Z inicjatywy Prezydenta Jeleniej Góry, Jerzego Łużniaka trwa badanie przesiewowe pracowników przedszkoli miejskich w Jeleniej Górze. Niemal 350 osób będzie poddanych testom. Przedsięwzięcie to zostało zorganizowane bez wsparcia finansowego Rządu RP, mimo, że zabiegały o to i gminy i Unia Metropolii Polskich.
- Uznaliśmy – powiedział J. Łużniak – że w interesie ochrony zdrowia pracowników przedszkoli i ich podopiecznych musimy to zrobić, żeby – na tyle, na ile to Możliwe – zapewnić ochronę epidemiczną tych placówek, przed ich planowanym otwarciem.
Okazało się (w chwili, gdy badania prowadzone przez pracowników Pogotowia Ratunkowego) jeszcze się nie skończyły), że wśród pracowników znalazły się osoby, w przypadku których testy wykazały obecność przeciwciał, co oznacza w pewnym uproszczeniu, że są one albo chore, albo przeszły tę chorobę bezobjawowo. Teraz zachodzi wątpliwość, którą może wyjaśnić tylko dyrektor placówki, czy brały te osoby udział w pracach przygotowujących przedszkola do otwarcia, czy też nie. W drugim przypadku sprawa jest – zdaniem jeleniogórskiego san.-epidu prosta – jeśli nie stykały się z przedszkolem, to placówka może być otwarta, a te osoby zostaną poddane kwarantannie i testom już genetycznym. Jeśli brały, to sytuacja jest inna.
Podobnie rzecz się ma w sprawach rozpoczęcia także z dniem 25.05. opieki opiekuńczo-wychowawczej nad klasami I – III szkół podstawowych. Nauczyciele będą przebadani „przesiewowo” i dopiero potem się okaże, czy są wśród nich osoby „pozytywne”. W tej sytuacji dyrektorzy szkół także będą musieli podjąć decyzję, czy otwierają placówki, czy też nie.
- Ale przedstawiciele rządu zgodzili się na otwarcie placówek przedszkolnych i szkół, przedszkoli nawet od 6 maja br. – przekonują niektórzy rodzice, zainteresowani przekazaniem dziecka pod opiekę. – Owszem – mówią inni. – Przedstawiciele Rządu zgodzili się na otwarcie placówek, ale pod pewnymi warunkami, które dla samorządów są skrajnie trudne do spełnienia, a w konsekwencji pozostawili odpowiedzialność burmistrzom. Wygląda to tak, jakby organizatorzy ruchu drogowego zgodzili się, żeby każdy kto ma samochód i prawo jazdy wyjechał na nieoddaną oficjalnie do użytku drogę bez znaków, ale pod warunkiem, że jest pewny, że nie spowoduje wypadku, bo jeśli to się zdarzy, to wyłącznie on, a nie organizator ruchu będzie w pełni odpowiedzialny za skutki.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
A co z przedszkolami prywatnymi tam też powinni być przebadani wszyscy przed otwarciem ??!
Dlaczego tylko przedszkola? BWA, muzea już ruszyly. Za chwilę domy kultury a potem teatry. Pewnie i szkoły. Tych ludzi nikt nie przetestował. Jak wszyscy to wszyscy, bo zagrożenie jest wszędzie.
Piszczcie konkretnie bo pracownicy to nie tylko nauczyciele lecz także pracownicy niepedagogiczni. Czy testowani będą takze fizyczni pracownicy, ktorzy pośrednio mają kontakt z dziećmi poprzez sprzątanie czy powtarzaną kilkukrotnie dezynfekcje sal - no chyba że te czynności beda wykonywali poddani testom "pracownicy"?
Testowani są wszyscy pracownicy... nauczyciele i obsługa
Tylko w miejskich przedszkolach robią testy, w prywatnych, niepublicznych nie.
A w urzędzie miasta wszyscy już po testach ? bo przecież urzędy otwarte...
Te testy to ściema nie samowita dwie osoby które razem pracują i mieszkają u jednej wychodzi pozytywny a u drugiej negatywny i jak pan to tłumaczysz
A co z przedszkolami prywatnymi tam też powinni być przebadani wszyscy przed otwarciem ??!
Dlaczego tylko przedszkola? BWA, muzea już ruszyly. Za chwilę domy kultury a potem teatry. Pewnie i szkoły. Tych ludzi nikt nie przetestował. Jak wszyscy to wszyscy, bo zagrożenie jest wszędzie.
Piszczcie konkretnie bo pracownicy to nie tylko nauczyciele lecz także pracownicy niepedagogiczni. Czy testowani będą takze fizyczni pracownicy, ktorzy pośrednio mają kontakt z dziećmi poprzez sprzątanie czy powtarzaną kilkukrotnie dezynfekcje sal - no chyba że te czynności beda wykonywali poddani testom "pracownicy"?