Do zadymionego mieszkania przy ulicy Staromiejskiej w Cieplicach wezwano straż pożarną. Okazało się, że palił się garnek z potrawą pozostawiony na kuchence gazowej.
Na miejsce zadysponowano dwa zastępy straży pożarnej. Dopiero na miejscu okazało się, że przyczyną alarmu jest stojący na kuchence gazowej garnek. Lokator mieszkania w tym czasie uciął sobie drzemkę. Na miejscu była też policja i karetka pogotowia.
Trzeba pamiętać, że strażacy każde zdarzenie muszą traktować poważnie. Trudno też na podstawie telefonicznego zgłoszenia, ocenić zaocznie jakich faktycznie rozmiarów jest pożar. Okazuje się, że strażacy statystycznie dość często jeżdżą do pożarów kuchennych. A przypalone obiady i kolacje to domena roztargnionych mieszkańców chyba w każdej miejscowości.
Tymczasem w tle takich akcji są oczywiście pieniądze. Akcja angażuje często kilkudziesięciu strażaków. Do takiego pożaru jadą dwa (to minimum przy podejrzeniu ognia w mieszkaniu), trzy wozy, a czasem nawet pięć zastępów. Koszt takiego wyjazdu to średnio 1-2 tys. zł.
Pamiętajmy też, jak cenny jest czas strażaków. Często jadą do mieszkania tylko po to, by w efekcie kogoś pouczyć, przypomnieć o przestrzeganiu podstawowych zasad bezpieczeństwa. A przecież w tym samym czasie może dojść do poważnego zdarzenia i wtedy już każda sekunda się liczy.
Garnek pozostawiony na gazie. Interweniowała straż pożarna
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
no to właściciela mieszkania obciążyć kosztami !!! i za każdym razem egzekwować taką procedurę - szybko się nauczą "roztargnieni" :-(((
Jakie dwa zastępy straży pożarnej? Na zdjęciach widać cztery zastępy straży pożarnej.
no to właściciela mieszkania obciążyć kosztami !!! i za każdym razem egzekwować taką procedurę - szybko się nauczą "roztargnieni" :-(((
Jakie dwa zastępy straży pożarnej? Na zdjęciach widać cztery zastępy straży pożarnej.