Kostki brukowe wypełniające przejazd na Ulicy Karola Miarki leżą na drodze. Czy musi dojść do tragedii?.
Od pewnego czasu na drodze wiodącej przez teren byłej Celwiskozy panuje wzmożony ruch. Jest to alternatywna droga z Centrum do Cieplic omijająca ruchliwą i naszpikowaną światłami ulicę Wolności. Wielu kierowców wybiera tę trasę, bo choć jest wąska, jedzie się tędy szybciej i wygodniej. Zachęca do tego , wyremontowana niemałym kosztem stara droga przez centrum starego zakładu. Dziś jest to skupisko wielu firm różnych branż, swoiste centrum biznesowe miasta. Tym bardziej może dziwić i dziwi pozostawiony na wysokości PEC-u i Hurtowni To i Owo opuszczony przejazd kolejowy, integralna część starej bocznicy kolejowej, nieistniejącego od wielu lat zakładu. Przejazd ten, choć nieużywany, został pozostawiony podczas przebudowy drogi. Od samego początku był w fatalnym stanie i aby go pokonać, nie niszcząc przy okazji zawieszenia pojazdu, niezbędne było zredukowanie prędkości auta do kilku kilometrów na godzinę. Z niepotwierdzonych informacji, jakie uzyskałem nieużywana bocznica ma właściciela, który choć jej nie używa, nie wyraził zgody na zalanie odcinka torów przecinających jezdnię asfaltem. Feralny przejazd przed zimą naprawiono, wypełniając przestrzeń między torami kostką brukową. Praca jednak została wykonana byle jak i w efekcie po zimie w tym miejscu jest bardzo niebezpiecznie. Kostki brukowe ułożone na prowizorycznej podsypce, są wyrywane i wyrzucane na jezdnię przez koła przejeżdżających samochodów. I leżą na drodze kusząc nieszczęście. Co jakiś czas jakiś zapobiegliwy kierowca zatrzyma pojazd i odrzuci kamień na pobocze. Po kostkach pozostała dziura głęboka na ponad 20 centymetrów. Aż strach pomyśleć, co się stanie jak na taką kostkę najedzie np.rozpędzony motocyklista, lub wpadnie w dziurę? Taka kolizja może skończyć się nawet śmiercią! Zadziwia fakt, że nikogo, a zwłaszcza służb odpowiedzialnych za stan dróg oraz bezpieczeństwo w mieście, nie obchodzi taki stan rzeczy. To ostatnio bardzo ruchliwa arteria komunikacyjna, zwłaszcza, że przybywa tam podmiotów gospodarczych. Z racji nasilenia ruchu i ograniczenia prędkości na terenie zabudowanym, często bywa tam policja i ustawia radar. Aby dojechać w odpowiednie miejsce musi pokonać ów przejazd, omijając slalomem dziury oraz leżące na jezdni kostki brukowe. Czy przy okazji wypisywania mandatu kierowcom za przekroczenie prędkości nie można by przecież, także przy okazji wypisać mandat właścicielowi bocznicy, albo Zarządcy drogi? Powód do wypisania mandatu nie jest przecież błahy? Rażące zaniedbanie. Tolerowanie sytuacji, kiedy zalegające kostki na ruchliwej ulicy i ogromne dziury w każdej chwili mogą skutkować śmiertelnym wypadkiem! Bo w tym miejscu o śmiertelny wypadek nietrudno, co widać na zamieszczonych zdjęciach. Czy musi dojść do tragedii, aby ktoś kompetentny zareagował? To nie jedyne miejsce w Jeleniej Górze, gdzie z powodu braku odpowiedzialności, w każdej chwili może zginąć człowiek. Takich miejsc są dziesiątki. Straszą i kuszą śmiercią od lat. Tak samo, jak od lat powołane do troski o nasze bezpieczeństwo służby ignorują ten problem, dbając jedynie o statystyki. Przecież wystarczy wypisać pewną ilość mandatów za prędkość, i już w raportach i statystykach można wykazać troskę o bezpieczeństwo. Jak zginie człowiek na zaniedbanym przejeździe, zawsze będzie można napisać w raporcie, że to on jest winny, że nie przewidział, nie zachował szczególnej ostrożności, nie zapanował nad pojazdem, bo jechał za szybko… I teoretycznie jest wszystko w porządku. Ale czy na pewno? Wypada moim zdaniem oczekiwać od powołanych służb nie tylko tworzenia statystyk, a realnej dbałości o nasze bezpieczeństwo. A bywa z tym różnie. Dlatego też prosimy Szanownych Czytelników o wskazywanie podobnych, niebezpiecznych miejsc, aby było ich jak najmniej. Czekamy na sygnały i informacje, które postaramy się przekazać odpowiednim służbom.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze