Reklama

W Jeleniej Górze odpady zabiera codziennie 16 śmieciarek

21/10/2019 12:36

Codziennie odpady zbiera w Jeleniej Górze 16 śmieciarek. W każdej pracuje po trzech ładowaczy. Zaczynają wcześnie rano, czasami nawet o godz. 4.00. Pracę kończą czasem o godz. 18.00 - wraz z zamknięciem Regionalnej Instalacji Przetwarzania Odpadów Komunalnych w Kostrzycy.

- Zaczynamy raniutko nie dlatego, że chcemy przeszkadzać osobom śpiącym, ale dlatego, że później trudno nam wjechać na niektóre ulice - tłumaczy ładowacz Adam Walanczykiewicz,. - Tak dzieje się na przykład w ścisłym centrum miasta. Prosimy jeleniogórzan, by nie zastawiali dojazdu do śmietników, bo i z tym jest kłopot.

Adam Walanczykiewicz pracuje w MPGK od dziesięciu lat. Mówi, że największy problem sprawiają jednak nie zaparkowane dosłownie wszędzie auta, a niektórzy mieszkańcy.

- Część z nich, mniejszość, lecz za to bardzo agresywna, jest po prostu niedobra dla nas - twierdzi. - Nie szanują naszej pracy, krzyczą na nas, wyzywają z pogardą od śmieciarzy. A my przecież staramy się pracować szybko, wydajnie i jak najlepiej. To ciężki „chleb”. Latem wszystko aż kipi: muchy, osy, a zimą przymarza; jest ślisko, łatwo o wypadek. Do tego ludzie chcą, żebyśmy szukali pojemników na ich posesjach. Zapominają, że nie mamy prawa wchodzić na teren prywatny, a kubły powinny zostać wystawione. Starszym osobom staramy się pomagać, nie zawsze jest to jednak możliwe.

Reklama

Miesięcznie MPGK wywozi z miasta około: 1700 ton odpadów zmieszanych, 60 ton papieru i kartonów, 150 ton plastikowych butelek i plastików, 117 ton szkła, 223 tony odpadów biodegradowalnych i 116 ton odpadów wielkogabarytowych. Niektórych nikt nie chce później od firmy przyjmować, odbiorcy znajdują się wręcz na drugim krańcu Polski - w Jarosławiu (szkło) czy pod Poznaniem ( papier, plastiki). Wprowadzone we wrześniu przez rząd uregulowania nie tylko nie polepszyły sytuacji, ale wprowadziły dodatkowe komplikacje. Obecnie RIPOK-i nie mają już obowiązku przyjmowania odpadów. Nie dość, że podnoszą ceny, mogą odmówić całkowitego świadczenia usług.

- Nas też ta cała sytuacja denerwuje, firma nie ma na nią żadnego wpływu - mówi Grzegorz Łukasik, który ładowaczem jest od 25 lat. - Do tego zarabiamy netto po 2,2 - 2,6 tys zł .

Reklama

Grzegorz Łukasik opowiada też, że oprócz osób nastawionych wyłącznie roszczeniowo są na szczęście także takie, które na widok śmieciarki uśmiechają się i pozdrawiają jadących nią pracowników.

- Zwłaszcza dzieci są takie - mówi. - Niektórzy dorośli zresztą też. Zatrudniony jestem w firmie długo, część z nich pamiętam więc jeszcze z okresu ich dzieciństwa. Niekiedy wymienimy kilka miłych zdań. Aż chce się wtedy pracować

.- Proszę, starajmy się segregować to, co wyrzucamy - dodaje Adam Walanczykiewicz. - Nie wrzucajmy gruzu do pojemników, nie wrzucajmy kamieni, nie wlewajmy zlewek. Jedni się starają, inni mają segregację gdzieś. To nieuczciwe.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Gość000 - niezalogowany 2019-10-21 12:52:51

    Dziwne ze codziennie jak co tydzień 1 dzień odpady różne i jeden bio wsumie 2 razy w tygodniu bio nawet 1 raz na dwa tyg lekka przesada, niech lepiej worki dają jak należy a nie podkradaja i rozdają rodzinie ciotka, babka a człowiek musi sam kupować pomimo że płaci nie małe pieniądze za wywoz

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2019-10-21 12:55:42

    Ja płacę za śmieci niesegregowane i nie mam zamiaru ich segregować... przynajmniej ktoś ma dodatkowo pracę bo musi posortować te śmieci:)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gość124 - niezalogowany 2019-10-21 13:08:06

    Nie dość że podane są nazwiska pracowników to jeszcze napisane zostały z błędem

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo 24jgora.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości