Miała być rewolucja w dostępności, a wyszła mała katastrofa. Niedawno zakończona modernizacja szlaku prowadzącego do Wodospadu Kamieńczyka, która kosztowała niemal 3 miliony złotych, miała na celu poprawę bezpieczeństwa i komfortu wędrówki. W rzeczywistości nowa nawierzchnia w określonych warunkach pogodowych stanowi raczej utrudnienie dla turystów pokonujących szlak do wodospadu.
Na zdjęciach wykonanych podczas ostatniego weekendu, na odcinku objętym modernizacją wyraźnie widać, że nawet podczas zimowo-wiosennej aury, ścieżka stała się wyjątkowo śliska. Przeciwnicy inwestycji ostrzegali, że wybór płomieniowanej kostki granitowej zamiast naturalnego podłoża może skutkować problemami w trudniejszych warunkach pogodowych. Teraz te obawy stały się rzeczywistością – można by rzec, że ścieżka zamieniła się w naturalny tor łyżwiarski, tylko nikt nie pomyślał o rozstawieniu band ochronnych lub wypożyczaniu turystom odpowiedniego sprzętu przed wejściem na szlak. Może warto rozważyć dostawienie automatów z ochraniaczami na kolana i kaski? Skoro już stworzono ekstremalny tor przeszkód, to przynajmniej zadbajmy o odpowiednie wyposażenie uczestników. I tradycyjnie można by było trochę na tym zarobić
Turyści schodzący lub wspinający się po tej drodze muszą asekurować się kijkami, trzymać się prowizorycznego drewnianego płotu lub wręcz poruszać się z wielką ostrożnością, by nie upaść. Praktycznie każdy krok wymaga pełnej koncentracji, co całkowicie odbiera przyjemność z wędrówki. Widać, że część osób omija wyremontowany odcinek, próbując chodzić po bocznej, gruntowej ścieżce, co jest najlepszym dowodem na to, że nowa nawierzchnia jest daleka od ideału.
Zwykle wiele mówi się o tym, że to turyści wybierają się w góry nieodpowiednio przygotowani i wyposażeni. Tymczasem mamy chyba sytuację odwrotną – szlak do jednej z największych atrakcji został fatalnie przygotowany. O ile dotąd krytykowano amatorów górskich wypraw w klapkach, teraz można odnieść wrażenie, że to zarządcy szlaku wysłali turystów na śliski tor bez odpowiedniego zabezpieczenia.
Kto odpowiada za ten projekt? Prace były realizowane w ramach programu „Dostępność ponad barierami”, współfinansowanego m.in. przez Lasy Państwowe, Karkonoski Park Narodowy, oraz PFRON. W zamierzeniu miały one umożliwić dotarcie do wodospadu osobom z niepełnosprawnościami. Problem w tym, że dobór materiałów sprawił, iż zimą szlak ten może być trudniejszy do pokonania niż przed remontem.
Nowoczesne szlaki turystyczne powinny łączyć wygodę i bezpieczeństwo. W przypadku podejścia do Wodospadu Kamieńczyka ewidentnie zabrakło drugiego elementu. Pytanie brzmi: czy ktoś wyciągnie z tego wnioski, zanim dojdzie do poważnego wypadku?
Nowa nawierzchnia, nowe zagrożenie – szlak do Wodospadu Kamieńczyk niebezpieczny dla turystów.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
A jak się do tego odniesie nasza lokalna organizacja, która miała duży wkład w ten projekt? Prosimy o komentarz.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
to jest ta sama banda co poprawiła ul 1 maja bo za niemca była kostka czerwoni brawo
A jak się do tego odniesie nasza lokalna organizacja, która miała duży wkład w ten projekt? Prosimy o komentarz.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.