Juventur - dawny ośrodek wypoczynkowy, dzisiaj pogorzelisko i śmietnik.
W latach 80-tych ubiegłego wieku ośrodek Juventur, znajdujący się przed Dziwiszowem, był jednym z najczęściej odwiedzanych miejsc przez młodzież zamieszkującą osiedle, Zabobrze. Zapewniając rozrywkę w dawnym ustroju, wbrew temu, co można powiedzieć o dawnych (niedawnych) czasach. Wtedy bawiono się całą gębą. Restauracja „Paradise” otworzona na początku lat 90-tych, co weekend ściągała pod swój dach młodzież żądną rozrywki.
Domki letniskowe z kilkoma pokojami, wynajmowano zorganizowanym grupom na różnego rodzaju przyjęcia i zabawy. To tu „Juventur” jeszcze, jako firma turystyczna zapewniała noclegi turystom przyjeżdżającym w nasze strony. Lecz wszystko kiedyś się kończy i taki właśnie koniec spotkał ten niegdyś kwitnący życiem ośrodek. Odwiedziłem to miejsce w zeszłym roku, nie ukrywam, że z odrobiną melancholii. Odnalazłem kilka dokumentów (projektów) ośrodka walających się po ruinie. Przez kilka lat opuszczone i niedopilnowane domki letniskowe były miejscem schadzek menelstwa i ich noclegownią. Skutkiem tego dochodziło tu do częstych pożarów. Postanowiłem uwiecznić to, co jeszcze pozostało. Dzisiaj pisząc ten artykuł większość z zabudowań już nie istnieje.
Szukałem materiałów odnośnie historii ośrodka. Pomógł mi w tym pan Cezary Wiklik:
„Firma "Juventur" zakupiła od Miasta tę działkę (bodaj na przełomie lat 70/80, ale nie zdołałem stwierdzić, kiedy dokładnie) i stała się właścicielem terenu (gruntu) oraz całej, powstałej już po zakupie, zabudowy. Powstała tam w jednym z budynków sala dyskotekowa w przyziemiu, duża restauracja, a także domki do wynajmowania z możliwością noclegu.
Nie chcę domniemywać powodów, ale z mojej pamięci wynika, że kiedy w latach 90-tych nastąpiło "tąpnięcie" w turystyce krajowej, a kryzys gospodarczy, reforma Balcerowicza i podobne problemy sprawiły, że zarówno wytwórczość, jak i tzw. nadbudowa w rozumieniu usługi, rozrywka, itp. przestały być sprawą nie tylko pierwszej, ale i drugiej, czy trzeciej potrzeby. Wtedy - przejściowo - teren i budynki wynajmowane były przez różne firmy. Przez kilka miesięcy stały tam nawet NRD-owskie trabanty. Zgromadził je polski (jeleniogórski) przedsiębiorca, bo miały silniki dwusuwowe, a w tym czasie wszedł zakaz używania takich silników.
Marek S. zakupił te samochody w liczbie około tysiąca, forsując koncepcję, iż zakaz eksploatacji dwusuwów winien być uchylony w relacji do osób niepełnosprawnych, dla których brakowało wówczas relatywnie niedrogich aut z silnikiem 4-suwowym. Nie umiem powiedzieć, czy osiągnął sukces w negocjacjach przy współudziale PFRON, bo sprawa trwała, co najmniej kilka miesięcy.
Później Juventur sprzedał zabudowania i działkę spółce osób cywilnych (Jeleniogórzanin + Krakowianin), oni niekoniecznie udanie poprowadzili próbę odnowy i uruchomienia ośrodka.
O ile wiem, (bo ta sprawa już dawno przestała istnieć w zakresie kompetencji komunalnych), większość udziałów, o ile nie wszystkie przejął Krakowianin, który teraz poprzez jeleniogórskie (prywatne) biuro obrotu nieruchomościami usiłuje zbyć ten majątek.
Tak czy inaczej - już od kilku dziesiątków lat Miasto nie ma bezpośredniego wpływu na prywatną własność znajdującą się na wtórnym rynku obrotu nieruchomościami”.
Jeśli ktoś posiada materiały zdjęciowe dawnego ośrodka, proszę o kontakt.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze