Reklama

Koronawirus w przedszkolu. Testy w środku nocy.

18/09/2020 17:49

Pozytywny test na obecność koronawirusa w organizmie stwierdzono u jednej z pracownic Niepublicznego Przedszkola w Szklarskiej Porębie. Placówka jest zamknięta. Dzieci wraz z rodzicami przebywają na kwarantannie. Relacja jednej z matek z przebiegu badania wzbudza spore kontrowersje.

Pozytywny test na obecność koronawirusa wykonano jednej z przedszkolnych opiekunek pod koniec ubiegłego tygodnia. W momencie wykonywania testów, opiekunka nie miała już żadnych objawów. Sanepid wytypował ją do badania ponieważ jeden z członków rodziny miał mieć kontakt z osobą zarażoną. W związku z pozytywnym wynikiem testu została skierowana na kwarantannę.

Przedszkole jest obecnie zamknięte. Dzieci oraz rodzice zostali poddani  tygodniowej izolacji. Do tego momentu wszystko wydaje się przebiegać zgodnie z procedurami. Jedno z dzieci, które miały kontakt z opiekunką  zostało zakwalifikowane do przeprowadzenia testów na obecność koronawirusa przez sanepid w Lwówku Śląskim. Przebieg badania relacjonuje jedna z matek w przesłanym do redakcji liście:

Reklama

Chciałabym naświetlić sytuacje jaka miała miejsce dziś u nas o godzinie 00.30 w nocy. O tej właśnie porze zostały przeprowadzone wymazy na covid 19 od mojej 5.letniej córki.  Informację o planowanym badaniu otrzymałem telefonicznie około godziny 20.00.  Poinformowano mnie,  że "wymazobus"  będzie u nas do północy i pobrane zostaną na miejscu próbki do badań.  Punktualnie o północy dostałam kolejny telefon, że medycy  zaraz będą na miejscu, z pytaniem czy mają wejść czy ja wyjdę. Z uwagi na to, że mam 3 dzieci,  a pora była bardzo późna zdecydowałam się wyjść do na zewnątrz do "wymazobusa".

Naiwnie sądziłam,  że będzie to sterylna karetka w której zostanie pobrany wymaz. Ku mojemu zdziwieniu podjechał zwykły samochód osobowy, z którego wyszła para ludzi, w mojej ocenie kompletnie nie przystosowana do wykonania tego typu badań. Ludzie ci nie mieli odpowiednich strojów ani nawet masek czy rękawiczek. Pani dopiero krótko przed badaniem założyła maseczkę i pobrała wymaz mojej córce.  Na podwórku, w świetle księżyca trzymałam córkę na kolanie, na ziemi a pani pobrała wymazy. Po jednej nieudanej probie, stwierdziła że wynik będzie nieczytelny i pobierze wymaz z nosa, na co ja się nie zgodziłam. Pobrała więc powtórnie wymaz z gardła. Na patyczku włos, ściąga go placami. Wsadza do ampułki patyczek z próbką. Ponownie stwierdza, że wynik może być nieczytelny i wtedy nie wiadomo kiedy następny raz będą pobierać.  Po czym zapakowała i odjechali. Czy tak powinny wyglądać badania w czasie zagrożenia epidemicznego?  Czym są naprawdę te "wymazobusy" . Dobrze było by, gdyby ta sytuacja ujrzała światło dzienne, by przestrzec innych rodziców.

Reklama

- pisze wyraźnie rozgoryczona Pani Magda.

O komentarz w tej sprawie poprosimy Sanepid. Do sprawy wrócimy.

Koronawirus w przedszkolu. Testy w środku nocy.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    gość 2020-09-18 18:36:50

    Covid to wielkie kłamstwo !!!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2020-09-18 18:42:24

    Jedynym absurdem btej sytuacji jest robienie testu dziecku o północy

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • gość 2020-09-21 20:58:45

    Zrobić tej osobie jeszcze kilka testów i się okaże że wirusa nie ma.

    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo 24jgora.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości