Wszystko wskazuje na to, że słynna „Karelma” w Piechowicach weszła w ostatni etap swojej historii. Teren zakładu po raz kolejny zmienił właściciela. Katowicka spółka Energoinstal, która była właścicielem terenu od 2005 roku, znalazła nabywcę na nieruchomość na której funkcjonowały niegdyś Karkonoskie Zakłady Wytwórcze Maszyn Elektrycznych.
Obecnie na terenie zakładu trwają prace rozbiórkowe. Wyburzony został właśnie dawny biurowiec. Wcześniej rozebrano budynek dawnej kotłowni i położono komin. Wygląda więc na to, że pozostałości po zakładzie znikają bezpowrotnie. Tymczasem wciąż żywa jest pamięć o zakładzie w który dawał zatrudnienie niemal co drugiej rodzinie w Piechowicach (pracowało tam swego czasu nawet 1500 osób).
Na obszarze na którym stoi Karelma już w 1727 roku działał bielnik lnu należący do Gottloba Meiwalda, a od 1888 uruchomiono tutaj garbarnię. W 1875 roku kiedy właścicielem posiadłości został Louis Sturm budynek rozbudowano dodając m.innymi młyn do mielenia kory dębowej. Ostatnim prywatnym właścicielem tego liczącego ponad 14 ha obszaru był Herman Jaesch (w latach 1888-1909) W 1909 roku zbudowano tutaj fabryke tkanin z jedwabiu pod nazwą "Glanzfaden-AG".
Po 1933 roku zakład zostaje przejęty przez "Dynamit Nobel AG" jako Untersuchstation Werk Petersdorf. (Zakład Doświadczalny). W 1940 roku wojskowe władze niemieckie uruchomiły w zakładach produkcję dynamitu i bomb lotniczych. W kolejnych latach wojny przy zakładach funkcjonowały trzy obozy pracy: pierwszy w latach 1941/42, drugi dla jeńców włoskich w 1943 r. i trzeci kobiecy w latach 1944/45, gdzie między innymi więziono Polki po Powstaniu Warszawskim.
4 lipca 1945 roku przystąpiła do pracy grupa operacyjna z Jeleniej Góry, której zadaniem było przejęcie, zabezpieczenie i uruchomienie tutejszych zakładów przemysłowych. W listopadzie 1945 r. władze polskie przejęły niewielki zakład produkcji i remontów silników do napędu pomp głębinowych położony w Górzyńcu koło Piechowic. Do 1947 roku działalność fabryki oznaczonej symbolem M-6 ograniczała się jedynie do napraw silników i produkcji silników małej mocy. W 1947 roku została uruchomiona produkcja silników głębinowych i silników 3 fazowych zwartych małej mocy. W tym okresie zatrudnionych było 109 osób. W 1949 roku zakład został podporządkowany Fabryce Wielkich Maszyn Elektrycznych we Wrocławiu (późniejszy “Dolmel”). Utrata samodzielności zahamowała rozwój zakładu, tym bardziej, że profil produkcji odbiegał od ówczesnej produkcji Fabryki Wielkich Maszyn Elektrycznych we Wrocławiu.
Dopiero ingerencja władz politycznych i gospodarczych powiatu spowodowała ponowne usamodzielnienie zakładu - Zarządzeniem Ministra Przemysłu Maszynowego powstały z dniem 1 stycznia 1951r. Dolnośląskie Zakłady Wytwórcze Specjalnych Silników Elektrycznych M13 w Piechowicach. Od tego momentu datuje się dynamiczny rozwój zakładu, osiągający przy pełnym zagospodarowaniu przyjętych w 1945 roku obiektów przemysłowych w Górzyńcu swój punkt kulminacyjny. W międzyczasie wzrosło zapotrzebowanie na silniki głębinowe, których zakład był i jest nadal jedynym producentem w kraju.
Obiekt w Górzyńcu przestał być wystarczający, toteż fabryka M-13 zmieniła lokalizację i została przeniesiona na teren, który zajmuje do dnia dzisiejszego , przy ulicy Świerczewskiego 11 w Piechowicach Dolnych. Przejęte obiekty stanowiły do 1945 roku niemiecką fabrykę pod nazwą “Warsztaty Zbrojeniowe” (popularna “Dynamitka”). 17 września 1945 roku grupa operacyjna przejęła od saperów radzieckich fabrykę po rozminowaniu. W 1945 roku fabrykę przejęła administracja cywilna. Wiosną 1946 roku, po usunięciu największych zniszczeń wojennych, w bardzo trudnych warunkach uruchomiono produkcję części do maszyn do szycia. W następnych latach zajmowano się rozbrojeniem bomb lotniczych, torped morskich, pocisków artyleryjskich oraz robotami remontowymi i przewijaniem silników.
Stan załogi w okresie rozpoczęcia działalności wynosił 41 osób w tym 14 Polaków. W tym czasie pracowali także Niemcy, którzy w końcu 1946 roku zostali całkowicie z tych terenów wysiedleni. Właściwy rozwój i uprofilowanie zakładu położonego w tych obiektach datuje się od przeniesienia doń fabryki M-13. W czasie przenoszenia produkcji do Piechowic eksplodowały zaminowane bunkry. Były ofiary śmiertelne.
W latach 1955-56 produkowane jest kilkadziesiąt silników głębinowych rocznie oraz suwnice w oparciu o dokumentację radziecką w większości dla potrzeb Nowej Huty, drzwi paroszczelne, oraz zajmują się produkcją wyrobów drewnianych. W 1956 roku załoga liczyła 350 osób i produkuje pierwsze zgrzewarki doczołowe o mocach od 2 do 20 kVA, stopniowo też zwiększa produkcję silników głębinowych i wykonuje pierwsze zespoły spalinowo - elektryczne i przejmuje produkcję transformatorów olejowych o mocy 50 kVA z Miłkowa.
Po roku 1960 następuje dynamiczny wzrost produkcji silników głębinowych, zwiększa się udział typów urządzeń grzewczych i spawalniczych oraz zespołów prądotwórczych. W roku 1962 zakład przyjmuje nazwę “Karkonoskie Zakłady Maszyn Elektrycznych ”Karelma”, otwiera własną szkołę zawodową i technikum dla pracujących. Ponadto zwiększa produkcję silników głębinowych , zespołów prądotwórczych , przyjmując te dwie grupy wyrobów jako specjalizację zakładu.
Wzrasta zatrudnienie, zwiększa się produkcja dzięki podjęciu produkcji specjalnej stanowiącej wówczas 40% całości produkcji. Systematycznie modernizuje się bazę dobudowując hale produkcyjne.
W 1973 roku zakład nasz ponownie wszedł w skład Dolnośląskich Zakładów Wytwórczych Maszyn Elektrycznych we Wrocławiu- DOLMEL. Połączenie to stworzyło szansę wyrobu nowych asortymentów, w tym licencyjnej produkcji silników do pomp głębinowych .
Najbardziej tajemnicza była linia produkcyjna (TP 3), nazywana „Eską”. To dlatego, że nie wszyscy pracownicy mieli wstęp do tej części zakładu. Przed wejściem do hali, jeszcze w latach 60-tych, stał uzbrojony strażnik. Trzeba było mieć specjalna przepustkę 'S” żeby wejść do środka. Montowano tam agregaty pradotwórcze na potrzeby wojska oraz polowe stacje oświetlające.
W 1995 zakład został sprywatyzowany. Część akcji otrzymali pracownicy, a większość – fundusz inwestycyjny, zarządzany przez konsorcjum Fidea Menagement. W nim najwięcej do powiedzenia miał francuski bank „Arjil”.
Jeszcze wiosną 1996 roku uruchomiona została produkcja skuterów elektrycznych również dla osób niepełnosprawnych . Ale był to już łabędzi śpiew powoli upadającego zakładu. Błędne decyzje podejmowane przez fundusz, sprawiły, że zakład upadł na początku XXI wieku.
Wg. wykazu obiektów opuszczonych i niewłaściwie zagospodarowanych w 1953 r zakład obejmował 16 budynków , 8 schronów razem 24 669 m2 . Dziś po wyburzaniu kolejnych obiektów zmienia się w nieruchomość niezabudowaną.
zdjęcia archwiwalne : fotopolska.eu oraz dolnyslask.org
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
powstaje otwarta przestrzeń i wraz z ostatnimi pracownikami Karelma odejdzie w zapomnienie.
KARELMA - jedna , wielka , piękna Rodzina :) Pzdr nostalgicznie byłych pracowników i uczniów :)
Wiadomo co tu w przyszłości będzie?
Biedronka
JAK MOŻESZ JAREK TAK OLAĆ LUDZI???GDZIE OBIECANA LIGA TYPERA??? OBIECANE NAGRODY???
PO sprzedawała,PiS równa z ziemią.
W grobach przewracaja się ludzie patrząc z góry na to co zrobiono z dorobkiem ich pracy. Załoga opodatkowala się i wybudowała ośrodek wczasów pracowniczych w Miedzywodziu, kupiono licencje na silniki głębinowe, postawiono nowa hale, kotłownie, wyremontowano bocznice kolejowa, basen o wymiarach 120x80m pobudowano blokowisko przy ulicy Szkolnej, boisko z infrastruktura, wspaniały okres gry naszej ukochanej Lechi gdzie każdy chłopak grał w tym klubie to młodość nas- Piechowiczan Wyremontowano szkole i dobudowano sale gimnastyczna oraz boisko z kortem tenisowym. Krew mnie prawie zalała jak za nasze pieniądze wladzunia obchodziła bawiąc się, 25lecie przemian Solidarności. W 1989r.miasto dawało zatrudnienie ponad 5 tys.ludzi.Teraz jest miasteczkiem na wymarciu, żyjącym z emerytów. Znamy ludzi którzy doprowadzili do tego co się stało, ale czasu nie cofniemy. Piechowice bez MATKI KARELMY to jak Kraków bez Wawelu. Pozostały zdjęcia i wspomnienia.
W grobach przewracaja się ludzie patrząc z góry na to co zrobiono z dorobkiem ich pracy. Załoga opodatkowala się i wybudowała ośrodek wczasów pracowniczych w Miedzywodziu, kupiono licencje na silniki głębinowe, postawiono nowa hale, kotłownie, wyremontowano bocznice kolejowa, basen o wymiarach 120x80m pobudowano blokowisko przy ulicy Szkolnej, boisko z infrastruktura, wspaniały okres gry naszej ukochanej Lechi gdzie każdy chłopak grał w tym klubie to młodość nas- Piechowiczan Wyremontowano szkole i dobudowano sale gimnastyczna oraz boisko z kortem tenisowym. Krew mnie prawie zalała jak za nasze pieniądze wladzunia obchodziła bawiąc się, 25lecie przemian Solidarności. W 1989r.miasto dawało zatrudnienie ponad 5 tys.ludzi.Teraz jest miasteczkiem na wymarciu, żyjącym z emerytów. Znamy ludzi którzy doprowadzili do tego co się stało, ale czasu nie cofniemy. Piechowice bez MATKI KARELMY to jak Kraków bez Wawelu. Pozostały zdjęcia i wspomnienia.
Madre slowa
Płacząc za przeszłością, patrzmy co się robi na chwilę obecną.
Popieram , mądre słowa.
urodzilem sie w Piechowicach mieszkam tu do dzisiaj skonczylem szkole Karelmy pracowalem 16 lat w zakladzie i naprawde serce sie kraje jak widze co zostalo z zakladu gdzie przepracowalem tyle lat najlepszuch lat zycia.Pozdrawiam wszystkich pracownokow Karelmy choc wielu juz odeszlo.
A trzeba było Niemców wypędzać? Das ist Polnishe Wirtshaft.
Witam. Nie byłem nigdy w Piechowicach ale znam firmę o nazwie Karelma i produkty jakie wytwarzała czyli Silniki Głębinowe. Do tej pory nie mogę zrozumieć jak potentat i jedyny producent na kraj upada a na jego miejsce wchodzi kilkanaście innych marek zachodnich i dobrze prosperują. To samo będzie z Hydro-vacuum brak rozwoju, stare konstrukcję. Czołowe modele pomp nie zostały ulepszone od 30 lat! i już w zasadzie zapomina się o tej marce. Pamiętam moj ś.p. Tata przywoził Nysą silniki z Piechowic. Serce się kroi bo do teraz to miejsce mogło by tętnić życiem ale była zbyt silna i Narodowa by mogła istnieć. :(
Nie byłem nigdy w Piechowicach ale znam firmę o nazwie Karelma i produkty jakie wytwarzała czyli Silniki Głębinowe. Do tej pory nie mogę zrozumieć jak potentat i jedyny producent na kraj upada a na jego miejsce wchodzi kilkanaście innych marek zachodnich i dobrze prosperują. To samo będzie z Hydro-vacuum brak rozwoju, stare konstrukcję. Czołowe modele pomp nie zostały ulepszone od 30 lat! i już w zasadzie zapomina się o tej marce. Pamiętam jak moj ś.p. Tata przywoził Nysą silniki z Piechowic. Serce się kroi bo do teraz to miejsce mogło by tętnić życiem ale była zbyt silna i Narodowa by mogła istnieć. :(
Dziś rozbierałem pompę głębinową którą napędzał silnik wyprodukowany w tym zakładzie, a pompa wraz z silnikiem chodziła pod wodą ... 35 lat!
Chyba marny to kraj który wyzbywa się własnych zakładów oraz co najważniejsze własnej myśli inżynierskiej zaprzepaszczając dorobek i doświadczenie nabyte przez inżynierów.
PS Czesi jakoś potrafili utrzymać swoją Sigmę, a tu? Smutne.
Tak to smutne, że Karelma nie istnieje. Jako dziecko jeździłam z rodziną co roku na wczasy nad morze do zakładowego ośrodka wczasowego. Najpierw jeździliśmy do Dziwnowa, a potem do Międzywodzia. Ten ośrodek w Międzywodziu z tego co wiem pomagali budować pracownicy Karelmy. Wczasy tam zawsze były wspaniałe. Ośrodek w lesie sosnowym, tuż przy morzu. Była tam ogromna stołówka. Jedzenie wspaniałe i darmowe dokładki.Wszystko to zasługa nie tamtego systemu w którym ciężko było żyć, ale ludzi, którzy tam pracowali. Przy ośrodku było boisko i osobny budyneczek, który służył za wypożyczalnię sprzętu. Były wieczorki zapoznawcze dla dorosłych i różne i atrakcje dla dzueci i młodzieży. Do pobliskiego ośrodka chodziliśmy na dyskoteki. W Międzywodziu czasem jedliśmy rybkę i zawsze tam można było dostać klapki tzw. japonki, ale też motylki. W budynkach były sale telewizyjne i zawsze oglądaliśmy prognozę pogody, bo każdy chciał wrócić opalony. W pokojach były koce i parawany. Nad morze zawoził nas autobus - niebieski Jelcz. Kerował nim świetny kierowca z Karelmy. Podróż była męcząca, ale zawsze bezpieczna. Po dodze zatrzymywaliśmy się na mały posiłek w Zielonej Górze. Wyjeżdżaliśmy bardzo wcześnie rano. Zbiórka była pod Karelmą. W tej szarej komunistycznej rzeczywistości - te wczasy to jakby inny świat.
Karelma miała świetny ośrodek wczasowy w Międzywodziu. Co roku jeździliśmy tam na wczasy. Było wspaniale! Trzy kroki do morza. Pyszne jedzenie na stołówce, zawsze z możliwością dokładki. Ośrodek sprzedano
Trzeba odbudować Karelmę!
powstaje otwarta przestrzeń i wraz z ostatnimi pracownikami Karelma odejdzie w zapomnienie.
KARELMA - jedna , wielka , piękna Rodzina :) Pzdr nostalgicznie byłych pracowników i uczniów :)
Wiadomo co tu w przyszłości będzie?