Bez najmniejszych problemów udało się piłkarzom Gryfa pokonać niżej notowaną w tabeli Nysę Wolbromek na ich terenie. Wynik ten mógł być znacznie okazalszy, lecz w tym spotkaniu zawiodła skuteczność.
Mecz od pierwszej do ostatniej minuty przebiegał pod dyktando Gryfa. To żółto-niebiescy byli stroną dominującą, co przekładało się na dużą ilość sytuacji bramkowych. Strzelanie w 16. minucie rozpoczął Adrian Roskowiński po dośrodkowaniu Tomasza Traube. Chwilę potem mogło być 2:0, lecz doskonale spisał się golkiper Nysy, broniąc strzał Traube z najbliższej odległości. Oblężenie bramki gospodarzy trwało w najlepsze i już kilka minut później mogliśmy być świadkami kolejnej akcji, kiedy to na uderzenie z 13. metra zdecydował się Krzysztof Marzec, jednak próbował ze swojej słabszej nogi, co sprawiło, że piłka przeleciała tuż obok słupka. W 34. minucie żółto-niebiescy ponownie bliscy byli strzelenia gola, ale okazji nie wykorzystał Paweł Ślusarczyk. Jednakże Gryf nie zwalniał tempa i za wszelką cenę próbował powiększyć swoją zdobycz bramkową jeszcze przed przerwą. Przyniosło to efekt w postaci drugiego gola. Tym razem to Adrian Roskowiński zagrywał do Tomasza Traube, a ten bez problemu podwyższył wynik spotkania. Do dogodnych sytuacji można również zaliczyć tę z 44. minuty, kiedy to Ślusarczyk trafił w poprzeczkę. Natomiast gospodarze upatrywali swojej szansy w zagrywaniu długich piłek w kierunku pola karnego Łukasza Króla, lecz nie przełożyło się to na ich konto bramkowe. Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie i to żółto-niebiescy wciąż tworzyli sobie dobre okazje do zdobycia gola. Swoich sił próbował Mateusz Gałka, ale ponownie golkiper Nysy uratował swój zespół przed utratą bramki. Kilka minut później znać o sobie dał wprowadzony w drugiej połowie Tomasz Gandurski, który starał się umieścić piłkę w siatce poprzez lobowanie bramkarza gospodarzy, jednak i tym razem zabrakło szczęścia. Również z dobrej strony mógł pokazać się, debiutujący dziś w oficjalnym spotkaniu Wojciech Deliman, kiedy to znalazł się w wyśmienitej sytuacji po prostopadłym podaniu Traube, lecz przegrał pojedynek z golkiperem z Wolbromka. W końcówce spotkania także Mateusz Gałka nie wykorzystał doskonałej okazji, fatalnie myląc się z odległości trzech metrów. Na dwie minuty przed ostatnim gwizdkiem wynik meczu mógł ustalić Marzec, jednak po raz drugi tego dnia nie zdołał umieścić futbolówki w siatce rywala.
Nysa Wolbromek 0:2 (0:2) GKS Gryf Gryfów Śląski
Bramki: A.Roskowiński, Traube
GRYF: Król - Cabała, Rewers, Wójcikowski, Koko, Liszka (Deliman 72'), Marzec, M.Gałka (J.Gałka 86'), Traube, A.Roskowiński, Ślusarczyk (Gandurski 72')
źródło: gryfgryfow.futbolowo.pl
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze