Mieszkający na co dzień w Jeleniej Górze Rafał Jaracz zmagał się z chorobą i dwa lata czekał na nowe serce. Nie doczekał się nowego serca, ale przez ten czas wyzdrowiało jego własne. Jest to przykład tego, że trzeba walczyć do końca i nigdy nie tracić nadziei.
35- letni inżynier z Jeleniej Góry pracował jako specjalista do spraw innowacji w fabryce papieru w Piechowicach. Po pracy oddawał się swoim pasjom – grze w piłkę nożną oraz jeździe na rowerze górskim. Pewnego dnia realizując swoje pasje zauważył, że ma coraz mniej sił, trudność sprawiało mu podjechanie pod górkę, czy wytrzymanie pod względem kondycyjnym spotkania piłkarskiego. W końcu choroba dała o sobie znać nieco mocniej, gdy na amatorskim turnieju zasłabł, spuchły mu nogi i poczuł ból w klatce piersiowej. Po wizycie u lekarza okazało się, że jego serce jest powiększone, i w połowie mniej wydajne od zdrowego ludzkiego serca. Pan Rafał wrócił do pracy, lecz często miewał gorsze dni i wkrótce wylądował w szpitalu. Potrzebny był przeszczep.
Po miesiącach starań miał przejść badania kwalifikacyjne, lecz podczas oczekiwania znowu poczuł się bardzo źle, a gdy poszedł do lekarza natychmiast wezwano karetkę. Po miesiącu trafił do szpitala w Zabrzu, gdzie lekarze powiedzieli mu, że konieczne jest wszczepienie pompy wspomagającej krążenie. Pacjent początkowo nie chciał się zgodzić lecz ryzyko śmierci było zbyt duże.
Po operacji Pan Rafał przytył do 100 kg. Ciężko było znaleźć dawcę powyżej 90 kg, więc jeleniogórzanin musiał schudnąć. Codziennie ćwiczył i stosował dietę, chodził na spacery. Podczas wykonywania ćwiczeń zaczął zaważać poprawę, miał więcej siły. Jego serce wróciło do poprzednich rozmiarów ale jego rytm był nadal zaburzony. Wreszcie 16 lipca lekarze odłączyli pompę, z którą Pan Rafał funkcjonował 520 dni – jest to rekord w Polsce.
Rafał Jaracz wyzdrowiał, został skreślony z listy oczekujących, w najbliższym czasie wróci do pracy oraz żony i syna. Jak sam mówi, trzeba swoje odchorować i brać przypisane leki do ostatniej tabletki, oraz nigdy pod żadnym pozorem się nie poddawać.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze