Eksmisja z mieszkania to jedna ze skrajnych oraz bez wątpienia najbardziej uciążliwych konsekwencji niespłaconego zadłużenia. Wśród konsumentów panuje przekonanie, że sama możliwość wystąpienia tego rodzaju konsekwencji niespłaconych długów jest mało prawdopodobna. Niestety, w rzeczywistości takie przypadki się zdarzają i wcale nie należą one do rzadkości.
Należy przy tym mieć świadomość, że na mocy przepisów polskiego ustawodawstwa dłużnikowi w każdej sytuacji przysługują określone prawa. Dotyczy to rzecz jasna również wypadków, gdy z powodu długów grozi nam eksmisja z mieszkania własnościowego.
Kolejne z mylnych przeświadczeń związanych z tą tematyką to przekonanie, że polskie prawo uniemożliwia "eksmisję na bruk". W rzeczywistości jednak kwestia jest nieco bardziej skomplikowana: to prawda, że dłużnik nie może zostać eksmitowany przez komornika "na ulicę". Jednocześnie jednak w określonych sytuacjach polskie prawo przewiduje na przykład możliwość eksmisji dłużnika z mieszkania ze wskazaniem mu jedynie "miejsca pobytu tymczasowego", a więc w praktyce np. noclegowni dla bezdomnych.
Jak więc widać, "termin eksmisja na bruk" powinien być traktowany ze sporym dystansem: w praktyce przecież znalezienie się na owym "bruku" niewiele różni się od konieczności zamieszkania w schronisku dla bezdomnych lub innego przybytku tej klasy. Jednocześnie warto zdawać sobie sprawę z faktu, że również w takiej sytuacji polskie prawo zapewnia dłużnikowi pewną ochronę, która ogranicza swobodę działań komornika sądowego.
Należy pamiętać, że zawsze mamy możliwość podjęcia negocjacji z wierzycielem. Im wcześniej takie negocjacje zostaną przez nas podjęte oraz im bardziej rzetelna będzie postawa, jaką wykażemy się w ich trakcie, tym większe będą szanse na wypracowanie kompromisu oraz, w ostatecznej konsekwencji, na uniknięcie eksmisji z mieszkania.
"Przede wszystkim należy zdawać sobie sprawę, że za każde posiadane przez nas długi odpowiadamy naszym majątkiem" - przestrzega Piotr Szula, ekspert portalu https://zgasryzyko.pl. Oznacza to, że w trakcie procesu windykacji należności komornik może zająć nie tylko konto bankowe, oszczędności czy samochód, ale również mieszkanie i to również wtedy, gdy ów lokal jest naszym jedynym miejscem zamieszkania. Warto jednocześnie zaznaczyć, że chociaż eksmisja z mieszkania własnościowego z perspektywy prawnej jest jak najbardziej możliwa, to jednak najczęściej jest to proces długotrwały, nierzadko ciągnący się latami.
Co ten fakt oznacza dla dłużnika? W przypadku egzekucji np. z konta bankowego lub też posiadanych przez nas oszczędności możliwości negocjowania z komornikiem są siłą rzeczy ograniczone. W odniesieniu jednak do ewentualnej eksmisji z mieszkania sprawa przedstawia się już jednak inaczej. Komornicy doskonale bowiem zdają sobie sprawę z faktu, jak skomplikowany oraz potencjalnie długotrwały jest to proces. Stąd też, w przypadku zagrożenia egzekucji z zamieszkiwanej przez nas nieruchomości nasze szanse na dogadanie się z komornikiem są znacznie większe.
Warto jednak pamiętać, że komornik musi dostrzec naszą dobrą wolę oraz chęć uregulowania długów. W przeciwnym wypadku, po prostu nie pozostawimy mu innej możliwości, niż wszczęcie procedury eksmisji z mieszkania, jakkolwiek ta procedura miałaby być trudna oraz długotrwała.
Nieco inaczej przedstawia się sytuacja wówczas, gdy przyczyną eksmisji nie są długi np. w banku lub firmie pożyczkowej, lecz zaległości w czynszu. Tutaj polskie prawo precyzuje, że procedura eksmisji może zostać wszczęta jeżeli zaległości za czynsz wynoszą co najmniej dwa miesiące oraz po upłynięciu miesięcznego okresu na spłatę zaległych zobowiązań. Kwestie te są regulowane przez artykuł 687 kodeksu cywilnego.
Co bardzo ważne, eksmisja z powodu zaległości w opłatach za czynsz jest możliwością odnoszącą się również do mieszkań własnościowych. Osoby dysponujące mieszkaniem własnościowym nie powinny więc wychodzić z założenia, że długotrwały brak regulowania opłat za czynsz może przynieść co najwyżej konsekwencje w postaci kolejnych wezwań do zapłaty.
Nieco inaczej przedstawia się sprawa w przypadku osób dysponujących spółdzielczym lokatorskim prawem do lokalu. W tym wypakdu, spółdzielcze prawo do lokalu wygasa automatycznie po powstawaniu 6 miesięcznej zaległości w opłatach czynszowych. Wygaśnięcie prawa do lokalu stanowi jednocześnie przesłankę prawną do wszczęcia procedur, których końcowym rezultatem jest eksmisja lokatora.
Procedura samej eksmisji z mieszkania oraz ewentualne procedury ją poprzedzające będą zależeć od tego, czy powodem eksmisji są zaległości czynszowe, czy też innego rodzaju zadłużenie.
W pierwszym przypadku, właściciel lub administrator musi najpierw dostarczyć dłużnikowi wezwanie do zapłaty w formie pisemnej. Wezwanie to musi zawierać:
W przypadku eksmisji za mieszkania za inne długi, niż zaległości czynszowe, sprawa jest od razu prowadzona bezpośrednio przez komornika.
Aby jednak móc rozpocząć czynności, komornik musi dysponować tytułem wykonawczym. W przypadku, gdy z tytułu wykonawczego nie wynika prawo dłużnika do uzyskania lokalu socjalnego lub lokalu zamiennego, komornik ma prawny obowiązek wstrzymać egzekucję aż do momentu, gdy dłużnik otrzyma prawo bądź to do lokalu socjalnego/zamiennego bądź też do tymczasowego miejsca do zamieszkania.
Oznacza to, że w przypadku, gdy dłużnik nie posiada możliwości ani otrzymania lokalu socjalnego ani nie zostanie skierowany przez odpowiednią jednostkę do lokalu zamiennego, komornik nie może kontynuować eksmisji.
To jednak jeszcze nie wszystko. W przypadku, gdy na wniosek komornika gmina wskaże dłużnikowi pomieszczenie tymczasowe, komornik może kontynuować czynności.
Na wskazanie pomieszczenia tymczasowego gmina ma 6 miesięcy. Jeżeli takie wskazanie nie nastąpi, komornik może eksmitować dłużnika do schroniska, noclegowni dla bezdomnych lub innej tego rodzaju placówki, przy czym wskazanie konkretnej placówki jest obowiązkiem oraz decyzją gminy, a nie komornika.
Jednocześnie jednak w takiej sytuacji dłużnikowi przysługuje tzw. okres ochronny. Zgodnie z polskim prawem, komornik nie może usunąć dłużnika do np. noclegowni lub schroniska w okresie od 1 listopada do 31 marca.
Jak już wspominano, procedura eksmisji z mieszkania cechuje się skomplikowanym charakterem oraz może trwać naprawdę długo. Jak zaś doskonale wiadomo, komornicy zazwyczaj nie lubią "utrudniać sobie życia". W przypadku groźby eksmisji naprawdę warto więc podjąć negocjacje z komornikiem, ponieważ szanse na wypracowanie kompromisu zazwyczaj są w takich wypadkach relatywnie duże.
Podobnie przedstawia się sytuacja w przypadku eksmisji na wniosek np. spółdzielni mieszkaniowej lub administratora budynku. Również te podmioty w praktyce decydują się na wszczęcie procedury eksmisji niechętnie. Oznacza to, że dłużnik w takiej sytuacji zawsze powinien podjąć rozmowy z spółdzielnią lub administratorem, proponując na przykład rozłożenie zaległości na raty lub zmianę warunków spłaty.
Z powyższych informacji nie należy jednak wyprowadzać wniosku, że komornik lub spółdzielnia mieszkaniowa i tak nie zdecydują się na wszczęcie eksmisji. Pamiętajmy, że wierzycielowi zawsze zależy na odzyskaniu wierzytelności. Oznacza to, że ewentualne negocjacje oraz wypracowanie kompromisu będą możliwe tylko wówczas, jeżeli dłużnik wykaże odpowiednią postawę, co zapewni wierzyciela o gotowości dłużnika do spłaty zobowiązania.