Dużo dobrego dzieje się na jeleniogórskich drogach. To fakt. Przybywa wyremontowanych ulic. Widać troskę o bezpieczeństwo. Ale wśród tych niewątpliwie pozytywnych zmian nie brakuje bezsensownych , aby nie powiedzieć wręcz głupich rozwiązań, które zamiast usprawniać ruch- utrudniają go przy okazji prowokując kierowców do łamania przepisów kodeksu drogowego. Poniżej trzy jaskrawe przykłady.
Już za kilka dni Święto Zmarłych. Trwa porządkowanie grobów. Jest to także czas wzmożonych zakupów. Bo w tym roku pierwszy listopada wypada w piątek, a to oznacza kolejny wydłużony weekend. Z tego tez powodu na drogach panuje wzmożony ruch. Widocznie zwiększyła się ilość samochochodów na miejskich ulicach. Tłoczno jest także przy centrach handlowych. I właśnie od takich miejsc postanowiliśmy zacząć naszą wycieczkę po mieście, aby sprawdzić czy istniejąca organizacja ruchu na miejskich ulicach sprzyja, czy przeszkadza sprawnemu poruszaniu się samochodem w czasie wzmożonego ruchu.
Pierwszy absurd znaleźliśmy w samym centrum, przy jeleniogórskiej Castoramie. Market ten usytuowany jest u zbiegu ulic Jana Pawła II i Grunwaldzkiej. Zawsze panuje tu wzmożony ruch, ponieważ krzyżuje się tu droga w kierunku Wrocławia i Szklarskiej Poręby z drogą łączącą Centrum z ulicą Podchorążych, gdzie usytuowano kilka jeleniogórskich urzędów. Jest tu też wyjazd z Tesco i należącej do tej sieci stacji paliw.
Na przebudowanym niedawno niemałym kosztem skrzyżowaniu dodano dodatkowy pas, aby ułatwić między innymi skręcającym w prawo po wyjeździe z Castoramy wyjazd na Grunwaldzką i zaraz potem na Jana Pawła II. Niestety taki wyjazd nie jest do końca możliwy ponieważ na części prawego pasa namalowano….wysepkę. Obrazuje to zdjęcie zamieszczone poniżej.
Trudno patrząc na tą oczywistą szykanę drogową odgadnąć , co chciał osiągnąć inżynier projektując to oczywiste i bezsensowne utrudnienie. Bo teraz aby zająć prawy pas trzeba dostać się najpierw się na środkowy, aby po przejechaniu zaledwie niecałych trzech metrów dostać się na prawy. Problem w tym, że ten środkowy jest ciągle zajęty przez pojazdy jadące ul Grunwaldzką w kierunku Centrum.
Ale wpadka owego inżyniera nie kończy się na tej bezsensownej wysepce. Na fotografii widać jeszcze jeden przykład „fachowośći” tego projektanta. Strzałkę informującą o możliwości skrętu w prawo skierowaną na ….ową wysepkę! Być może chodzi tu o informację o możliwości skrętu w prawo, ale na srodkowy pas, co ma miejsce w praktyce. Jednak trudno znaleźć tu logiczne uzasadnienie tego rozwiązania. Myli też zielona strzałka na sygnalizatorze zezwalająca na skręt wprost na ową wysepkę.
Podobny absurd znaleźliśmy w Cieplicach. Tym razem na ulicy Wodnej. Tu jednak ruch jest minimalny i kolejne „ułatwienie” nie sprawia tyle kłopotu co wspomniana wcześniej wysepka przy Castoramie. Może ktoś z naszych czytelników uzasadni namalowanie właśnie takiej wysepki w celu utrudnienia skrętu w lewo z owej Ul. Wodnej w kierunku Placu Piastowskiego- patrz fotografia.
Kierowca jadący tędy, aby wykonać skręt w lewo musi najpierw ominąc ową wysepkę która zwmusza wręcz do zbliżenia się do prawej krwędzi jezdni. Oczywiście po skręcie musi się znaleźć na prawym pasie ulicy w którą skręcił. Jak uzasadnić takie rozwiązanie ? Może czytelnicy pomogą?
I na koniec dzisiejszej wycieczki jeszcze jedno miejsce. Równie ruchliwe skrzyżowanie ul. Wolności z Ul. Marcinkowskiego. Tutaj oznakowanie jest jasne i logiczne. Jednak tutaj również często stoi się w korkach. Mogło by być jednak inaczej, gdyby ktoś odpowiedzialny pomyślał. Gdyby wydłużyć dosłownie o kilka metrów widoczną na zdjęciu zatokę autobusową, symbolicznym wręcz kosztem można by uzyskać wygodny pas do skrętu w prawo- patrz zdjęcie.
Ową zatokę można także bez problemu wydłużyć w drugą stronę, aby mogły bez problemu stawać tam autobusy.Przy takim rozwiązaniu tworzące się korki w godzinach szczytu po prostu by znikły. Całkiem niedawno wykonywano prace na tym skrzyżowaniu. Uporządkowano pobocza, wyasfaltowano chodniki. Nie pomyślano jednak o prostym rozwiązaniu ułatwiającym życie nie tylko kierowcom.
Tyle się dziś mówi o kulturze na polskich drogach. Szkoda jednak, ze te słowa adresuje się wyłącznie do kierowców, których zachowania w wielu przypadkach zasługują na potępienie. Czy jednak z całą stanowczością można potępić tych, co łamią przepisy w tych trzech opisanych miejscach? Moim zdaniem nie powinno być tolerancji wobec tych co łamią prawo, nawet w takich absurdalnych, jak te opisane przypadki. Jednak na dzień dzisiejszy brakuje przekonania, że za konsekwencje ewentualnych kolizji w takich miejscach ponosić będą oprócz kierowców także ci którzy wadliwie znakując drogi prowokowali do łamania prawa.
Prosimy naszych czytelników o wskazywanie podobnych absurdów na naszych drogach. Na wszelkie sygnały oczekujemy pod redakcyjnym nr dyżurnym 536 406 111. Telefon jest czynny całą dobę
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
A jak dla mnie, to masz nieźle nawalone w głowie od wódy... Prawie dwie godziny zastanawiałeś się, czy wysłałeś już komentarz, po czym wysłałeś go jeszcze raz... Pomijając fakt, że całkiem nie na temat... Odstaw butelkę i zajmij się odgarnianiem śniegu. Przy twoim refleksie już w grudniu zrozumiesz aluzję i złapiesz za łopatę do śniegu...
Jak dla mnie autor nie mając nic ciekawego do napisania postanowił ponarzekac. Może miało to byc zabawne. A może ciekawe? Nie było. Porażka. Już wgle nie mówię o wyrafinowaniu przedstawionych przykładów. Gościu wracał to domu. Po drodze kupił wkrętarkę, pokłucił się w wodniku i w przypływie "went twórczej" skrobnął artykuł. Jelenigórska prasa. Poziom szkolnej gazetki.
Jak dla mnie autor nie mając nic ciekawego do napisania postanowił ponarzekac. Może miało to byc zabawne. A może ciekawe? Nie było. Porażka. Już wgle nie mówię o wyrafinowaniu przedstawionych przykładów. Gościu wracał to domu. Po drodze kupił wkrętarkę, pokłucił się w wodniku i w przypływie "went twórczej" skrobnął artykuł. Jelenigórska prasa. Poziom szkolnej gazetki.
Mylisz się ss. Wysepka na Wodnej zwęża lewy pas i uniemożliwia skręt w lewo z lewego pasa.Mało tego zachodzi na prawy pas ulicy z lewej strony, Aby ją ominąć kierowca skręcający w lewo zjeżdza na przeciwny pas. To cud, żejeszcze nie było tam czołówki Co do zatoki na Marcinkowskiego to i tak kierowcy łamią przepsy i aby skręcićw prawo przy zielonej strzałce przejeżdżająpod nosem stojących autobusów.Zgadzam się z ebee, że tą zatokę można wydłużyć. Co do Castoramy, to na prawympasie nie ma przystanku autobusowego, więc co niby kierowcy mająblokować. Brawa za ten artykuł. Do bólu obiektywny !
Ale ja nie mam po co czytać - ja to wiem. Ale zjazd w Drzymały NIE JEST oznakowany na znakach pionowych! Gdybyś doczytał mój post, to byś widział uwagę o znaku z DWIEMA strzałkami w prawo. Taki znak jest od strony Jelfy na lewym pasie: można jechać na wprost (wiadukt) lub "lekko" w prawo (Drzymały). Na prawym pasie jest już znak w "zwykłe" prawo.
na Wodnej słusznie namalowana jest wysepka, samochody wyjeżdżające z tej ulicy skręcały w lewo po skosie, powodując niebezpieczeństwo kolizji. Gdyby na marcinkowskiego przedłużyć zjazd autobusowy to samochody chcące skręcić w prawo, tarasowałyby przystanek, to samo byłoby przy Castoramie... Ludzie z założenia nie myślą i tarasują co się da i gdzie się da więc te wysepki sa jak najbardziej w porządku
Warunkowy skręt w prawo dzięki zielonej strzałce jest możliwy TYLKO i wyłącznie w ulicę najbliższą sygnalizatorowi. Dlatego tylko i wyłącznie wjazd w Drzymały wchodzi w grę, gdyż wjazd na wiadukt mógłby spowodować sytuację kolizyjną z autami jadącymi z Wincentego Pola w Drzymały. Polecam poczytać.
Tak samo oznakowanie na ulicy Złotniczej, jadąc od Zabobrza. Na wysokości stadionu stajemy na prawym pasie, patrzymy na oznakowanie pionowe (znaki na słupie) i widzimy, że w prawo idzie JEDNA droga. Gdy zapala się zielona strzała warunkowa, powinniśmy pojechać w prawo na wiadukt i Wojska Polskiego. A tu zonk! Strzałka dotyczy tylko zjazdu w jednokierunkową ulicę Drzymały... Jakoś od strony W.Pola (Jelfy) wszystkie zjazdy z tego skrzyżowania są oznakowane prawidłowo, a od strony Zabobrza jakoś zapomnieli. Powinien być niebieski znak z DWIEMA białymi strzałkami w prawo!
Ha.. Światła na skrzyżowaniu Wolności z Morcinka to dopiero jazda...
Dużo większym absurdem, wręcz kretynizmem jest rozdzielenie pasów na skrzyżowaniu ul. Dworcowej (dalej Sobieszowskiej) z ul. Lubańską, przy przejeździe kolejowym - otóż lewy pas na logikę powinien być dla jadących w lewo, tymczasem jest dla jadących prosto i w lewo, prawy pas jest dla jadących TYLKO w prawo!!! Po pierwsze: w prawo jeździ tylko garstka. Po drugie: jadący w lewo blokują tych którzy chcą jechać prosto. Po trzecie: parę metrów wcześniej jest zatoczka MZK i autobusy muszą się "gimnastykować" żeby z zatoki wjechać od razu na lewy pas, przy czym prawy wciąż jest zazwyczaj pusty. Po czwarte: jadący prosto muszą na środku skrzyżowania wykonać "slalom", żeby wrócić na swój tor jazdy!!!! Co za debil to wymyślił? I ile za to zainkasował?
Dżizes. Jak to miasto, z którego pochodzę i które sentymentalnie kocham, brzydko wychodzi na zdjęciach. Nawet Castoramy i inne markety prezentują się tu gorzej niż w większych, ale gorzej położonych miastach. Ten asfalt, te chodniki... no masakra. Jakby jakiś tandetny Picasso wypił za dużo i chciał pokazać, że brud i niechlujstwo to nie wada, a cecha tego miasta... Przykro pisać, ale źle to wygląda z perspektywy nie tylko Poznania, w którym aktualnie mieszkam, ale nawet podpoznańskiego Puszczykowa... :/
W przypadku ul. Wodnej podejrzewam działanie na celu zwiększenia widoczności. Ten fragment ulicy jest jednokierunkowy, skrzyżowanie jest szerokie, zakręt jest ostry. Większość kierowców, jak widać także Wy, nie pamięta, że przy skręcaniu w lewo na jednokierunkowej należy dojechać do lewej krawędzi jezdni. Gdyby nie było tej wysepki, to zamiast dojeżdżać powoli na sprzęgiełku, w międzyczasie sprawdzając, czy coś jedzie - musielibyście się zatrzymywać praktycznie do zera, żeby się upewnić, że nie wymuszacie pierwszeństwa. :) Chyba wytłumaczyłem.
to samo skrzyżowanie ul. Wolności/Marcinkowskiego z tym, że jedziemy od strony dworca PKP. i genialnie wymyślona wysepka "ułatwiająca" kierowcom wjazd na wprost (obok sklepu). czy ktoś mi powie jaki to ma sens? w dodatku a propo świateł. Mała poczta, jedziemy drogą jednokierunkową obok parku i stajemy na światłach. nie wiem kto wymyślił taki system ale zielone światło dla pieszych świeci się tak długo, że chyba ze stacji paliw moznaby zdążyć. Może ww ciągu dnia się tego tak nie odczuwa, ale wieczorem, praktycznie zero ruchu i sie stoi na czerwonym tak długo że można wyjść i spalić papierosa, a w tym czasie ul. Wolności nie przejeżdża żaden samochód. Długo by można wymieniać, ale już za późna godzina.
Opisane przypadki to według mnie jest pikus w porównaniu z tym jak sa zgrane światła na skrzyżowaniu Ogińskiego i Różyckiego. Kto porusza się samochodem ten będzie wiedział co mam na mysli.
A jak dla mnie, to masz nieźle nawalone w głowie od wódy... Prawie dwie godziny zastanawiałeś się, czy wysłałeś już komentarz, po czym wysłałeś go jeszcze raz... Pomijając fakt, że całkiem nie na temat... Odstaw butelkę i zajmij się odgarnianiem śniegu. Przy twoim refleksie już w grudniu zrozumiesz aluzję i złapiesz za łopatę do śniegu...
Jak dla mnie autor nie mając nic ciekawego do napisania postanowił ponarzekac. Może miało to byc zabawne. A może ciekawe? Nie było. Porażka. Już wgle nie mówię o wyrafinowaniu przedstawionych przykładów. Gościu wracał to domu. Po drodze kupił wkrętarkę, pokłucił się w wodniku i w przypływie "went twórczej" skrobnął artykuł. Jelenigórska prasa. Poziom szkolnej gazetki.
Jak dla mnie autor nie mając nic ciekawego do napisania postanowił ponarzekac. Może miało to byc zabawne. A może ciekawe? Nie było. Porażka. Już wgle nie mówię o wyrafinowaniu przedstawionych przykładów. Gościu wracał to domu. Po drodze kupił wkrętarkę, pokłucił się w wodniku i w przypływie "went twórczej" skrobnął artykuł. Jelenigórska prasa. Poziom szkolnej gazetki.