Reklama

Pociągi lepsze niż autostrada?

28/04/2017 10:27

Samorządowcy ze Złotoryi i Lwówka Śląskiego oraz kilku sąsiednich gmin nie ustają w próbach uruchomienia kolei łączącej oba miasta powiatowe z Legnicą i Jelenią Górą. Z inicjatywy burmistrza Złotoryi Roberta Pawłowskiego w tamtejszym ratuszu odbyła się konferencja poświęcona reaktywacji połączenia. Przedstawiciele samorządu i spółek kolejowych dyskutowali przez kilka godzin. Najważniejszy wniosek, do jakiego doszli, to jak najszybsze opracowanie spójnego dokumentu określającego koszty całego przedsięwzięcia.

Lekkomyślnie polikwidowaliśmy wiele połączeń kolejowych i pozwoliliśmy na dewastację linii – podkreślał prof. Jacek Potocki z Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu, którego burmistrz zaprosił na konferencję. – W Czechach i Niemczech w rejonach przygranicznych kolej nadal ma się dobrze, funkcjonuje większość połączeń. Na Dolnym Śląsku proces likwidacji poszedł za daleko w porównaniu do sąsiednich krajów. Dostępność mieszkańców do kolei jest u nas wyraźnie niższa niż u Czechów i Niemców. To już jest zapaść komunikacyjna – dodał.

Tę zapaść szczególnie odczuwają Złotoryja – pozbawiona połączeń z Legnicą ok. 20 lat temu, oraz Lwówek Śl., z którego ostatnie pociągi do Jeleniej Góry przestały jeździć w grudniu zeszłego roku (linia przez Wleń jest w tak fatalnym stanie technicznym, że nagminnie psuły się szynobusy zmuszone jeździć z prędkością 10 km/h). To dwa dolnośląskie miasta powiatowe pozbawione pasażerskich połączeń kolejowych. – Możemy tu mówić o wykluczeniu komunikacyjnym tego regionu naszego województwa – tak to wprost nazwał podczas konferencji Piotr Rachwalski, prezes spółki Koleje Dolnośląskie.

Dlatego samorządowcy chcą remontu liczącej 82 km linii Legnica- Lwówek Śl.- Jelenia Góra i przywrócenia połączeń pasażerskich, żeby ludzie mogli dojeżdżać pociągiem do pracy i szkoły. – Chodzi nam o zwiększenie mobilności mieszkańców. To mit, że każdy dziś ma samochód – podkreślał Robert Pawłowski.

Reaktywacja linii zapewniłaby też szybkie połączenie kolejowe z Wrocławiem. – Dobrze byłoby uruchomić linię, zanim ruszy modernizacji autostrady A4 Wrocław- Legnica. Ta inwestycja grozi paraliżem transportowym Dolnego Śląska, zwłaszcza po otwarciu dróg ekspresowych S3 i S5. To mógłby być nasz argument przetargowy przy staraniach o środki – zauważył burmistrz Pawłowski, z czym zgodzili się inni uczestnicy spotkania.

Warunek powodzenia inicjatywy jest jednak jeden: połączenie kolejowe musi być konkurencyjne dla autobusów i komunikacji samochodowej, a więc wygodne i szybkie. Przejechanie 1 km trasy przeciętnie nie powinno zająć więcej niż minutę. To oznacza, że na torach musi być zagwarantowana prędkość 60-80 km/h. Koszt modernizacji w takim przypadku, jak szacują samorządowcy, to od 140 do 200 mln zł.

Na konferencję zaproszony został m.in. wicemarszałek Dolnego Śląska Jerzy Michalak. Spóźnił się na spotkanie przez … korki na drodze. – Gdyby było połączenie kolejowe z Wrocławia do Złotoryi, nie stałby na autostradzie, tylko wsiadłby do pociągu i przyjechał bez problemów – żartował Robert Pawłowski. Marszałek zgodzi się z tym, że reaktywacja naszej linii kolejowej jest potrzebna. – Urząd Marszałkowski Województwa Dolnośląskiego też chce przywrócić miejsce należne kolejom, likwidujemy powoli wieloletnie zaniedbania – zaznaczył Michalak. Tyle, że dla marszałka priorytetem są w tej chwili inne linie. Większość środków UMWD przeznaczonych na rewitalizację kolei pójdzie w najbliższych latach na linie Legnica- Kamieniec Ząbkowicki oraz Wrocław- Sobótka. Uruchomione mają też być połączenia z Dzierżoniowa do Bielawy, Chojnów- Rokitki, Jelenia Góra- Kowary/Karpacz oraz Mirsk- Świeradów Zdrój, gdzie tory przejmuje już urząd marszałkowski lub robią to samorządy lokalne. Następna w kolejności może być właśnie linia łącząca Złotoryję z sąsiednimi miastami. Problem w tym, że kolej z Legnicy do Jeleniej Góry to 3 odcinki o różnym stanie prawnym i technicznym. – Nie wszystkie z nich spółka PKP Polskie Linie Kolejowe będzie chciała nam przekazać. O ile odcinki Jelenia Góra- Lwówek i Złotoryja-Lwówek nie są zbyt atrakcyjne, to na linii do Legnicy PLK czerpie korzyści z przewozu towarowego. Bez mocnego współdziałania z PLK nic w tej sprawie nie zrobimy – tłumaczył prezes Rachwalski.


 

Reklama

  Tymczasem PLK również deklaruje wsparcie dla projektu, zwłaszcza, że z funduszy unijnych można pozyskać w najbliższych latach na rozwój kolei 67 mld zł, a coraz częściej słychać głosy, że PKP samodzielnie nie są w stanie wykorzystać tych środków. – Musimy jednak wiedzieć, ile reaktywacja linii przez Złotoryję ma kosztować. Bez dokumentów nie możemy lobbować o środki w Ministerstwie Infrastruktury, nic bez nich nie zrobimy – tłumaczyli podczas konferencji przedstawiciele PLK.

Wsparcie dla inicjatywy deklarują też pozostałe kolejowe spółki. – Przekażemy samorządom nieodpłatnie, na cele transportowe, każdy ar ziemi i budynki dworcowe potrzebne do reaktywacji linii – powiedział Tadeusz Szulc, dyrektor Oddziału Gospodarowania Nieruchomościami PKP we Wrocławiu.

Najważniejszym wnioskiem po konferencji jest więc konieczność jak najszybszego przygotowania dokumentów, które pozwolą oszacować koszty reaktywacji linii. Chodzi o plan funkcjonalno- użytkowy lub studium wykonalności, bez których trudno będzie dalej rozmawiać, choćby w Ministerstwie Infrastruktury. Najprawdopodobniej okoliczne samorządy nie będą miały innego wyjścia i zrzucą się na dokumentację, gdyż Jerzy Michalak wykluczył, aby za jej przygotowanie zapłacił urząd marszałkowski. – Nie możemy dać na to pieniędzy, bo na razie to nie nasza linia – zaznaczył. Opracowanie będzie kosztować przynajmniej 50 tys. zł.
Robert Pawłowski i pozostali samorządowcy będą teraz szukać sprzymierzeńców w Warszawie. – Wszystkie drogi prowadzą do posłów i ministerstwa. Jest możliwość, żeby nasze kolejowe marzenie zrealizowało państwo, które dysponuje ogromnymi środkami. 140 czy 200 mln zł, biorąc pod uwagę skalę inwestycji w infrastrukturę, to nie jest powalająca kwota dla ministerstwa – podkreśla burmistrz Złotoryi. – Jeśli nawet jest już za późno, by skorzystać ze środków w obecnej unijnej perspektywie finansowej, musimy dalej pracować nad tą koncepcją, bo pieniądze na modernizację kolei tak szybko się nie skończą. Trzeba od czegoś zacząć. Żeby obejść świat, trzeba najpierw wyjść z domu – dodaje z uśmiechem.

Konferencja zakończyła się podpisaniem przez uczestników wspólnego stanowiska dotyczącego reaktywacji linii kolejowej. Samorządowcy mają też w najbliższym czasie zebrać informacje o tym, ilu pasażerów miałoby połączenie kolejowe na ich terenie oraz które zakłady przemysłowe (chodzi zwłaszcza o kopalnie) byłyby zainteresowane wykorzystaniem wyremontowanej linii kolejowej do transportu swoich towarów.

źródło - www.lwowecki.info

 
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Gwiazda - niezalogowany 2017-04-30 22:53:06

    Pogadali, popali, pojedli i na tym się zakończy. Program jest na wiele lat, a w międzyczasie zmieni się pewnie rządząca partia i... wszystko zacznie się od nowa. Może zamiast gadać to działać. Po co urządzać wycieczki, jak można zrobić videokonferencje. Porozsyłać potrzebne dokumenty na meila. Zapoznać się, przygotować i załatwiać,a nie marnować czas na gadanie. Weźcie się w końcu do roboty.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Oby - niezalogowany 2017-04-28 22:25:43

    Również trzymam kciuki za wszystkie wymienione linie a szczególnie Jelenia Góra- Lwówek Śląski- Legnica. Dużo zdrówka i wytrwałości dla wszystkich samorządowców, którzy dostrzegli problem i chcą działać w tym celu. BRAWO WY

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Optymista - niezalogowany 2017-04-28 21:32:14

    Trzymam kciuki żeby wszystkie opisane powyżej linie kolejowe zostały na nowo uruchomione ????

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo 24jgora.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości