan "weterynarz" jest osobą która owszem skończyła jakieś tam szkoły w kierunku weterynarii ale pracował za biurkiem i nagle wielki Pan doktor... Wykonując sterylizacje potrafi zostawić jajnik w ciele suki... A gdy nie mógl poradzić sobie z wyrywającym małym psem któremu próbował zrobić zastrzyk, uniósł go i z impetem uderzył o stół i przycisną do stołu z także siłą że maleństwo piszczało z bólu... NIEODPOWIEDNIE OSOBY NA NIEODPOWIEDNIM MIEJSCU!!! Ktoś powinien się za to zabrać i stworzyć prawdziwe schronisko, które ma na celu ratowanie życia zwierzętom a nie korzyści majątkowe!
w tym kraju debili nie brakuje
Na rynku spotkałam pana, który prosił o pomoc w dodzwonieniu się do schroniska dla zwierząt. Powiedział, że znalazł ranną sarnę, zawiadomił straż miejską, która przewiozła ją do schroniska. Rano miał ja zbadać weterynarz. Dostał nr telefonu, aby dowiedzieć się co dalej z sarenką. Na ten numer nie można było się nigdzie dodzwonić Pokazał jej zdjęcie w telefonie. Śliczna sarenka. Pogratulowałam mu wspaniałego zachowania, co rzadko dzisiaj jest spotykane. Niestety, dobrzy ludzie ratują, a odpowiedzialni maja to gdzieś... smutne ... brak słów
Ja bym jej pomógł natychmiast ...mniami :)
Masz racje do ^ Labner ja postaram się nagłośnić to we Wrocławiu
Od kilkunastu lat mieszkam w Warszawie, ale pochodzę w tych okolic. Jestem działaczem w organizacji zajmującą się prawami zwierząt. Przeglądam informacje z mojego rodzinnego miejsca. Ta wiadomość mnie zszokowała, więc nagłośnię ją w Warszawie i mam nadzieję, że winni zostaną ukarani i bardzo dotkliwie tą karę odczują...
ludzie potrafią być okrutni. Mogą pomóc ale .......... NIC, ZERO. Serduszko krwawi. Bezduszność.
na ul grunwaldzkiej jest całodobowy dyżur weterynaryjny.Tam powinna trafić sarenka zaraz po wypadku a nie do "urzędasów"
dokładnie, uśpić weterynarza. biedne zwierzątko konało całą noc, karygodne!!!!!!!!!!
Winnego ukarać! Brawa dla MPGK za to, że nie zamiata zdarzenia pod dywan.
Uśpić dyżurnego
Do "Nor"... Czy kłamie, czy nie, to się okaże, bo sprawa w Warszawie dotarła do poważnych ludzi(nie chwaląc się, jam to uczynił) i ten pan weterynarz oraz jego działalność będzie "dłubana" przez odpowiednich ludzi... Skończyło się babci sranie...
A weterynarz nie powinien dyżurować całą noc w takich przypadkach? Pewnie miał wyłączony telefon albo powiedział, że nie przyjedzie. I co w takim wypadku miał zrobić pielęgniarz? A straż miejska też dobra, przywiozła sarnę i wg, nich sprawa załatwiona. A weterynarz ze schroniska to tylko usypiać umie, nic więcej - tak mi kota leczył, że potem i tak biedaka trzeba było uśpić.
@Stivi: Uważaj, co piszesz. Jeśli widziałeś to, o czym napisałeś i nie powiadomiłeś policji, jesteś współwinny. Jeśli kłamiesz, możesz mieć problemy w sądzie za oczernianie.