Na naszym Facebooku 24jgora, największym w regionie z prawie 60 tysiącami obserwujących, każda dyskusja o Karkonoszach to prawdziwy ring. Komentujący często nie mają litości – ani dla turystów, ani dla mieszkańców. Padają mocne słowa, emocje sięgają zenitu, a pod każdym postem widać, jak bardzo podzielone są opinie. Właśnie dlatego powstała seria „Bez Litości” – żeby pokazać, co naprawdę myślą ludzie. Bez cenzury i bez wygładzania.
Tłumy w górach – rozwój czy udręka?
Karkonosze od lat przyciągają rzesze turystów. Szlaki prowadzące na Śnieżkę, do Samotni czy w okolice Wodospadu Kamieńczyka każdego sezonu przypominają zatłoczone deptaki. W długie weekendy i wakacje w Szklarskiej Porębie czy Karpaczu trudno znaleźć wolne miejsce parkingowe, a korki na drogach ciągną się kilometrami.
Dla jednych to znak rozwoju – pensjonaty pełne gości, restauracje i bary przeżywają oblężenie, a lokalni sprzedawcy zarabiają. Ale dla wielu mieszkańców codzienność stała się udręką.
„W Karpaczu latem nie da się normalnie przejechać przez miasto. Samochody stoją w korkach od rana do wieczora. My, mieszkańcy, nie mamy już gdzie zaparkować” – skarży się pan Andrzej.
„To już nie jest nasze miasteczko, tylko lunapark dla turystów. Hałas, tłumy i śmieci – tego nikt już nie ogarnia” – wtóruje pani Maria ze Szklarskiej Poręby.
Są jednak i tacy, którzy bronią przyjezdnych: „Gdyby nie turyści, połowa biznesów by padła. To, że w weekend jest głośniej, to chyba cena, którą trzeba zapłacić” – ripostuje właściciel pensjonatu.
Infrastruktura i drogi – wieczny dramat
W komentarzach przewija się jeden temat: drogi.
„Drogi w regionie projektują debile, one w momencie oddania mają już za małą przepustowość. Turystyka to święty gral, ale jednocześnie przekleństwo” – napisał Tomasz Jackowski.
Piotr Sieniawski poszedł jeszcze ostrzej: „Tumany nie potrafią jeździć. Jazda na suwak? Po co. Ronda? Na którym rondzie jest znak STOP? Debile zatrzymują się przed wjazdem. Pasy rozbiegowe? Ludzie stają jak piz**a. To wszystko blokuje ruch”.
Wtórują mu inni: „Przed wjazdem na autostradę też się zatrzymują zamiast wcisnąć gaz w podłogę” – dodaje Sławek.
Nasz komentarz: tu emocje sięgają zenitu. Część winy spada na słabą infrastrukturę, ale mieszkańcy nie oszczędzają też samych kierowców, którzy – ich zdaniem – nie potrafią jeździć.
Codzienność mieszkańców – życie jak w korku
„Mieszkam we wsi, przez którą wszyscy turyści jadą do Jeleniej. Wyjazd z posesji to czasem 10–15 minut” – pisze Zuzia.
„To już nie jest miasteczko, tylko lunapark. Ludzie uciekają ze Szklarskiej, bo nie da się żyć” – dodaje Dorota Szczyrbak.
„Rozumiem, że Ty nie jeździsz na urlop i nie jesteś turystyką” – wtrąca Adam Furdal, na co Dorota odpowiada: „Coraz częściej myślę o zmianie miejsca zamieszkania, byle ze Szklarskiej”.
Nasz komentarz: mieszkańcy czują się gośćmi we własnych domach. Zamiast ciszy i spokoju – hałas, korki i ceny jak z kosmosu.
Obrońcy turystów – „dajcie ludziom zarobić”
„Ludzie! To tylko dwa miesiące latem i dwa zimą… Dajcie im zarobić. Jak chcecie spokoju, to przeprowadźcie się na wieś” – apeluje Karolina Kosińska.
Na to szybko odpowiadają inni: „Może 15 lat temu tak było. Teraz Karpacz zawalony jest co weekend. Ludzie stąd uciekają” – pisze Rafał Golonka.
Nasz komentarz: linia frontu jest wyraźna – część mieszkańców mówi: „pogódźcie się, bo z turystyki żyjemy”, a inni odpowiadają: „to nie jest już do wytrzymania”.
Rozwiązania i pomysły – ronda, obwodnice i walka z betonoza
„Zwłaszcza w Kowarach potrzebne są ronda, bo jest niebezpiecznie” – pisze Teresa Rangl.
„Temat obwodnicy Karpacza połączonej z obwodnicą Piechowic zamknięty?” – pyta Paweł Skrzek.
„Mniej betonozy! Deweloperzy zabudowują wszystkie wzgórza. Kolejne koszmarki niszczą krajobraz” – dodaje Aleksandra Iwko.
„Kasę zgarnia wąska grupa – właściciele hoteli i knajp. Reszta mieszkańców tylko cierpi” – podsumowuje Karol Kaczmarek.
Nasz komentarz: tu pojawia się kluczowy problem – turyści zostawiają miliony, ale zwykły mieszkaniec rzadko widzi z tego pieniądze. Za to widzi korki, hałas i bałagan.
Podsumowanie
Porównania z Zakopanem padają coraz częściej. Tam też mieszkańcy od dawna narzekają na „przemęczenie turystami”, ale bez nich nie byłoby pracy i zarobku. Karkonosze są na tej samej drodze – w 2024 roku Karkonoski Park Narodowy odwiedziło ponad 3,5 miliona osób, czyli więcej niż wszystkich mieszkańców Dolnego Śląska!
Czy rozwiązaniem będą limity wejść na szlaki, wyższe opłaty turystyczne albo rezerwacje? A może trzeba wreszcie postawić na obwodnice i komunikację?
Jedno jest pewne – emocje rosną, a mieszkańcy i turyści coraz częściej patrzą na siebie z wrogością.
A Wy co sądzicie?
Czy Karpacz i Szklarska Poręba powinny ograniczać liczbę turystów, aby mieszkańcom żyło się spokojniej, czy raczej zaakceptować tłumy, bo to właśnie one dają rozwój i pieniądze dla regionu?
# Bez Litości - Turyści kontra mieszkańcy Karkonoszy
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Szklarska i Karpacz samozaorały się już dawno i nic tego już nie zmieni. Próżno szukać tam atmosfery górskich miasteczek. Rzeką płynie szambo, a na ulicach lunapark w gorszym wydaniu. Gór nie widać zza betonowych koszmarków. Trzeba walczyć o to, aby podobny los nie spotkał pozostałych mniejszych miasteczek i wsi,bo pazerność developerów jest ogromna. Jeśli ktokolwiek myśli i tym, żeby zostawić przyszłym pokoleniom i naturze choć resztę piękna krajobrazu, bo to jest skarb tego regionu.
Turyści jadący ze Szklarskiej do Karpacza skręcają do Piechowic górnych i przejerzdzają całe miasto zamiast jechać przez nową obwodnicę. 3/4 richu skręca w Piechowice centrum. Nie dziwota jak drogowskazy ich tam kierują. Dziwne, że nikt tego nie dostrzega i nie potrafi przekierować ruchu na obwodnicę.
Bez Was turyści My damy sobie radę.
Szklarska i Karpacz samozaorały się już dawno i nic tego już nie zmieni. Próżno szukać tam atmosfery górskich miasteczek. Rzeką płynie szambo, a na ulicach lunapark w gorszym wydaniu. Gór nie widać zza betonowych koszmarków. Trzeba walczyć o to, aby podobny los nie spotkał pozostałych mniejszych miasteczek i wsi,bo pazerność developerów jest ogromna. Jeśli ktokolwiek myśli i tym, żeby zostawić przyszłym pokoleniom i naturze choć resztę piękna krajobrazu, bo to jest skarb tego regionu.
Turyści jadący ze Szklarskiej do Karpacza skręcają do Piechowic górnych i przejerzdzają całe miasto zamiast jechać przez nową obwodnicę. 3/4 richu skręca w Piechowice centrum. Nie dziwota jak drogowskazy ich tam kierują. Dziwne, że nikt tego nie dostrzega i nie potrafi przekierować ruchu na obwodnicę.
Bez Was turyści My damy sobie radę.