Kronika Sportowa Klubu Lechia Piechowice. Prezentujemy dziś kolejne strony ręcznie spisanego pamiętnika sportowego.
Kolejne strony kroniki to dalsze losy sekcji tenisa stołowego w Lechii Piechowice. Pingpongiści z Piechowic z powodzeniem radzili sobie w lidze okręgowej i sezon 1959/60 zakończyli na piątym miejscu. Jednak zarząd klubu uznał, że sekcja pochłania zbyt wiele środków finansowych. Przede wszystkim kłopotliwe i kosztowne były dalekie wyjazdy do Wrocławia, Wałbrzycha i Kłodzka. W tej sytuacji zdecydowano, że klub nie przystąpi do rozgrywek w lidze okręgowej a nowy sezon rozpocznie w A klasie.
Rozwiązanie okazało się jednak tymczasowym. Bowiem tenisiści stołowi z Piechowic na A klasę byli zdecydowanie za mocni i po jednym sezonie wywalczyli ponownie awans do okręgówki. I znów zaczęły się wyjazdy do Wrocławia, Wałbrzycha i Dzierżoniowa.
Tymczasem wobec rosnącej popularności piłki nożnej, klub zaczął tracić zainteresowanie sekcją tenisa stołowego, która w pewnym momencie stała się - wg autora kroniki - kulą u nogi. W końcu 1963 roku sekcję defintywnie rozwiązano.
To sprawiło, że na łamy kroniki powróciła piłka nożna. Przypomnijmy, że w sezonie 1949/50 Lechia wygrała C klasę i awansowała do klasy B. Tam piechowiccy piłkarze spędzili dwa kolejne sezony by znów zacząć grać w C klasie. Nie był to jednak skutek spadku z ligi a reorganizacji rozgrywek. Utworzono bowiem w 1952 roku, klasę D, więc wszystkie klasy rozgrywkowe otrzymały numerację szczebel niższą od dotychczasowej.




Kronika Sportowa - Lechia Piechowice cz.7
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Z prawdziwą przyjemnością czytam, czytam... Dobrze, że ta kronika zachowała się do dzisiejszych czasów.
Już nie ma dziś takich kibiców. Rysiu wielkie dzięki za te zeszyty przez które przebija się wielka miłość do sportu. Granie dla Lechi było zawsze wyróżnieniem dla chlopakow z Piechowic i okolic. Tyle człowieka co pamięci o nim. Ja pamietam.
Z prawdziwą przyjemnością czytam, czytam... Dobrze, że ta kronika zachowała się do dzisiejszych czasów.
Już nie ma dziś takich kibiców. Rysiu wielkie dzięki za te zeszyty przez które przebija się wielka miłość do sportu. Granie dla Lechi było zawsze wyróżnieniem dla chlopakow z Piechowic i okolic. Tyle człowieka co pamięci o nim. Ja pamietam.