Reklama

Karkonosze - historia i legendy cz 8

30/10/2013 10:07

Duch Gór i uczniowie z Jeleniej Góry

   Było to w środku zimy, kiedy dwaj uczniowie z Jeleniej Góry wyruszyli do Pragi, aby tam zapisać się na uniwersytet. Troskliwi rodzice przestrzegali młodzieńców przed Duchem Gór, lecz oni jednak byli zdania, że Duch Gór prześladuje tylko tych, którzy wzywali go używając jego przezwiska.

   Wędrowali już jakieś dwie godziny przez las, kiedy przyłączył się do nich pewien wędrowiec uzbrojony w potężny kostur. „Dokąd to zmierzacie?” zaczął rozmowę wędrowiec. „Chcemy się dostać do Pragi, aby zdobywać wiedzę” odpowiedział Hilbert, starszy z uczniów. „ Ale też żeby zobaczyć inne miasta, ludzi i okolice” dodał Hubert, drugi z uczniów. „Zamiar dobry, ale jego wykonanie nie takie łatwe” wtrącił obcy. „Jesteśmy we włościach” tu umilkł na chwilę „…Liczyrzepy! Ten porywacz dziewcząt i oszukany kochanek gniewa się wprawdzie, kiedy go tak nazywać, ale chyba tego nie usłyszał”. Hilbert i Hubert opowiedzieli wędrowcowi, co ludzie opowiadają sobie o Duchu Gór w ich mieście i w ich szkole, i wyjaśnili mu przy tym, że głupotą jest wspominanie takich starych historii.

Reklama

   Obcy poprosił obu uczniów, aby wzięli jego plecak i kij wędrowny ze sobą do Hodkovic nad Mohelkou*, gdzie mieli się spotkać znowu w gospodzie „Pod Złotym Jeleniem”. Podczas, gdy obaj uczniowie maszerowali dalej, wędrowiec położył się na spoczynek i wydawało się, że twardo zasnął.

   Przybyli późno do Hodkovic, a bagaż wędrowca w miarę wędrówki wydawał się im coraz cięższy. Brama miejska była już zamknięta, a odźwierny kazał zamknąć ich w więzieniu, bo nie mogli się wylegitymować. Żaden z uczniów nie potrafił wytłumaczyć, gdzie podziały się jego papiery, po prostu zniknęły.

Reklama

   Przez dozorcę więziennego zostali zaprowadzeni „Pod Złotego Jelenia”, gdzie właśnie zatrzymał się sędzia. W gospodzie mimo późnej pory było jeszcze bardzo wesoło. Przybył pewien obcy, który znał tysiące dowcipów o Duchu Gór. Obaj uczniowie musieli jednak stanąć przed obliczem sędziego. Opowiedzieli mu jeszcze raz, że nie wiedzą, gdzie podziały się ich dokumenty. Naraz sam sędzia zauważył, że do plecaka, który niósł Hubert, przyklejone były jego dokumenty, a papiery Hilberta znajdowały się na kiju wędrownym. Teraz sędzia zażądał, aby otworzyli plecak. Ponieważ jednak Hubert nie chciał na to pozwolić, jako że nie był on jego własnością, sędzia sam otworzył plecak, aby się przekonać, czy nie ma w nim żadnych kradzionych rzeczy.

    Wszyscy spojrzeli na miejsce, gdzie siedział obcy, ale ten zniknął. W plecaku na wierzchu, sędzia znalazł kartkę, na której było napisane: „Ten tobołek z całą jego zawartością należy do mojego drogiego Huberta. Ponieważ zaś Hilbert niósł kij wędrowny, może, więc go złamać, jeśli uważa to za stosowne. Gdyby ktoś został zaślepiony przez złoto lub spróbował je kraść, ten narazi się na zemstę i ciężką karę z mojej strony!.

Reklama

   „Patrzcie, dobrzy przyjaciele, Duch Gór obdarował was hojnie” rzekł sędzia, ponieważ zarówno plecak jak i kij wypełnione były szczerym złotem. „Dzięki niemu możecie cieszyć się i długo żyć w pomyślności” powiedział sędzia i oddał uczniom przynależną im własność.

   Długo jeszcze zabawiło w gospodzie towarzystwo, które ucztowało na konto uczniów, a rankiem Hubert i Hilbert ruszyli dalej. Od tej pory mieszkańcy Hodkowic nie mówili więcej o Liczyrzepie, lecz o potężnym Władcy Gór.

 

 

  

wg. „Rubezachl ein altes neues Marchenbuch” in Bearbeitung von Gisela Pohl. Oberlausitzer Verlag 1991. Waltersdorf.  oprac. Andrzej Paczos. Skarbiec Ducha Gór 1/1998.

Reklama

 

*Hadkowice nad Mohelkou – miejscowość w Czechach na południe od Liberca.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo 24jgora.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości