Na rynku we Lwówku Śląskim, kilkadziesiąt metrów od szpitala, upadł człowiek. Upadając rozbił sobie głowę. Leży nieprzytomny w kałuży krwi. Wokół zbierają się gapie. Ktoś biegnie do szpitala prosząc o pomoc a tam słyszy, że należy dzwonić po pogotowie. Czas leci, człowiek krwawi …
Ta historia wydarzyła się naprawdę. Opowiedziała o niej na ostatniej sesji Rady Miasta we Lwówku Śląskim Radna Krzysztofa Luszka. To ona widząc zakrwawionego mężczyznę pobiegła wezwać pomoc i to ona usłyszała odmowę. Podczas sesji zwróciła się do prezesa lwóweckiego PCZ-tu z prośbą o wyjaśnienie.
Celestyn Rekowski, Prezes Zarządu Powiatowego Centrum Zdrowia we Lwówku Śląskim
- Co mogę powiedzieć? W zasadzie – nie wiem co mam powiedzieć. Tam pracują tylko ludzie i nie mają zakazu niesienia pomocy, wręcz odwrotnie. I ja tego nie rozumiem .
Z izbą przyjęć jest różnie, ja to Państwu kiedyś już mówiłem na sesji, że tam pracują nasze rodziny, nasze siostry, nasze dzieci i brak takiej empatii ze strony personelu dla mnie jest nie do przyjęcia. Podobna sytuacja była – nie powinienem może tego mówić ale - z dzieckiem, które się krztusi i pielęgniarka nie wzywa lekarza i karze temu dziecku z matką jechać do Gryfowa. Jest to nie do przyjęcia! Ta pielęgniarka już dostała naganę i w najbliższym czasie prawdopodobnie będzie zwolniona – tłumaczył Prezes.
Maciej Hamankiewicz - Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej - Formalnie lekarz wykonując swoje obowiązki odpowiada za chorych w szpitalu. Kiedy zdarzenie ma miejsce przed szpitalem należy ocenić sytuację i rozważyć czym może skutkować porzucenie miejsca pracy i pozostawienie chorych, którzy potrzebują w danej chwili pomocy. Każdy obywatel jest zobowiązany pomóc drugiemu człowiekowi, jeżeli widzi, że być może jego życie jest zagrożone. Na pewno żadnemu obywatelowi - czy jest on lekarzem, czy nie - nie wolno pozostawić drugiego człowieka bez pomocy. Dlatego też - po ocenie sytuacji w szpitalu - lekarz powinien zdecydować czy zaryzykować opuszczeniem powierzonych mu chorych i narazić się na odpowiedzialność z tego tytułu i wyjść, czy wezwać np. zespół pogotowia.
Krzysztof Bąk - Rzecznik Prasowy Ministerstwa Zdrowia wyjaśnia, iż żadne przepisy Ministerstwa Zdrowia nie regulują takich sytuacji. Lekarz ma obowiązek ratowania życia bez względu czy jest w pracy, czy po pracy i gdzie się znajduje. Podobnie ma się sprawa z pielęgniarkami. Kodeks etyczny nakazuje udzielanie pomocy, jednak nie jest to regulowane żadnymi ustawami. Na szczęście tym razem we Lwówku Śląskim nic złego się nie stało. Przyjechało pogotowie i zabrało mężczyznę do szpitala. Człowiek przeżył, jednak co by było, gdyby … ? Wielokrotnie w naszym kraju dochodziło do podobnych wypadków, kiedy to człowiek umierał na schodach przychodni, czy szpitala. Pracownicy służby zdrowia niemal w każdym z tych przypadków nie mieli sobie nic do zarzucenia. Trwali na stanowisku a pacjent konał za oknem. Czy musi dochodzić do takich sytuacji? Czy tu potrzebne są w ogóle jakiekolwiek przepisy, ustawy, rozporządzenia? Czy nie wystarczy być człowiekiem? Jeżeli nie wystarczy Kodeks Etyczny i zwykła ludzka empatia to może trzeba stworzyć odpowiednie uregulowania prawne aby w przyszłości nikt z naszych bliskich nie musiał umierać przed budynkiem szpitala.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze