W sobotę, 19 października o godz. 14.00 na stadionie w Kowarach odbył się mecz o mistrzostwo IV ligi dolnośląskiej pomiędzy Olimpią Kowary a Orkanem Szczedrzykowice. Gospodarze zanotowali kolejny, siódmy już remis po bezbramkowym wyniku.
Olimpia Kowary 0 – 0 Orkan Szczedrzykowice
Składy
Olimpia Kowary : Gąsiorowski – Smoczyk,Kuźniewski, Kraiński, Nowiński, Milczarek, Szaraniec, Kędzierski, Udod, Szujewski, Krupa;
Ławka : Szeliga, Piskórz, Zieliński, Duński
Trener: Krzysztof Kapelan
Orkan: Sianis, Syska, Dudkiewicz, Kłak, Ogórek, Szczęśniak, Majka, Górski, Śliwiński, Burda, Piechuta;
Ławka : Wójcik, Zieliński, Wyrzga, Rosa, Pazio, Mierdana.
Trener: Eugeniusz Oleszkiewicz

Mecz od samego początku nie zachwycał, gra z obu stron była mało dokładna, szczególnie podania w środku pola, gdzie obie ekipy przechwytywały piłkę raz za razem. Pierwszą okazję stworzyła sobie Olimpia, Mateusz Kraiński spróbował strzału z daleka, jednak bez trudu poradził sobie bramkarz. Gospodarze mieli przewagę, więcej grali piłką i spędzali czas na połowie przeciwnika. Kolejny strzał z dystansu oddał w 15 minucie zawodnik Kowar – Maciej Udod, jedna jego uderzenie poszybowało nad bramką. Kolejne minuty to okres lepszej gry Orkana, a okazję w dalszym ciągu kreowała Olimpia.

W 26 minucie sprytnie rozegrany rzut wolny, zagranie do boku do Krupy, który dośrodkował wprost na głowę Adriana Nowińskiego, ten świetnie uderzył ale piłka odbiła się od słupka. Wielkie szczęście gości. Do końca pierwszej połowy nie działo się już nic wartego odnotowania i sędzia zakończył pierwszą część gry przy wyniku 0-0.

W drugiej części gry inicjatywę przejęli goście, którzy cały czas naciskali, mieli sporo rzutów rożnych i wolnych w okolicy pola karnego Olimpii. W 67 minucie kibice z Kowar wstrzymali oddech kiedy mocnym strzałem po ziemi popisał się piłkarz Orkana – Sebastian Burda. Piłka trafiła w słupek bramki Gąsiorowskiego. Dosłowni kilka chwil później bliźniacza sytuacja i po potężnym strzale z dystansu Kamila Szczęśniaka piłka ląduje na poprzeczce goalkeepera Olimpii. Mnóstwo szczęścia po stronie gospodarzy. Orkan miał wielką przewagę, jednak nie potrafił tego wykorzystać. Olimpia starała się kontrować. Po jednej z takich kontr w 82 minucie strzał z 20 metra oddał Marek Milczarek, jego uderzenie w długi róg bramki z trudem sparował bramkarz gości – Grzegorz Sinanis. Pod koniec doszło do kontrowersyjnej sytuacji w którzej kapitan kowar Szujewski i obrońca gości przepychali się. Obaj zawodnicy ujrzeli żółte kartki, a że była to druga żółta Szujewskiego musiał on opuścić boisko. Do końca meczu rezultat nie zmienił się i Olimpia zanotowała kolejny, 7 już remis w sezonie.

Wywiad z trenerem Krzysztofem Kapelanem
- Cóż mogę powiedzieć, cyfra 7 jest cyfrą szczęślią, my mamy 7 remis z rzędu mam nadzieję, że niedługo to przerwiemy. Dziś patrząc na to jak mieliśmy personalnie ławkę ustabilizowaną, ściągaliśmy w ostatniej chwili zawodnika z drugiej drużyny, który wszedł w drugiej połowie, w końcówce. Nie ma co ukrywać, mamy problemy kadrowe i musimy sobie jakoś z tym radzić. Pierwsza połowa w miarę wyrównana, mieliśmy sytuację po której trafiliśmy w słupek, a w drugiej połowie Orkan nas przycisnął, mieli bodajże uderzenia w słupek i poprzeczkę, zagrali lepszą połowę bez dwóch zdań.
- Powiem tak, jakbym miał gwarancję, żebym ten mecz przegrał a wygrał z Bogatynią to bym tak chciał. Bo te remisy nas już wszystkich dobijają i jest to dołujące. Kolejny punkt, obyśmy zaczęli punktować za trzy. W piłkarskim środowisku się utarło, że jesteśmy najbardziej bezkompromisową drużyną w lidze.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze