Po prawie dziesięciu latach wreszcie pokonaliśmy Olimpię Kamienną Górę. Gryf nie przestraszył się wicelidera i konsekwentnie punktował gości - mecz zakończył się wynikiem 5:1 dla GKS-u...
Nie licząc meczu z Lubaniem (traktowany jako mecz wyjazdowy), wreszcie wygraliśmy na swoim boisku - trzeba było czekać aż do meczu z wiceliderem tabeli - Kamienną Górą.
Król - Traube, Cabała, M.Wójcikowski, Marzec - Chlabicz, Rodziewicz, Koman, Herman, Baszak - Skwara.
Gryf od pierwszej minuty rzucił się na gości, którzy nieco oszołomieni wpakowali już w drugiej minucie piłkę do własnej bramki. Nasi piłkarze zobaczyli, że wicelider, nie jest taki mocny, jak wskazuje jego pozycja w okręgówce. Nieustannie napieraliśmy na przeciwnika, jednak w 16.minucie po zamieszaniu pod bramką Króla , jeden z piłkarzy gości wpakował piłkę do siatki Gryfa.
22.minuta była kluczowa dla losów spotkania - po brutalnym faulu na Tomaszu Cabale zawodnik Olimpii został ukarany czerwoną kartką . W wyniku dyskusji między zawodnikami i pretensji do sędziego, arbiter główny uspokoił zapędy gości żółtymi kartkami i upomnieniami - Olimpia zaczęła twardo grać i sędzia pokazał do końca meczu kilka żółtych kartoników. Po jednej z takich ostrych interwencji gości Mateusz Baszak musiał opuścić plac gry, a w jego miejsce wszedł Wojciech Deliman.
W 40.minucie Grzegorz Skwara zmarnował znakomitą sytuację tuż przed bramką rywala. Po zmianie stron w 53.minucie Bartosz Herman po zamieszaniu pod bramką Olimpii umieścił piłkę w siatce - od tej pory strzelał już tylko Gryf, a właściwie jeden człowiek, ale o tym za chwilę...Bartek próbował jeszcze dwa razy wpisać się na listę strzelców, jednak zabrakło odrobiny szczęścia.
W 72.minucie kolejną "setkę" zmarnował popularny Kaczor , po czym został zmieniony przez Pawła Ślusarczyka - ta zmiana okazała się strzałem w dziesiątkę. Dziki w ciągu kilkunastu minut zaliczył wejście smoka - hattrickiem zakończył mecz, ustalając wynik spotkania na 5:1 dla Gryfa.
Graliśmy w przewadze tylko do 80.minuty, bowiem Wojciech Deliman również musiał zejść z boiska w wyniku kontuzji. Warto wspomnieć o jak zwykle skromnym, ale żywym dopingu , który pomógł żółto-niebieskim wygrać aż pięcioma golami - po meczu piłkarze podziękowali kibicom, a ci odwzajemnili się zawodnikom.
Za tydzień czas na wyjazd do lidera z Wykrot.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze