Szklarska Poręba musi wypłacić 526 tys złotych byłej najemczyni pensjonatu po FWP tytułem zwrotu nakładów poniesionych na remonty.
Półmilionowa kwota to spore obciążenie dla zadłużonego miasta. Od prawomocnego wyroku Sądu Apelacyjnego nie ma już jednak specjalnego odwrotu. Ta sytuacja to efekt polityki prowadzonej wobec dzierżawców pensjonatów, przez ostatnie 8 lat przez poprzednich burmistrzów Arkadiusz Wichniaka i Grzegorza Sokolińskiego.
Historia dzierżaw tzw. pensjonatów po FWP sięga początku lat 90-tych ubiegłego stulecia, kiedy budynkami zarządzał Fundusz Wczasów Pracowniczych. W 1993 r. FWP wystąpił do Gminy Szklarska Poręba o przejęcie przez miasto obiektów wydzierżawionych na cele usługowe oraz przeznaczonych na cele mieszkalne. Wniosek dotyczył nieruchomości, które wnioskodawca określił jako zbędne dla prowadzonej przez niego działalności. Były to najbardziej wyeksploatowane, około stuletnie niewielkie obiekty wczasowe także o funkcji mieszkaniowej.
W czerwcu 1994 r. z dzierżawcami przejętych obiektów miasto zawarlo umowy najmu na czas nieokreślony z zastrzeżeniem możliwości ich rozwiązania, z zachowaniem trzyletniego okresu wypowiedzenia. Zawarte umowy najmu obciążały najemców, poza czynszem wg stawek płaconych uprzednio na dobro FWP, również kosztami wszelkich remontów, napraw i modernizacji wykonanych za zgodą wynajmującego. Po wyborach w 2006 roku kiedy burmistrzem został Arkadiusz Wichniak, miasto wypowiedziało wszystkie umowy najmu z dzierżawcami pensjonatów po FWP - min. z renomowaną kliniką Mikrochirurgii Oka "Wzrok". Podstawowym powodem były relatywnie niskie w ocenie ówczesnych włodarzy miasta, stawki czynszu.
Z przyjętego naprędce założenia, miasto korzystając z hossy na rynku nieruchomości zamierzało dobrze zarobić na sprzedaży obiektów. Rzeczywistość szybko zweryfikowała te nomen omen krótkowzroczne plany. Pozbawieni pracy zarządcy budynków, zarządali zwrotu nakładów. Miasto kwestionowało ich wysokość. Sprawy grzęzły w sądach. W trakcie trzyletniego okresu wypowiedzenia zmieniły się warunki na rynku nieruchomości. Kilka opuszczonych pensjonatów udało się sprzedać ale zwykle po cenach znacznie niższych od wyceny. Pozostałe od lat stoją i niszczeją strasząc otworami okien zabitych dechami.
Jednym z takich pensjonatów jest Belweder 6, którego była najemczymi, Pani Barbara Zając wygrała właśnie przed Sądem Apelacyjnym sprawę o zwrot nakładów. Do kwoty 526 tys trzeba będzie doliczyć odsetki oraz koszty postepowania sądowego. Sąd Apelacyjny stwierdził ponadto, że już w 2013 nakłady powinny być wypłacone bezpornie. Poprzednie władze miasta trwały jednak w uporze do końca swej kadencji. Trzykrotnie podważana była wycena nakładów sporządzona przez biegłych. Dziś jednak efekty takiej polityki wobec byłych dzierżawców prezentują się raczej marnie i właśnie Belweder 6 jest tego jaskrawym przykładem.
Według wyceny rzeczoznawcy z 22.09.2009 nieruchomość była warta blisko 1,3 mln złotych. I można było taką cenę uzyskać, gdyby władze miasta skorzystały z ustawy umożliwiającej sprzedaż nieruchomości na rzecz ich najemców z zachowaniem zasady pierwszeństwa. Wcześniej dzierżawcy występowali do władz miasta o zorganizowanie przetargów nieograniczonych. Zobowiązując się jednocześnie, że opuszczą obiekty w przypadku niewygrania przetargów. Takie rozwiązanie miało tę zaletę, że do czasu znalezienia nabywcy budynki byłyby zagospodarowane i nie uległyby takim zniszczeniom. Wszystkie te propozycje pozostały b ez echa . C o doprowadziło w rezultacie do wymiernych strat. Dziś Belweder 6 jest wyceniony razem z działką na której stoi na ok. 470 tys.i bardziej nadaje sie do rozbiórki niż zagospodarowania. Jest już wart mniej niż nakłady do których zwrotu, wyrokiem Sądu zobowiązana jest gmina. Nie można jednak oczekiwać aby przez lata nie zagospodarowany budynek zyskiwał na wartości.
Kiedy w 2007 roku miasto wypowiadało umowy do kasy miasta wpływały pieniądze z czynszu, podatku od nieruchomości, opłaty klimatycznej oraz podatków z tytułu prowadzonej tam działalności gospodarczej. Kilkanaście rodzin miało pracę. Dziś po latach sądowych batalii, wyrzucaniu dzierżawcow niemal na bruk, straty z tytułu takiego podejścia do sprawy są wyceniane na 10 milionów złotych. Taka kwota jest wymienona w zawiadomieniu do Prokuratury jakie złożyło kilkoro mieszkańców Szklarskiej Poręby. Jego autorzy podkreślają, że niszczejące obiekty, odebrane dzierżawcom są dowodem niegospodarności i błędnych decyzji podjętych 8 lat temu. Nieracjonalne bowiem postępowanie poprzednich burmistrzów przyniosło szkody materialne i finansowe, ponieważ przejęte już obiekty nie znajdują nabywców lub zbywane są po cenach daleko niższych od wycen sporządzanych przez uprawnionych biegłych. Ponadto wyłączone od kilku lat z eksploatacji obiekty ulegają dekapitalizacji i stanowią obciążenie budżetu Gminy kosztami ich zabezpieczania, elektronicznej ochrony oraz zwrotu najemcom kwot z tytułu poczynionych nakładów.
Innym przykładem jest "Belweder Górski", któremu najemcy gmina całkowicie odmawiała zwrotu nakładów, twierdząc, że nic w pensjonacie nie zrobił. Sąd w 2012 nakazał jednak zwrócić 170 tys złotych wraz z odsetkami i kosztami sądowymi. Gmina nadal uchylała się od zapłaty, więc w wyniku egzekucji komorniczej koszty wskoczyły na pułap 240 tysięcy. Dziś w kolejce czeka jeszcze były dzierżawca kolejnego Belwederu (2), którego sprawa o zwrot nakładów trafi wkrótce na wokandę II instancji. Budynku nie udało się sprzedać w trzech kolejnych przetargach, mimo że cena z 1,3 mln spadła na 699 tys. Jeśli doliczyć roszczenia spółki zarządzającej niegdyś kliniką WZROK, może się okazać, że Szklarska Poręba na splatę wszystkich roszczeń byłych dzierżawców będzie musiała przeznaczyć ponad 2 miliony złotych. Obecny burmistrz Mirosław Graf ocenia :
"Płacimy za błędy poprzedników. Prowadzona przez lata polityka rozwiązań siłowych, przynosi dziś opłakane skutki. Miasto utraciło wpływy z tych obiektów i doszło do ich dewastacji. Dziś zamiast inwestować musimy spłacać zobowiązania poprzedników. Te kwoty idą już w miliony".
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ale było więcej asów w tej talii, to Wichniak, Sokoliński, Kubiela, Kupis, Ginter, Olas i Karpiej. Redakcja biuletynu pod kierownictwem Rosika pisała o "rzekomych nakładach". No brawo panowie ! Ale co wy tu jeszcze robicie ?
Tak jest nalezało napiać że dzierżawcy to złodzieje, pasożyty, naciagacze, kapitaliści, kułacy....wtedy nie bylobu tendencyjnie ;) Oj Grzesiu, Grzesiu
Tendencyjny artykuł redaktora;) jak każdy....
To co ratował dyrektor FWP,zniszczył Sokoliński.
I tak oto historia budynków po- FWP zatoczyła koło.Skandal.Piwo naważone winni wypić ci,którzy do tego doprowadzili.
Mała poprawka - budynek jest wystawiony do przetargu za cenę 348.900 zł. Cena wywoławcza nieruchomości:468 600 zł w tym grunt 119 700 zł.
Jak pokazuje historia przyjdzie czas na każdego.
Sokolinski z Ichniakiem oraz z Kubila powinni za to siedzieć.Albo conajmniej potrącić własne nieruchomosci tak jak Oni pozabieralismy dorobek kilkudziesięciu lat innym!!.To sa przestępstwa!!!.A Ci jeszcze chodzą po miescie z podniesiona głowa.Co ja mowię "łbem"pustym uzupełnionych jedynie trocinami!!!.
Układ w mieście został stworzony na przestrzeni ostatnich 8 "swoje firmy"działajace na majatku gminy za "symboliczne"pieniądze,swoi dewloperzy patrz Zdrojowa Inwest,rodziny radnych w urzędzie gminy,zwroty nakładów dla niektórych dzierżawców,ściganie opornych nasyłaniem różnych kontroli.
Wpływy z dzierżaw ok.250 000 zł rocznie,podobne z podatku od nieruchomości,opłata klimatyczna,miejsca pracy ,turyści.Panie Sokoliński ile wpływa do budżetu z Parku Dinozaurów.Rodzinnego Parku Rozrywki?
Ekipa Sokolińskiego przedstawiając dzierżawców jako zło najgorsze,walkę z układem,osoby pasożytujące na majątku gminy dwukrotnie wygrała wybory samorządowe.Efekty samorządzenia są opłakane dla miasta i mieszkańców.Należy pamiętać z jaką bezwzględnością rugowani z pensjonatów byli dzierżawcy.Jedna z nich nieuleczalnie chora zmuszana była do eksmisji na bruk w konsekwencji zmarła w poczuci wielkiej krzywdy,rodzina póżniej procesy wygrała ale co z tego.Przez osiem lat mali ludzie ,zakompleksieni zniszczyli majątek,gminy rozwalili b udżet gminy,skłócili mieszkańców,zlikwidowali klinikę Wzrok,przychodnię w centrum miasta nie nadzorowaną skutecznie inwestycją KSWiK doprowadzili do szalonych cen wody i ścieków.Obecnie żaden poważny inwestor hotelowy przy tych cenach nie zainwestuje wto miasto.
Kolejną sprawą która odbiła się głośnym echem, było przymuszenie do opuszczenia obiektu Belweder, rodzinie z tróją dzieci, ... 20 grudnia, mimo że nawet komornicze eksmisje są w tym okresie niemożliwe. Czy zabrakło tu tylko dobrej woli ? Skąd pośpiech skoro kolejki chętnych do zakupu ww obiektu, podobnie jak pozostałych nie było widać. Także w tym przypadku toczyło się postępowanie sądowe. Ostatecznie Sąd Okręgowy nakazał Miastu zapewnić wyrzuconym z Belwederu lokal mieszkalny.
Jak dla mnie, to te belwederskie psie budy mogą iść w cenie gruntu jeśli w ich miejsce powstaną takie budynki jak odremontowany Belweder Górski.
Wartość nakładów przekracza wartośc budynku...tak długo stoi puste że te remonty po prostu szlag trafił
Najbardziej niepowetowaną szkodą dla miasta i mieszkanców jest doprowadzenie do likwidacji kliniki Wzrok,solidarni e za to odpowiadają Wichniak ,Sokoliński,Bro żek jak i radni.Ale tak to bywa jak do władzy dorywają się osoby które nie licząc się z kosztami wyrównują swoje rachunki prawdziwe lub urojone a płacą za to wszyscy mieszkańcy.W/g mnie ani Wichniak ani Sokoliński nie dorośli do miana samorządowca czyli osoby działajacej na rzecz gminy i jej mieszkańców,na rzecz ich rozwoju i dobrobytu.Dzieje sie tu wręcz coś odwrotnego-zamiast pomocy w opłatach-eksmisje na bruk,zamiast miejsc pracy ,likwidacja ich.Nierówne traktowanie podmiotów gospodarczych-zaprzyjażnione firmy udają,że płacą reszta jest ścigana z cała konsekwencja prawa.W efekcie daje to efekt jaki widać,w trójkącie Harachov,Karpac z ,Świeradów,Szkl arska stała się dziurą,dosłowni e i w przenośni.Za niszczony majątek komunalny nikt nie ponosi konsekwencji.
Ale było więcej asów w tej talii, to Wichniak, Sokoliński, Kubiela, Kupis, Ginter, Olas i Karpiej. Redakcja biuletynu pod kierownictwem Rosika pisała o "rzekomych nakładach". No brawo panowie ! Ale co wy tu jeszcze robicie ?
Tak jest nalezało napiać że dzierżawcy to złodzieje, pasożyty, naciagacze, kapitaliści, kułacy....wtedy nie bylobu tendencyjnie ;) Oj Grzesiu, Grzesiu
Tendencyjny artykuł redaktora;) jak każdy....