Reklama

Absurdy służby zdrowia

29/04/2014 09:00

Na rynku we Lwówku Śląskim, kilkadziesiąt metrów od szpitala, upadł człowiek. Upadając rozbił sobie głowę. Leży nieprzytomny w kałuży krwi. Wokół zbierają się gapie. Ktoś biegnie do szpitala prosząc o pomoc a tam słyszy, że należy dzwonić po pogotowie. Czas leci, człowiek krwawi …

 

Ta historia wydarzyła się naprawdę. Opowiedziała o niej na ostatniej sesji Rady Miasta we Lwówku Śląskim Radna Krzysztofa Luszka. To ona widząc zakrwawionego mężczyznę pobiegła wezwać pomoc i to ona usłyszała odmowę. Podczas sesji zwróciła się do prezesa lwóweckiego PCZ-tu z prośbą o wyjaśnienie.  

Celestyn Rekowski,  Prezes Zarządu Powiatowego Centrum Zdrowia we Lwówku Śląskim 
Co mogę powiedzieć? W zasadzie – nie wiem co mam powiedzieć. Tam pracują tylko ludzie i nie mają zakazu niesienia pomocy, wręcz odwrotnie. I ja tego nie rozumiem

Z izbą przyjęć jest różnie, ja to Państwu kiedyś już mówiłem na sesji, że tam pracują nasze rodziny, nasze siostry, nasze dzieci i brak takiej empatii ze strony personelu dla mnie jest nie do przyjęcia. Podobna sytuacja była – nie powinienem może tego mówić ale - z dzieckiem, które się krztusi i pielęgniarka nie wzywa lekarza i karze temu dziecku z matką jechać do Gryfowa. Jest to nie do przyjęcia!
 Ta pielęgniarka już dostała naganę i w najbliższym czasie prawdopodobnie będzie zwolniona –  tłumaczył Prezes.

Reklama
  Nieco inaczej zachowanie pielęgniarek ocenił Radny Andrzej Szymonajtis - W tej chwili Pan wprowadził opinię publiczną w błąd - mówił kierując słowa do Prezesa Rekowskiego – Sam Pan wie, że gdyby pracownik Pana opuścił placówkę służby zdrowia i poszedł udzielać na rynek pomocy, w tym czasie by było zdarzenie na izbie przyjęć czy na oddziale chirurgicznym, czy innym, prokurator by nas nie wybronił wręcz bardziej oskarżył. I nie ma coś takiego jak wyjście ze szpitala, bo ktoś leży na rynku. Panie Prezesie empatia nie empatia przepisy są przepisami.   Już po sesji Radna Krzysztofa Luszka tłumaczyła, iż nie chodziło jej o to aby cały personel lwóweckiej placówki pobiegł na rynek udzielać pomocy, chodziło o jakąkolwiek reakcję, o wyjście pielęgniarki z apteczką, która opatrzy rannego, przecież to tylko kilkanaście metrów! Dziwiło ją, iż przy tylu osobach pracujących w szpitalu, żadna z nich nie mogła wyjść i udzielić pomocy rannemu. Nie spodziewałam się takiej reakcji – mówi Radna Luszka i dodaje - Najgorsza w takiej sytuacji jest bezsilność.   Po sesji o wyjaśnienie, o przybliżenie uregulowań prawnych  poprosiliśmy Naczelną Izbę Lekarską i Ministerstwo Zdrowia.  

Maciej Hamankiewicz - Prezes Naczelnej Rady LekarskiejFormalnie lekarz wykonując swoje obowiązki odpowiada za chorych w szpitalu. Kiedy zdarzenie ma miejsce przed szpitalem należy ocenić sytuację i rozważyć czym może skutkować porzucenie miejsca pracy i pozostawienie chorych, którzy potrzebują w danej chwili pomocy. Każdy obywatel jest zobowiązany pomóc drugiemu człowiekowi, jeżeli widzi, że być może jego życie jest zagrożone. Na pewno żadnemu obywatelowi - czy jest on lekarzem, czy nie - nie wolno pozostawić drugiego człowieka bez pomocy.   Dlatego też - po ocenie sytuacji w szpitalu - lekarz powinien zdecydować czy zaryzykować opuszczeniem powierzonych mu chorych i narazić się na odpowiedzialność z tego tytułu i wyjść, czy wezwać np. zespół pogotowia.

  Krzysztof Bąk - Rzecznik Prasowy Ministerstwa Zdrowia wyjaśnia, iż żadne przepisy Ministerstwa Zdrowia nie regulują takich sytuacji. Lekarz ma obowiązek ratowania życia bez względu czy jest w pracy, czy po pracy i gdzie się znajduje. Podobnie ma się sprawa z pielęgniarkami. Kodeks etyczny nakazuje udzielanie pomocy, jednak nie jest to regulowane żadnymi ustawami.   Na szczęście tym razem we Lwówku Śląskim nic złego się nie stało. Przyjechało pogotowie i zabrało mężczyznę do szpitala. Człowiek przeżył, jednak co by było, gdyby … ? Wielokrotnie w naszym kraju dochodziło do podobnych wypadków, kiedy to człowiek umierał na schodach przychodni, czy szpitala. Pracownicy służby zdrowia niemal w każdym z tych przypadków nie mieli sobie nic do zarzucenia. Trwali na stanowisku a pacjent konał za oknem. Czy musi dochodzić do takich sytuacji? Czy tu potrzebne są w ogóle jakiekolwiek przepisy, ustawy, rozporządzenia? Czy nie wystarczy być człowiekiem? Jeżeli nie wystarczy Kodeks Etyczny i zwykła ludzka empatia to może trzeba stworzyć odpowiednie uregulowania prawne aby w przyszłości nikt z naszych bliskich nie musiał umierać przed budynkiem szpitala.  
W obronie pracowników lwóweckiej służby zdrowia stanął  Radny Robert MikłaszewskiW związku z tym, że pracuję w ratownictwie medycznym, troszeczkę bym tutaj bronił naszej służby zdrowia i chciałbym, że tak powiem zaznaczyć, że wszyscy jesteśmy zobowiązani do udzielania pierwszej pomocy, nie tylko pracownicy pracujący w służbie zdrowia, ale wszyscy.
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo 24jgora.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości