Reklama

Żyje?! Przecież miała umrzeć!

15/05/2014 09:13

Do niecodziennej sytuacji doszło w bolesławieckim szpitalu. Mężczyzna zgłosił się po akt zgonu przyjaciółki... która wciąż żyła!

 

Na początku maja do bolesławieckiego szpitala, w ciężkim stanie, trafiła ok. 60-letnia kobieta. Do szpitala przywiózł ją przyjaciel, który od lekarzy usłyszał, że stan jego koleżanki jest bardzo poważny. Mężczyzna niezwłocznie skontaktował się z księdzem, by ten udzielił ostatniego namaszczenia. Sakrament został udzielony już po kilku godzinach.

Niestety na oddziale bolesławieckiego szpitala zabrakło miejsca dla kobiety, dlatego lekarze podjęli decyzję o przetransportowaniu jej do Lubania. Po kilku dniach w bolesławieckim szpitalu pojawił się wspomniany przyjaciel kobiety, który... poprosił o jej akt zgonu. Kiedy dowiedział się, że kobieta żyje zrobił lekarzom niezłą awanturę. Jak się okazało przyjaciel kobiety... rozpoczął przygotowania do pogrzebu (który miał odbyć się w Kruszynie). 

- Byłem w szoku - wspomina dyrektor szpitala Nikolaj Lambrinow. - Po raz pierwszy ktoś miał do mnie pretensje o to, że pacjentkę udało się uratować.  

 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo 24jgora.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości