Lawenda kojarzy nam się albo z rozległymi polami we francuskiej Prowansji, albo ? ewentualnie ? z woreczkami na mole. Rzadziej z kosmetycznymi olejkami i kosmetyką w ogóle, a jeszcze niedawno trudno ją było sobie wyobrazić jako ?zieleń przyuliczną?.
A jest to znakomity sposób na ozdobienie klombów w centrum miasta – wyjaśnia Jerzy Łużniak, zastępca prezydenta Jeleniej Góry – bo jest relatywnie niewymagająca i niezwykle odporna na spaliny. Sadzimy ją w Jeleniej Górze od niedawna. W ub. roku trudno zniosła pierwszy sezon wegetacji, jednak w tym odżyła już i rozkrzewia się znakomicie, co widać m.in. przy ul. Bankowej, czy u zbiegu ulicy Korczaka i placu ks. kard. St. Wyszyńskiego.
Turyści odwiedzający Jelenią Górę nie ukrywają podziwu dla stanu zieleni w mieście. Szczególnie w centrum jest ona wyjątkowo urozmaicona, zarówno w formie, jak i wielości gatunków. Przyjezdnych, fotografujących się na tle jeleniogórskich kwiatów można spotkać łatwo nie tylko w Rynku, ale też w wielu miejscach, niekoniecznie w parkach, choć okazałe klomby w Parku Zdrojowym, czy Norweskim przyciągają uwagę.
- Corocznie wysadzamy grubo ponad sto tysięcy kwiatów – informuje Witold Kalinowski, który w Wydziale Gospodarki Komunalnej odpowiada m.in. za planowanie nasadzeń. – Od wczesnowiosennych bratków, czy krokusów, przez tulipany do odmian letnich i jesiennych. To generuje spore koszty, wynikające nie tylko z nasadzeń, ale też z konieczności utrzymania zieleni we właściwej kondycji, bo w upalnych okresach każdej doby potrzeba kilku tysięcy litrów wody, by wcześnie rano podlać klomby. Ale dzięki temu zyskujemy naprawdę wyrazisty wizerunek Jeleniej Góry.
Na zdjęciach: kwiaty na klombach i rabatach ulicy Bankowej, Placu ks. kard. St. Wyszyńskiego i kamienicach w Rynku
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze