Zjawisko pozostawiania nowonarodzonych dzieci w szpitalu przez młode matki zaczyna nabierać niepokojącego charakteru rosnącego trendu. Tylko w okresie od stycznia br. odnotowano w jeleniogórskim szpitalu aż 12 takich przypadków, zapowiadane są kolejne dwa. Wprawdzie pozostawienie noworodków w szpitalu z oświadczeniem o zrzeczeniu się praw do dziecka przez matkę przyspiesza proces ewentualnej adopcji, ale i tak trwa on co najmniej sześć tygodni. W tym czasie dziecko nie może już przebywać w szpitalu, tylko w placówce opiekuńczej mającej uprawienia do opieki nad tak małymi dziećmi.
W Jeleniej Górze działają wprawdzie takie dwie placówki, ale – zgodnie z prawem – każda z nich może pełnić tzw. pieczę zastępczą nad maksymalnie trójką dzieci w wieku do 3 lat. Zdarzają się więc okresy trudne dla koordynacji opieki i adopcji.
Zmiany w przepisach prawa spowodowały też że „domy dziecka” dla starszych dzieci i młodzieży mogą służyć tylko kilkanaściorgu dzieciom, a potrzeby w tym zakresie sukcesywnie rosną. Osiem takich instytucji, istniejących dziś w Jeleniej Górze ledwo co zaspokaja potrzeby w tym zakresie. Inną formą opieki jest tzw. piecza zastępcza, czyli zawodowe i niezawodowe rodziny zastępcze (odpowiednio jest ich w mieście 3 oraz 25), a także 72 rodziny zastępcze mające status rodzin spokrewnionych. W tym ostatnim przypadku funkcje rodziców zastępczych pełnią najczęściej dziadkowie, czy ciotki i wujkowie dzieci, którym sądownie przyznano te uprawnienia. W każdym z tych ok. 120 przypadków opiekunowie otrzymują pieniądze na pokrycie wydatków związanych z utrzymaniem i edukacją podopiecznych, co oznacza wydatkowanie relatywnie bardzo dużych kwot na utrzymanie dzieci, których rodzice nie wypełniają swoich obowiązków. Na palcach jednej ręki można policzyć te dzieci, które utraciły rodziców na skutek dramatycznych okoliczności w rodzaju wypadków. Niemal wszystkie inne to efekt niedojrzałości ludzi będących rodzicami, patologicznych zachowań, lub co najmniej nieporadności życiowej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Lepiej ze zostawiła w szpitalu i zrzekla się praw niż miałaby głosować lub znęcac się nad dzieckiem lub doprowadzić do śmierci... Szkoda tylko że taka matka w chwili podjęcia decyzji nie jest objęta od razu opieka psychologiczną. Ktoś powinien z nią porozmawiać o tym, może to wcale nie patologia czy bieda zmusza ja do takiej decyzji lecz lęk, bezradność lub samotność -A NIE BRAK MIŁOŚCI DO TEGO DZIECKA!!!! Państwo powinno pomagać takim osobom!!!! Osobiście znam dziewczynę i byłyśmy razem w szpitalu gdy podjęła taką decyzję bo... Po prostu nie miała czuwać mieszkać! PCPR zakończył swoją misję pomocy jej i została niestety bezdomne :-(
Jakby pomysłodawcy pewnej ustawy dopną kiedyś swego (a pewnie tak będzie) to będzie dużo gorzej.
ale adopcja jest tylko dla dobrze sytuowanych rodzin a nie dla tych z najniższa
Tylko dla czego ten proces adopcyjny musi trwać tak długo ? jeżeli byli by chętni rodzice na tak małe dzieci to uważam że powinny być one przekazywane prosto ze szpitala
lepiej zostawic w szpitalu niz wyzucic do smietnika
Lepiej ze zostawiła w szpitalu i zrzekla się praw niż miałaby głosować lub znęcac się nad dzieckiem lub doprowadzić do śmierci... Szkoda tylko że taka matka w chwili podjęcia decyzji nie jest objęta od razu opieka psychologiczną. Ktoś powinien z nią porozmawiać o tym, może to wcale nie patologia czy bieda zmusza ja do takiej decyzji lecz lęk, bezradność lub samotność -A NIE BRAK MIŁOŚCI DO TEGO DZIECKA!!!! Państwo powinno pomagać takim osobom!!!! Osobiście znam dziewczynę i byłyśmy razem w szpitalu gdy podjęła taką decyzję bo... Po prostu nie miała czuwać mieszkać! PCPR zakończył swoją misję pomocy jej i została niestety bezdomne :-(
Jakby pomysłodawcy pewnej ustawy dopną kiedyś swego (a pewnie tak będzie) to będzie dużo gorzej.
ale adopcja jest tylko dla dobrze sytuowanych rodzin a nie dla tych z najniższa