Miało być skromniej, wyszło… odwrotnie. W powiecie karkonoskim zapowiadana obniżka wynagrodzenia starosty w trakcie sesji zamieniła się w podwyżkę. Co więcej – decyzję poparła zdecydowana większość radnych, niezależnie od politycznych barw. Trudno o lepszy przykład, jak w praktyce działa samorządowy „automat podwyżkowy”.
Jeszcze przed głosowaniem wszystko wydawało się jasne. Starosta karkonoski Mirosław Górecki zapowiadał, że jego wynagrodzenie zostanie obniżone. Argument był prosty i trudno było z nim polemizować – powiat się wyludnia i spada poniżej 60 tysięcy mieszkańców, co powinno oznaczać również korektę uposażeń władz. Problem w tym, że rzeczywistość – jak to często bywa – skręciła w zupełnie inną stronę.
W trakcie sesji pojawiła się informacja o nowym rozporządzeniu regulującym wynagrodzenia samorządowców. Przepisy zmieniły się dosłownie na chwilę przed procedowaniem uchwały. I to wystarczyło, by cały sens wcześniejszych zapowiedzi wywrócić do góry nogami. Zamiast obniżki pojawiła się autopoprawka. A wraz z nią – podwyżka.
Mechanizm zadziałał błyskawicznie. Skoro ustawodawca podniósł dopuszczalne widełki, to dlaczego z nich nie skorzystać? Wniosek o zwiększenie wynagrodzenia przeszedł bez większych turbulencji. Co szczególnie wymowne, poparła go nie tylko koalicja, ale również radni opozycji.
I tu dochodzimy do sedna sprawy.
Bo jeśli w jednej sprawie zgodnie głosują radni różnych opcji politycznych, to znaczy, że nie mamy do czynienia z konfliktem, tylko z systemem. Systemem, który działa jak dobrze naoliwiony mechanizm – kiedy tylko pojawia się możliwość podniesienia wynagrodzeń, decyzja zapada niemal automatycznie. W efekcie starosta powiatu karkonoskiego od 1 kwietnia będzie zarabiał około 18 800 zł brutto. To o około tysiąc złotych więcej niż zakładał pierwotny projekt uchwały.
W tym miejscu pojawia się kluczowe pytanie: czy ta podwyżka była konieczna?
Nie ma jednoznacznych informacji, że wcześniejsze wynagrodzenie starosty było poniżej nowych minimalnych stawek wynikających z rozporządzenia. A to zasadnicza różnica. Bo nowe przepisy nie nakazują automatycznego podnoszenia wynagrodzeń – one jedynie dają taką możliwość. Formalnie wszystko jest w porządku. Nowe przepisy – nowe stawki – decyzja rady. Trudno tu mówić o naruszeniu prawa. Ale politycznie i społecznie obraz wygląda już zupełnie inaczej.
Powiat się kurczy, liczba mieszkańców spada, potrzeby inwestycyjne nie maleją, a mimo to jednym z pierwszych efektów zmiany przepisów jest wzrost wynagrodzenia najwyższego urzędnika. I to przy pełnej świadomości sytuacji demograficznej. Najbardziej zgrzyta jednak nie sama kwota, lecz kontekst. Jeszcze chwilę wcześniej mowa była o oszczędnościach i dostosowaniu się do realiów. Kilkadziesiąt minut później – decyzja idzie w przeciwnym kierunku.
Na tle tej zgodnej decyzji wyróżniły się pojedyncze głosy sprzeciwu. Radna Kinga Nowak zwracała uwagę, że środki te można byłoby przeznaczyć na inwestycje lub inne potrzeby mieszkańców. Jej stanowisko pozostało jednak w mniejszości.Tylko ona i radna Julia Maczek były przeciw.
Cała sytuacja pokazuje coś jeszcze. W teorii wysokość wynagrodzeń samorządowców powinna być powiązana z kondycją jednostki, którą zarządzają. W praktyce kluczowe okazują się odgórne regulacje. Gdy rosną widełki – rosną też pensje. Niezależnie od tego, czy powiat się rozwija, czy się kurczy.
I właśnie dlatego ta historia nie jest jedynie lokalną ciekawostką. To ilustracja mechanizmu, który działa w całym kraju. Mechanizmu, w którym polityczne spory potrafią zniknąć szybciej niż się pojawiły – zwłaszcza wtedy, gdy w grę wchodzą wynagrodzenia. Bo jak widać, w niektórych sprawach samorząd potrafi mówić jednym głosem. I to całkiem zgodnie.
Miało być mniej, jest więcej. Rada powiatu podniosła pensję nowemu staroście
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Pan Mirek ma jeszcze emeryture
I super, każdy ma prawo zarabiać więcej, nawet człowiek, który za nic nie odpowiada, poza tym powiat nasz jest bogaty, wszędzie stoją "szklane domy" mieszkańcy opływają w luksusach więc nas na to stać.
Dokładnie Stać nas Koszmar
P.S. sprawdźcie wykształcenie nowego starosty, żeby znów po czasie nie wyszło, że mamy starostę po podstawówce.
Wcześniejszy miał podstawówkę - proKURAtura tego jeszcze nie potwierdziła, bo się boją ludzi z takim wykształceniem. Górecki to ma OHP + radziecką szkołę życia CCCP. Do tego od czasu do czasu sprawdza jakie majtki założyła psychicznie chora Elżbieta Zakrzewska. Nie ma co się dziwić jak do władzy pchają się popromienne pachołki związku radzieckiego.
Tylko kasa i koryto się liczy nic więcej
Nie widzę nigdzie w przepisach 75% podstawy dla Przewodniczącego Rady Powiatu. Czy nie jest to ustawowo maksymalnie 70% ?.
Ooo a gdzie jest wielki Marcinek??? Obrońca Powiatu i pieniędzy podatników!!!????
Mirek nie bądź zachłanny, przystopuj.
Mirek uważaj na tego po swojej prawej wiesz czyj to człowiek.
Pan Mirek ma jeszcze emeryture
I super, każdy ma prawo zarabiać więcej, nawet człowiek, który za nic nie odpowiada, poza tym powiat nasz jest bogaty, wszędzie stoją "szklane domy" mieszkańcy opływają w luksusach więc nas na to stać.
Dokładnie Stać nas Koszmar