Do niecodziennej sytuacji doszło w bolesławieckim szpitalu. Mężczyzna zgłosił się po akt zgonu przyjaciółki... która wciąż żyła!
Na początku maja do bolesławieckiego szpitala, w ciężkim stanie, trafiła ok. 60-letnia kobieta. Do szpitala przywiózł ją przyjaciel, który od lekarzy usłyszał, że stan jego koleżanki jest bardzo poważny. Mężczyzna niezwłocznie skontaktował się z księdzem, by ten udzielił ostatniego namaszczenia. Sakrament został udzielony już po kilku godzinach.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze