Pozytywny test na obecność koronawirusa w organizmie stwierdzono u jednej z pracownic Niepublicznego Przedszkola w Szklarskiej Porębie. Placówka jest zamknięta. Dzieci wraz z rodzicami przebywają na kwarantannie. Relacja jednej z matek z przebiegu badania wzbudza spore kontrowersje.
Pozytywny test na obecność koronawirusa wykonano jednej z przedszkolnych opiekunek pod koniec ubiegłego tygodnia. W momencie wykonywania testów, opiekunka nie miała już żadnych objawów. Sanepid wytypował ją do badania ponieważ jeden z członków rodziny miał mieć kontakt z osobą zarażoną. W związku z pozytywnym wynikiem testu została skierowana na kwarantannę.
Przedszkole jest obecnie zamknięte. Dzieci oraz rodzice zostali poddani tygodniowej izolacji. Do tego momentu wszystko wydaje się przebiegać zgodnie z procedurami. Jedno z dzieci, które miały kontakt z opiekunką zostało zakwalifikowane do przeprowadzenia testów na obecność koronawirusa przez sanepid w Lwówku Śląskim. Przebieg badania relacjonuje jedna z matek w przesłanym do redakcji liście:
Chciałabym naświetlić sytuacje jaka miała miejsce dziś u nas o godzinie 00.30 w nocy. O tej właśnie porze zostały przeprowadzone wymazy na covid 19 od mojej 5.letniej córki. Informację o planowanym badaniu otrzymałem telefonicznie około godziny 20.00. Poinformowano mnie, że "wymazobus" będzie u nas do północy i pobrane zostaną na miejscu próbki do badań. Punktualnie o północy dostałam kolejny telefon, że medycy zaraz będą na miejscu, z pytaniem czy mają wejść czy ja wyjdę. Z uwagi na to, że mam 3 dzieci, a pora była bardzo późna zdecydowałam się wyjść do na zewnątrz do "wymazobusa".
Naiwnie sądziłam, że będzie to sterylna karetka w której zostanie pobrany wymaz. Ku mojemu zdziwieniu podjechał zwykły samochód osobowy, z którego wyszła para ludzi, w mojej ocenie kompletnie nie przystosowana do wykonania tego typu badań. Ludzie ci nie mieli odpowiednich strojów ani nawet masek czy rękawiczek. Pani dopiero krótko przed badaniem założyła maseczkę i pobrała wymaz mojej córce. Na podwórku, w świetle księżyca trzymałam córkę na kolanie, na ziemi a pani pobrała wymazy. Po jednej nieudanej probie, stwierdziła że wynik będzie nieczytelny i pobierze wymaz z nosa, na co ja się nie zgodziłam. Pobrała więc powtórnie wymaz z gardła. Na patyczku włos, ściąga go placami. Wsadza do ampułki patyczek z próbką. Ponownie stwierdza, że wynik może być nieczytelny i wtedy nie wiadomo kiedy następny raz będą pobierać. Po czym zapakowała i odjechali. Czy tak powinny wyglądać badania w czasie zagrożenia epidemicznego? Czym są naprawdę te "wymazobusy" . Dobrze było by, gdyby ta sytuacja ujrzała światło dzienne, by przestrzec innych rodziców.
Reklama
- pisze wyraźnie rozgoryczona Pani Magda.
O komentarz w tej sprawie poprosimy Sanepid. Do sprawy wrócimy.
Koronawirus w przedszkolu. Testy w środku nocy.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Covid to wielkie kłamstwo !!!
Jedynym absurdem btej sytuacji jest robienie testu dziecku o północy
Zrobić tej osobie jeszcze kilka testów i się okaże że wirusa nie ma.
ty co piszesz że Covid to kłamstwo:jesteś wirusologiem a może profesorem medycyny???To co tu robisz>?marnujesz talent i wykształcenie?Chyba że jesteś po elitarnej zawodóce-no to wszysko jasne...
A kto napisal ze covid nie istnieje? Przecież tu jest opisana tylko sytuacja w jaki sllsob zostal przeprowadzony test. W jak skandalicznych. Nigdzie nie jest opisane ze matka kpi z wirusa
Masz coś do zawodówki? Nie każdy lubi marnować czas na naukę i woli mieć fach w ręku żeby coś potrafić samemu zrobić i ma się lepiej niż nie jeden po "wyższej uczelni" ????
Wstanę w obronie tego człowieka i powiem krótko, Tobie człeku inteligencji brak jestem po studiach więc według Ciebie mam coś w głowie bo nie jestem po zawodówce bo o ile wiem Ty jesteś po podstawówce więc masz jeszcze mniej w głowie niż on, covid19 był pół roku temu i zachorowało na niego jedynie 200 osób reszta przypadków to kompletne kłamstwo, nie ma zednych ludzi bezobjawowych czy z chorobami współistniejącymi, testy które nam wykonują też są nic nie warte bo trefne, zrób dwa testy w ten sam dzień na dowód zobaczysz w jaki sposób powstaje covid19 w Polsce testy będą się różnić jeden będzie pozytywny drugi negatywny, dlatego te testy wykonywano o północy, i jeszcze nie wiadomo czy te testy przeprowadzli upoważnieni do tego ludzie bo coś tu mocno jest nie tak. I nie wkręcaj w ludzi szpil bo sam masz zamęt w głowie.
Szanuj gościu ludzi bo nie nieraz ten po zawodowce jest inteligentny bardziej niż ten co ma wyższe, papier to nie wszystko
Pobieranie wymazów od bezobjawowych dzieci to jakaś paranoja a jeszcze przez taką "ekipę fachowców" po nocy to zakrawa na kryminał. Zajrzyjcie ludzie do google są filmiki jak się pobiera wymaz u dzieci. Włos na głowie się jeży.
Ku...wa szkoda,że rowerem nie przyjechali. I to jeszcze o tej porze.
Niestety, ja też miałam jakiś czas temu, przed wyjazdem do sanatorium robiony obowiązkowy test w naszym szpitalu. Pani laborantka bez rękawiczek otwiera kopertę bezpieczną, kładzie probówkę z testem na tę kopertę, która przeszła wcześniej przez tysiące rąk A potem pobiera wymaz, również bez rękawiczek :-( Pominę fakt, że po tym wymazie przez kilka dni gardło miałam wręcz opuchnięte, tak mi je wyszorowała, ale moim zdaniem te testy NIE SĄ w najmniejszym stopniu wiarygodne I na miejscu osób, którym wyszły pozytywnie - A nie mają objawów - walczyła bym o to, żeby je powtórzyć. A tu - współczuję ogromnie. Trauma dla dziecka :-( Nasz Sanepid wszystko ma gdzieś. Wątpię by ruszyli tyłki. Jak znam życie, palcem nie kiwną
Jak zbliżą się do moich dzieci w celu pobrania czegokolwiek lub że szczepionką, to ręce poobcinam piłą spalinową!!! I to będzie ich koniec z tym kłamstwem.
Macie w psychiatryku internet normalnie? xD
Tą piłą to przejedź najpierw po swojej szyjce...
Szok!!! To chooree ????
Nie, nienormalnie, bo to psychiatryk.
Kovidterror activated
Jeśli prawdą jest opisana relacja to jako rodzic powinno się pozwać tych pajacow. Po drugie w nocy niech pobierają wymazy szczurom. Zażądałbym przyjazdu w dzień. Ludzie gdzie wy macie rozum. Skarga na tych pobieraczy powinna być bezwarunkowo złożona.
Wyłączył bym telefon i poszedł spać
Kiedy skończy się ten cyrko fake? Korona i korona a ch....jest. Kabaret robią i tyle.
Moi drodzy nie pomyśleliście, że jeśliby przyjechała karetka lub oznakowany samochód o „ normalnej” porze to zaraz sąsiedzi zainteresowali się co się dzieje i taka rodzinka w takiej Szklarskiej byłaby napiętnowana. Pobrano wymaz dyskretnie i ja w tym nie widzę problemu, tym bardziej że matka była w stałym kontakcie I wiedziała o której ktoś przyjedzie pobrać wynik
Ale przyjechał nie normalny samochód i nie normalni ludzie.
Litosci...sasiedzi i tak wiedzą dużo wcześniej ze jest kwarantanna. Tym bardziej ze wymaz mial miejsce w 5.dniu kwarantanny gdzie juz kilkakrotnie widziana była policja pod blokiem. Trzeba brać pod uwagę wszystko,co niektórzy ludzie boją się wirusa i chcieliby mieć pewność ze testy zostały przeprowadzone w odpowiednich warunkach a nie przez odegrany teatrzyk.
Wirusy były i będą. Niestety niektórzy z tego powodu tzw powariowali . W tej chwili nawet katar doprowadza ludzi do obłędu. Wystarczy włączyć myślenie i nie słuchać i brać wszystko na serio, co powiedzą w telewizji. Cała opisana sytuacja pokazuje jak jest naprawdę w tym temacie, a my mamy się bać i cicho siedzieć . Za jakiś czas wymyśla inna bajeczkę o coronowirusie zapomną i będą dalej ludzi straszyć.
Dzisiaj pojechałem z dziećmi na plac zabaw w Proszówce a tam zakaz wejścia bo korona. Czy to jest mądre?
Covid to wielkie kłamstwo !!!
Jedynym absurdem btej sytuacji jest robienie testu dziecku o północy
Zrobić tej osobie jeszcze kilka testów i się okaże że wirusa nie ma.